Początkujący
Teraz czytasz
Daniel Kostecki znał przyszłość, a analitycy jednak miewają rację? [Wywiad]
0

Daniel Kostecki znał przyszłość, a analitycy jednak miewają rację? [Wywiad]

utworzył Paweł Mosionek11 listopada 2022

Równo 2 lata i 3 miesiące temu Daniel Kostecki udzielił na łamach Forex Club wywiadu, w którym obnażył swoje podejście do inwestowania, podzielił się kulisami pracy analityka giełdowego oraz przedstawił swoje rynkowe typy na kolejne kwartały. Jeśli nie czytaliście tego wywiadu (jest on dostępny tutaj), zachęcamy zrobić to jeszcze przed lekturą poniższej rozmowy. Jesteście ciekawi jak mu poszło? Na zachętę możemy jedynie powiedzieć, że szokująco dobrze!

Obecnie już nie tylko jako analityk firmy Conotoxia, ale także dyrektor polskiego oddziału brokera. Mimo znacznie większej ilości obowiązków, nadal znajduje czas na komentowanie wydarzeń rynkowych na swoim Twitterze oraz dzieli się analizami rynkowymi na stronie Conotoxii. Nie mogliśmy oprzeć się pokusie, aby w tych arcyciekawych czasach wypytać go o przyszłe rynkowe rokowania. Postanowiliśmy także sprawdzić czy analitycy tylko lubią sobie powróżyć z fusów, czy też faktycznie szczerze wierzą w swoje prognozy i monetyzują swoją wiedzę na giełdzie.

Naszemu rozmówcy po raz kolejny bardzo dziękujemy za wiedzę i doświadczenie, którymi zdecydował się z nami podzielić. Liczymy, że i najnowsze prognozy się sprawdzą!

P.S. Nie stanowią one jakichkolwiek rekomendacji, ani porad inwestycyjnych więc potraktujcie je jako niezobowiązujące „wróżenie z fusów” :).


Daniel Kostecki – Znał przyszłość, a analitycy jednak miewają rację?

Forex Club: Od naszego ostatniego wywiadu na łamach Forex Club minęło… 25 miesięcy. Zatem moje pierwsze pytanie – co u Ciebie?

Daniel Kostecki: W porządku, bardzo dziękuję. 25 miesięcy, niby nie dużo, ale w tym czasie naprawdę działo się wiele i u mnie, i na rynkach finansowych. Potężna zmienność wywołana skutkami Covid oraz wojną wstrząsnęła zarówno rynkami, jak i całą gospodarką. Doprowadziło to często do bezprecedensowych wydarzeń, jak chociażby ogromne spadki cen akcji i obligacji na raz, a także obserwowaliśmy potężny wzrost inflacji i niespotykane dotąd tempo podwyżek stóp procentowych. Niby widziało się już wiele, ale wciąż pojawia się coś nowego i tym razem jeszcze na ogromną skalę. Osobiście dzięki temu zdobyłem kolejne doświadczenie oraz pewnie kilka siwych włosów, przeżywając tak duże wahania i będąc zaangażowanym na rynkach w tym czasie. Po względnie łatwym inwestowaniu w czasie Covidu obecne rynki są o wiele bardziej wymagające.

FC: Jako już nie nie tylko analityk ale też i dyrektor polskiego oddziału Conotoxia – obowiązków z pewnością przybyło. I to takich, które nie mają wiele wspólnego z rynkami. Jak się odnajdujesz w tej roli? Czy nadal masz czas na aktywny trading?

DK: W zasadzie już od kilku lat “aktywnie” nie handluję. Po 2014 r., przyjmując wtedy stanowisko dyrektora departamentu analiz rynkowych, nie miałem zbyt wiele czasu na day-trading. Wydaje mi się, że czym więcej czasu upływa, tym dłuższe horyzonty czasowe przyjmuję. Na studiach był to handel w ciągu dnia lub kilkudniowe utrzymywanie pozycji. Obecnie ten horyzont się zdecydowanie wydłużył. Dzięki temu jest więcej czasu na inne obowiązki, czy to życiowe, czy to zawodowe. To swoją drogą ciekawe doświadczenie, jak zmienia się podejście do handlu wraz ze zmieniającymi się sytuacji w życiu. Chyba dopiero na emeryturze będę mógł wrócić do day-tradingu ;). Dodatkowo, w tym czasie zmieniło się podejście do kapitału. Day-trading głównie odbywał się na relatywnie niewielkich kwotach, bo celem jest zazwyczaj zarobić “dniówkę”. Niewielka kwota + dźwignia. Tymczasem dłuższe horyzonty wymagają większego kapitału i niższej dźwigni lub jej braku. Natomiast wtedy wystarczy jedna konkretna transakcja na długi czas, aby odczuć jej skutki finansowe. To też sądzę, że jest istotną zmianą.

FC: Czy Twoja strategia przez ostatnie 2 lata uległa zmianie? Czy nadal #ścigaszsięzTFI? We wrześniu 2020 r. Twoja łączna stopa zwrotu z 3 lat wynosiła ponad +450%. Jak to wygląda obecnie?

DK: Już się nie ścigam, bo chyba każde prześcignąłem (żart), ale to jak większość osób inwestując w Covidzie. Trudno było stracić wtedy pieniądze. Po covidowej hossie znaczną część pozycji pozamykałem. Środki te z kolei zainwestowałem w nieruchomości w postaci działek na Mazurach, a także zrealizowałem swój plan zakupu własnej nieruchomości mieszkaniowej bez kredytu. Zawsze mi na tym zależało, aby nie mieć finansowych zobowiązań. Inwestycje pozwoliły mi to zrealizować, z czego osobiście jestem bardzo zadowolony. Obecnie zatem to największa pozycja w moim “portfelu”, a także wciąż kryptowaluty, o które zapewne także zapytasz… 🙂

FC: Zgadza się! Ale po kolei. W ostatnim wywiadzie dałeś kilka sygnałów, które lekko mówiąc, świetnie się sprawdziły na przykład osłabienie dolara (w stosunku do euro stracił ok. 5%), wzrost cen ropy naftowej (do szczytu urosły o blisko +200%), czy kryptowalut – w tym czasie na BTC rozpoczęły się gigantyczne wzrosty (+500%). Sprawdziły się także przewidywania co do polityki rządów w sprawie lockdownów. Zanim przejdziemy do pytania, które zapewne już przeczuwasz, zapytam: Skorzystałeś na tym?

DK: W dużej mierze tak, jak w odpowiedzi na wcześniejsze pytanie, ale zostałem także z częścią kryptowalut. Tu myślę, że dostałem kolejną bardzo cenną lekcję od rynku. Ta zmienność i obecna bessa uwypukliła moją chciwość i pewność siebie i niebranie pod uwagę innych scenariuszy. Obecna bessa pokazała mi, jak ważna jest pokora i trzeźwe myślenie, a nie tylko pogoń za zyskami z klapkami na oczach. Niemniej część pozycji zrealizowałem, a z tym, co mam, to ogólnie nadal jestem na plusie, więc w najgorszym scenariuszu przygoda z krypto będzie moją największą w życiu, jeśli chodzi o emocjonalny roller-coaster.

FC: Okej, pora na pytanie bardziej oczywiste – jakie są Twoje prognozy na obecny moment? Mamy dołek na indeksach? Co z ropą? Czy Twoim zdaniem kryptowaluty czeka kilkuletnia zima?

DK: Wydaje mi się, że wchodzimy po gotówkowej/dolarowej fazie cyklu w fazę obligacyjną w Stanach Zjednoczonych. To nie jest zazwyczaj ekscytujący okres, bo po prostu polega na nic nierobieniu i odcinaniu kuponów. W USA mogą mieć ten plus, że obligacje mogą płacić większe odsetki, niż wkrótce wyniesienie tam inflacja, czyli pojawi się dodatnia realna stopa procentowa. W Polsce czy szerzej w Europie raczej takiej możliwości w najbliższym czasie nie ma. Inflacja może być nadal powyżej stóp procentowych, co wymusza ochronę kapitału przed stratami, ale nie daje jakichś wskazówek inwestycyjnych. Można powiedzieć, że okres Covidu dał inwestorom możliwość zarobienia setek czy tysięcy procent, a teraz te 10 czy 12 proc. trzeba z tego oddać, taka naturalna kolej rzeczy.

Niemniej, gdybym miał wskazać ciekawe rynki, to wskazałbym sektor finansowy w USA (np. ETF o tickerze XLF). Wysokie stopy procentowe to dobra informacja dla banków, a według prognoz w 2023r. gospodarka USA ma przejść do ożywienia. Część z tego ożywienia będzie finansowana kredytem. Zatem wzrost popytu wraz ze wzrostem marży odsetkowej, brzmi dobrze. Z bardziej ryzykownych aktywów interesująco może wyglądać srebro. Uncja srebra na moment pisania tej odpowiedzi kosztuje 21 USD. Tymczasem ta sama uncja, ale w postaci srebrnej monety (i to tej najpowszechniejszej American Eagle) kosztuje 35 USD. Daje to potencjał do wzrostu ceny futures o około 40-50 proc., ponieważ fizycznego srebra brakuje na rynku, a popyt na nie wciąż jest.

Czy na Bitcoine mamy dołek? Od miesięcy pewnie większość entuzjastów krypto się nad tym zastanawia. Cykle po 2012 i 2016 r. jasno pokazały, że trzeba się liczyć z korektami rzędu 80 proc. Ta obecna różni się tylko skalą zainwestowanych pieniędzy, stąd jest bardziej medialna. Wcześniej były to miliony dolarów, setki milionów, a teraz są miliardy. Niemniej cyklicznie wygląda to nadal podobnie. Mamy 30 miesięcy po ostatnim halvingu, czyli okres cyklicznego dołka/konsolidacji przed ewentualnie nową falą wzrostową. Historycznie pierwszy impuls wynosił około 170 proc. Stąd w pierwszym kwartale 2022 r. być może zobaczymy BTC po ponad 30 tys. USD. Jeśli jednak cykliczność zawiedzie, tak samo jak poziomy >100 tys. USD na koniec 2021 r., to wiadomo, co może dziać się później…

FC: Wspomniałeś o ETF. W ostatnich latach bardzo modne zrobiło się inwestowanie pasywne właśnie za pomocą tych instrumentów. Co zatem sądzisz o takim podejściu w obecnym czasie? Czy to przypadkiem nie jest idealny moment, aby zacząć budować ekspozycję na szeroki rynek z myślą o długim horyzoncie?

DK: W tym przypadku pasywny ETF może być handlowany aktywnie. To znaczy inwestor tworzy sobie swój własny koszyk, którym może żonglować w zależności od zmieniających się okoliczności, a zadaniem ETF jest odzwierciedlić indeks bazowy. Zatem tu nie mówimy o strategii kup i zapomnij, ale o doborze instrumentów uogólnionych dla sektora, kraju czy ryzyka. ETF pozwalają mieć ekspozycję np. na cały sektor, i to jego twórcy zostawiamy już dobór spółek do portfela i ich wagi. Wszystko to oczywiście możemy sprawdzić na stronie emitenta, jaka jest polityka inwestycyjna. Wydaje mi się, że pytanie dotyczy kupna np. szerokiego indeksu S&P500 i trzymania. Ja natomiast chciałem zwrócić uwagę na rotację sektorową, czyli bardziej aktywne podejście do pasywnie zarządzanych funduszy.

FC: W ostatnim wywiadzie pytaliśmy Cię o Twoją najbardziej bolesną transakcję. Wspominałeś o transakcji na GBP/USD i spadku o 400 pips w ciągu kilku godzin. Ostatnio zmienność na walutach jest podobna do tej sprzed kilku dobrych lat. Kabel potrafił ostatnio zaliczyć sesję z amplitudą wahań bliską 600 pips, a 350 pips stało się standardem. Czy też zdarzyło Ci się “dotkliwie” pomylić w ostatnich miesiącach, czy też obecny Daniel Kostecki nie popełnia już takich błędów?

DK: Tak jak wspomniałem wcześniej, moim największym obecnie “błędem” było to, że pozwoliłem swojej własnej chciwości zamydlić mi oczy. Nie doprowadziło to do straty, ale doprowadziło do niezrealizowania zysków. Nie wiem w zasadzie co jest gorsze w tym momencie :). O ile jestem w stanie uporać się z ryzykiem, o tyle w hossie pojawia się kwestia, parafrazując klasyka, kiedy z parkietu zejść, niepokonanym. Być może w tym okresie silnej hossy doświadczyło go wielu inwestorów. Następnie zgodnie z giełdowym powiedzeniem — inwestorzy dzielą się na tych zyskownych i na tych długoterminowych. U mnie to na razie pomieszanie tych dwóch kwestii. 

FC: Porażki zawsze się zdarzają. W końcu nie ma traderów nieomylnych. Jak sobie z nimi obecnie radzisz? Czy wpływają one w jakimkolwiek stopniu na Twój przyszły proces decyzyjny czy też doświadczenie już wszystkiego Cię nauczyło?

DK: Przede wszystkim timing, czyli moment wejścia/wyjścia w związku z wydarzeniami w otoczeniu rynkowym. Oczekiwanie na niebotyczne poziomy na BTC, wiedząc, że idziemy w stronę QT i podwyżek przez Fed, doprowadziły do tego, że skupiłem się na poziomie cenowym, a nie na czasie wyjścia. Wydaje mi się, że cena w takich momentach jest drugorzędna, a timing jest kluczowy i nieważne, po jakiej cenie jest realizowana transakcja. Tego nauczył mnie ostatni rok. Cena jest wypadkową jakichś zdarzeń okołorynkowych i jaki będzie jej poziom, gdy otoczenie będzie się zmieniać, jest bardzo trudne do przewidzenia.

FC: Pandemia, wojna, kryzys energetyczny. Co będzie według Ciebie następne?

DK: W dwa/trzy lata przerabiamy podręczniki ekonomii, a całe światowe społeczeństwo ma przyspieszone studia ekonomiczne. Od recesji w pandemii, przez gwałtowny wzrost gospodarczy po lockdownach, po spowolnienie/recesję podczas wojny wraz z wystrzałem inflacji, czyli w zasadzie stagflacją. To swoją drogą jest niesamowite, jeśli chodzi o tempo zmian i wydarzeń. W tej układance brakuje deflacji. Myślę, że to do niej będziemy zmierzać – może niekoniecznie w Polsce, ale np. Bank Anglii spodziewa się spadku inflacji do 0 proc., czyli łatwo otrzeć się będzie o deflację. Chiny już mają deflację w PPI, a Stany Zjednoczone mogą być następne. Dopiero po tym epizodzie jest szansa na wyjście na prostą, czyli bardzo umiarkowany wzrost PKB z bardzo umiarkowaną inflacją.

FC: Czyli na kolejną hossę przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jednak jeśli miałbyś teraz stworzyć prosty portfel na kolejne dwa lata – co znalazłoby się w koszyku i z jakim udziałem?

DK: 10 proc. BTC, 10 proc. srebro, 20 proc. złoto, 20 proc. obligacje USA (AGG), 40 proc. sektor  finansowy w USA (XLF). 

FC: Dziękuję za rozmowę!


Ani autor wywiadu, ani Conotoxia Ltd. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszym wywiadzie.


Powyższa publikacja handlowa nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej ani informacji rekomendującej lub sugerującej strategię inwestycyjną w rozumieniu Rozporządzenia (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. Została ona sporządzona w celach informacyjnych i nie powinna stanowić podstawy do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ani autor opracowania, ani Conotoxia Ltd. nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie informacji zawartych w niniejszej publikacji. Kopiowanie bądź powielanie niniejszego opracowania bez pisemnej zgody Conotoxia Ltd. jest zabronione.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 75,21% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.

Co o tym sądzisz?
Lubię
29%
Interesujące
63%
Heh...
0%
Szok!
4%
Nie lubię
0%
Szkoda
4%
O Autorze
Paweł Mosionek
Aktywny trader na rynku Forex od 2006 roku. Redaktor portalu Forex Nawigator oraz redaktor naczelny i współtwórca serwisu ForexClub.pl. Prelegent konferencji "Focus on Forex" na SGH w Warszawie, "NetVision" na Politechnice Gdańskiej oraz "Inteligencja finansowa" na Uniwersytecie Gdańskim. Dwukrotny zwycięzca "Junior Trader" - gry inwestycyjnej dla studentów organizowanego przez DM XTB. Uzależniony od podróży, motocykli i skoków spadochronowych.