Aktualności
Teraz czytasz
Ile stracimy na wojnie handlowej USA – Chiny?
0

Ile stracimy na wojnie handlowej USA – Chiny?

utworzył Michał Sielski24 maja 2019

Teoretycznie negocjacje umowy handlowej pomiędzy USA a Chinami wciąż trwają. W praktyce mamy podniesienie ceł na chińskie towary ogłoszone przez prezydenta Donalda Trumpa, odcinanie chińskich firm od technologii oraz działania odwetowe ze strony Państwa Środka. Ekonomiści już szacują straty dla światowej gospodarki i wprost nazywają to kolejną zimną wojną. Dokąd nas ona zaprowadzi?

O sporze pomiędzy Chinami a USA dużo słyszymy w ostatnich tygodniach, ale wszystko zaogniło się znacznie wcześniej, gdy koncern Huawei został w styczniu 2019 roku oskarżony przez władze USA o oszustwa, kradzież technologii oraz nieudane próby kradzieży przez ostatnie 10 lat. W ślad za Amerykanami idą inne kraje. W związku z pojawiającymi się także oskarżeniami o związki ze służbami Chińskiej Republiki Ludowej, ofertę współpracy z Huawei odrzucił m.in. rząd Nowej Zelandii i Australii. Nad takim samym krokiem zastanawia się również Japonia.


Przeczytaj koniecznie: Deficyt budżetowy USA wzrósł do 691 mld USD w I kw. 2019


Zimna wojna USA – Chiny to 600 mld. dolarów straty

Problem Huawei to jednak tylko jeden z wątków wojny handlowej dwóch największych gospodarek świata. Wiemy już, że administracja Donalda Trumpa wdrożyła nowe, wyższe stawki taryf celnych na chińskie produkty. Podniesione zostały z 10 proc. na 25 proc. i dotyczą towarów o wartości sięgającej 200 mld. dolarów. Wiemy także, że spotkało się to z odwetem, na razie dotyczącym sprzedaży metali ziem rzadkich, których Chińczycy są największym na świecie producentem. Władze Państwa Środku podniosły również cła na amerykańskie towary o wartości ok. 60 mld. dolarów. Już tylko te dwa działania pozwoliły analitykom ocenić straty, na które musi przygotować się światowa gospodarka.

Bloomberg Economics oszacował, że dwa lata obowiązywania nowych zasad to spadek globalnego PKB o 0,3 proc. Bardziej negatywny scenariusz zakłada nawet spadek o 0,6 proc., co jest możliwe jeśli wprowadzone zostaną kolejne ograniczenia. A te są coraz bliżej, bo Donald Trump już zapowiedział, że wyższymi cłami objęte zostaną kolejne grupy towarów – warte 325 mld zł. To 600 mld. dolarów mniej w światowym obrocie. Co więcej, szacuje się, że na spowolnienie nie będziemy długo czekać – pierwsze symptomy pojawią się już pod koniec drugiego kwartału tego roku.

Kto korzysta na wymianie Chiny – USA?

Kto uważnie obserwował światową wymianę handlową w ostatnich latach, nie jest jednak zdziwiony takim obrotem sprawy. W handlu pomiędzy USA a Chinami od dawna nie ma bowiem równowagi. Deficyt Stanów Zjednoczonych sięgnął już ok. 420 mld dolarów w 2018 roku. Wzrósł znacząco przede wszystkim od 2001 roku, gdy Pekin w końcu mógł przystąpić do Światowej Organizacji Handlu. Dzięki temu chińskie towary zalały USA, ale eksport w drugą stronę wcale nie przyspieszył. Zadbały o to chińskie władze, bo choć nie brakuje bogatych obywateli, którzy mogliby pozwolić sobie na kupowanie droższych i wyższej jakości towarów produkowanych w USA, to administracja skutecznie utrudniała ich zakup na większą skalę.

Zwłaszcza, że Chińczycy nawet nie próbują zmienić profilu swojej gospodarki. Nie mają aspiracji bycia innowacyjnymi, bo skutecznie kopiują pomysły innych. I dzięki niższym kosztom pracy, ale także ograniczonemu do minimum wewnętrznemu fiskalizmowi, skutecznie podbijają świat swoimi towarami.

Obligacje USA – as czy walet w rękawie?

Z drugiej strony Chińczycy są zapatrzeni w dolara. Widać to już od najniższego poziomu gospodarki. Praktycznie w każdym punkcie handlowym można zapłacić amerykańską walutą, a większość sprzedawców ma gotowy przelicznik i wyda resztę w dolarach lub juanach. Są nawet tacy, którzy wręcz wolą przyjąć dolary od juanów! Na poziomie państwowym jest podobnie. Chiny od lat kupują obligacje USA, których mają obecnie najwięcej na świecie. Ich wartość szacuje się na ok. 1, 2 biliona dolarów.

Pojawiły się pogłoski o chęci ich sprzedaży, ale raczej niewiele by to zaszkodziło USA. Dolar wciąż ma wysokie notowania, więc chętnych zapewne by nie zabrakło, a nawet gdyby było ich zbyt mało, to trudno liczyć na przecenę, bo zapobiegłby jej buy back ze strony USA.

Chińczycy mogą też próbować osłabić USA politycznie. Byłoby to jednak znacznie groźniejsze niż wojna gospodarcza, bo wsparcie jądrowego programu Korei Północnej, albo wciąż niespokojnego Iranu, mogłoby mieć opłakane skutki. Chińczycy nie chcą raczej ryzykować konfliktu militarnego, nawet odległego od ich granic, bo mimo wielkich inwestycji w armię, z USA raczej nie mieliby większych szans.

Nie wszyscy przegrają

Choć ekonomiści są zgodni, że wojna handlowa to wymierne straty dla gospodarki, to jednak ktoś lukę tanich producentów zapewne wypełni. Obecnie najwięcej osób wskazuje Wietnam, który także konkuruje niskimi cenami, choć technologicznie nie może się na razie nawet równać z Chinami. Na rynku prostej produkcji np. odzieżowej czy składania akumulatorów, już wcześniej jednak rzucił Chińczykom rękawice i dynamicznie rozwija produkcję i sprzedaż.  W pierwszym kwartale tego roku Wietnam wyeksportował do USA towary o wartości ponad 13 mld dolarów.

– Wietnamski eksport przejmuje pałeczkę i czyni to całkiem szybko – mówi Thomas Costerg, ekonomista z firmy Pictet Wealth Management. Zwraca jednak uwagę na to, że wcale nie musi to świadczyć o nagłym boomie Wietnamu.  – Możemy przecież mieć do czynienia z przekierowywaniem chińskich towarów przez Wietnam – zauważa.

Co o tym sądzisz?
Lubię
63%
Interesujące
38%
Heh...
0%
Co?
0%
Nie lubię
0%
Tragedia
0%
O Autorze
Michał Sielski
Michał Sielski
Zawodowy dziennikarz od ponad 20 lat. Pracował m.in. w Gazecie Wyborczej, ostatnio związany z największym portalem regionalnym - Trojmiasto.pl. Na rynku finansowym obecny od 18 lat, zaczynał na GPW, gdy na rynek dopiero trafiały akcje PKN Orlen, TP SA. Ostatnio inwestycyjnie skupiony wyłącznie na rynku Forex. Prywatnie skoczek spadochronowy i miłośnik polskich gór.