Początkujący
Teraz czytasz
Czy warto handlować w okresie świąteczno-noworocznym?
0

Czy warto handlować w okresie świąteczno-noworocznym?

utworzył Paweł Mosionek17 grudnia 2018

Trading na Forex pod koniec grudnia. To dodatkowe możliwości, czy niepotrzebne ryzyko i gra niewarta zachodu? Czy można, i jeśli tak to jak, wykorzystać okres końcówki roku na zoptymalizowanie swoich wyników inwestycyjnych?

Rajd Świętego Mikołaja

Dzieci wierzą w św. Mikołaja, a inwestorzy w jego giełdowy rajd. W grudniu tym właśnie żyją medialni analitycy rynkowi i portale branżowe. Czym jest tytułowy rajd? Często nazywany jest również “efektem grudnia”. Odnosi się do oczekiwanych wzrostów na akcjach spółek pod koniec roku. Czegoś w rodzaju “pewnej”, mini-hossy. Co prawda, na walutach ciężko mówić o pojęciu hossy, jednak pod hasłem “Forex” coraz częściej kryją się od razu indeksy giełdowe, które są nieodłącznym elementem oferty brokerów FX/CFD.

Ale zaraz, z czego teoretycznie wspomniane wzrosty miałyby wynikać? Warto rozdzielić to na dwie części.

Z perspektywy inwestora indywidualnego to oczekiwanie na tzw. “efekt stycznia”, który ma charakteryzować się błyskawicznymi wzrostami na początku roku z uwagi na wdrażanie nowych strategii i uzupełnienie portfeli inwestycyjnych przez graczy instytucjonalnych. To w myśleniu detalisty szansa na upolowanie promocyjnej ceny na akcjach przed nadchodzącymi, prawdopodobnymi wzrostami w styczniu. Można więc przyjąć, że efekt stycznia jest w pewnym stopniu efektem grudnia (jak mało brakuje, aby wpaść w pułapkę i wykreować efekt listopada? 🙂 ).

Z czego mają wynikać przeceny? Tutaj wchodzimy w drugą część – działania inwestorów instytucjonalnych. Końcówka roku to czas robienia porządków w ich portfelach i przygotowywanie się do kolejnych planów zakupowych.

Czy rajd św. Mikołaja to pewniak? Cóż, natura sceptyka nakazuje mi powiedzieć, że pewne są tylko śmierć i podatki. Ale można drążyć dalej – jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia takowego rajdu? Zachęcam Cię to samodzielnego przestudiowania historycznych wykresów ulubionych indeksów giełdowych, aby wyrobić sobie własną opinię.

“Optymalizacja” podatkowa

podatek forex

Pobierz: Forex Club Podatek 5.0

Masz za sobą udany rok tradingu? Gratulacje! A co byś powiedział na to, że jest sposób, aby “odroczyć” płatność podatku o kolejny rok? 🙂 Na początku podkreślę, że jest to rozwiązanie całkowicie legalne, ale nie można powiedzieć, że nie pozbawione wad i ryzyka. Osobiście jestem daleki od polecenia jego stosowania, więc w kontekście tego artykułu potraktuj to tylko jako ciekawostkę.

Aby było łatwiej wytłumaczyć cały mechanizm, załóżmy hipotetyczną sytuację.

Zarobiliśmy w tym roku 10 000 zł na instrumentach CFD. Według polskiego prawa z tego tytułu do końca kwietnia roku następnego mamy czas, aby zapłacić podatek wynoszący 19% od osiągniętego dochodu, czyli 1900 zł. Jest jednak sposób, aby tego nie robić. Albo raczej – zrobić, ale rok później. Jak? To proste.

Odpowiednio wcześniej, w połowie grudnia, na jego początku, albo nawet jeszcze w listopadzie, otwieramy dwie przeciwstawne pozycje na wybranym instrumencie o równoważącym się wolumenie (tzw. hedge – np. EUR/USD 1 lot sell, 1 lot buy). Po pewnym czasie, o ile nie trafimy w sam środek konsolidacji, na jednej pozycji zostanie wygenerowany pokaźny zysk, a na drugiej równie pokaźna strata.

Zadaniem tradera jest wejście w rynek w optymalnym czasie, wyliczenie koniecznej do optymalizacji straty oraz zamknięcie straty… tuż na sam koniec roku. Taka strata powinna w jak największym stopniu “pożreć” nam zysk osiągnięty w danym roku, czyli w tym przykładzie być jak najbliższa kwoty 10 000 zł. Kolejnym zadaniem jest zamknięcie pozycji zyskownej od razu po otwarciu rynku w styczniu, gdzie zysk również powinien oscylować w granicy 10 000 zł.

Co nam to daje? Zgodnie z rodzimym prawem podatkowym, rozliczenie następuje za transakcje zamknięte w danym roku kalendarzowym. To oznacza, że wcześniej zarobione 10 000 zł “przerzucamy” na rok kolejny zamykając jedną zyskowną transakcję już 2-giego stycznia, z której będziemy musieli rozliczyć się dopiero do końca kwietnia, ale rok później.

Nie jest to rozwiązanie idealne.

Ryzyka są dwa. Po pierwsze, między grudniowym zamknięciem, a styczniowym otwarciem może wystąpić luka cenowa. To możliwość zaliczenia dodatkowej, nieplanowanej straty. Ale oczywiście – może też stanowić bonus w postaci dodatkowego zysku. Możemy się przed tym zabezpieczyć otwierając na nowo pozycję w przeciwnym kierunku, choć generuje to dodatkowy koszt.

Drugim ryzykiem są ponoszone koszty i odpowiednie wejście w rynek. Tego typu optymalizacja kosztuje nas dwukrotność spreadu (+ ew. prowizji) oraz różnicę w punktach swapowych przez cały czas ich trzymania. Im większy wolumen, tym większa szansa, że osiągniemy odpowiednio dużą stratę, ale i wyższe prowizje.

Z drugiej strony, im mniejszy wolumen w hedge’u, tym bezpieczniej. Tylko tak możemy zredukować ponoszone koszty. Zwiększa jednak ryzyko, że planowana strata, na skutek niezbyt trafionego punktu wejścia w rynek lub niskiej zmienności, okaże się dużo mniejsza od potrzebnej.

Co nam dają takie kombinacje? Zaletą jest przede wszystkim fakt, iż wygenerowany zysk może dla nas pracować cały kolejny rok, a jeśli okaże się on mniej udany, to automatycznie zmniejszy nasz podatek.

Zobacz koniecznie: Podatki Forex: Wszystko, co musisz wiedzieć

Przerwy w handlu, spadek płynności

Optymistyczne akcenty już za nami. Pora zejść na ziemię :-). Oprócz potencjalnych okazji, zarówno do “pewnego, szybkiego zarobku”, jak i “zaoszczędzenia na podatku”, przychodzi też pewniejsza rzeczywistość.

Faktem jest, iż w okresie między Świętami Bożego Narodzenia i Nowego Roku na giełdach odczuwalnie spada płynność. Dotyczy to również rynku walutowego. Dodatkowo, jeśli dni świąteczne wypadają w środku tygodnia, to zmienia się też harmonogram handlu, co tworzy niekiedy małe zamieszanie. Spadek obrotów skutkuje przede wszystkim rozszerzonymi spreadami, także na głównych instrumentach. Zdarza się, że wybrani brokerzy typu Market Maker potrafią wprowadzić sztywne wartości spreadów dla wybranych instrumentów, które są według nich uznawane za “bezpieczne” (w kontekście realizacji zleceń i zabezpieczenia transakcji na rynku). Jeszcze nie tak dawno było to standardem.

Zwiększa się również szansa wystąpienia luk cenowych – zarówno od razu po świętach, jak i od razu na pierwszej sesji w nowym roku.

Jak jest ze zmiennością? Praktyka pokazuje, że z reguły jest ona niewielka. Otrzymujemy zatem wyższe opłaty w połączeniu ze spadkiem zakresu wahań – to brzmi zniechęcająco. Jednak zdarza się też sytuacja odwrotna, gdzie to właśnie niższa płynność sprawia, że łatwiej jest ruszyć rynkowym kursem. Na przestrzeni ostatnich 15 lat na wykresach historycznych można zaobserwować różne, interesujące sytuacje (np. nagły skok kursu o xx pips w środku nocy w obie strony; niska zmienność tuż przed świętami i wzrost amplitudy wahań od razu po świętach). Ot tak, bez żadnych danych makro-, wydarzeń politycznych, czy wystąpienia magicznych formacji na wykresie.

eurusd grudzien

Wykres EUR/USD. Świeca D1 z 27 grudnia 2013 r. wybijająca nowy lokalny szczyt. Wzrost kursu o 209.0 pips (+1,55%), cień na 144,4 pips.

Warto, czy nie warto?

Podsumowując cały artykuł. Okres świąteczno-noworoczny to przede wszystkim nadzieja i podwyższone ryzyko. To warunki do handlu sprzyjające tylko tym, którzy wiedzą co robić. Zatem jeśli wiesz co robić, to nie musisz się zastanawiać “czy warto”. A jeśli nie wiesz… To czy nie lepiej ten czas poświęcić rodzinie? 🙂

Wesołych Świąt! 

Co o tym sądzisz?
Lubię
0%
Interesujące
100%
Heh...
0%
Co?
0%
Nie lubię
0%
Tragedia
0%
O Autorze
Avatar
Paweł Mosionek
Aktywny trader na rynku Forex od 2006 roku. Redaktor portalu Forex Nawigator oraz redaktor naczelny i współtwórca serwisu ForexClub.pl. Prelegent konferencji "Focus on Forex" na SGH w Warszawie, "NetVision" na Politechnice Gdańskiej oraz "Inteligencja finansowa" na Uniwersytecie Gdańskim. Dwukrotny zwycięzca "Junior Trader" - gry inwestycyjnej dla studentów organizowanego przez DM XTB. Uzależniony od podróży, motocykli i skoków spadochronowych.