Zaawansowani
Teraz czytasz
Latency Arbitrage – narzędzie do handlu na “opóźnienia” kwotowań
0

Latency Arbitrage – narzędzie do handlu na “opóźnienia” kwotowań

utworzył Paweł Mosionek20 lutego 2019

W sieci od pewnego czasu krąży reklama oprogramowania, które ma pomóc zyskać nam przewagę na rynku. Jest to soft wspomagający nas w strategii tzw. Latency Arbitrage, czyli handlu na opóźnienia występujące w kwotowaniach brokerów. Dzięki wychwytywaniu niedoskonałości u brokera “wolnego”, bazując na kwotowaniach brokera “szybkiego”, program ma zapewnić nam niemalże gwarancję skutecznego tradingu.

Czy to możliwe? Czy faktycznie w taki sposób można zarabiać na “rynku”? W tym artykule postaram się to dokładnie wyjaśnić i przestrzec Cię przed zakupem tych wynalazków. Ale na początku wprowadzenie do tematu.

Przeczytaj koniecznie: TOP 5 – Najpopularniejsze oszustwa na rynku Forex

Co widzi broker

Zakładając możliwość wystąpienia konfliktu interesów na linii broker – klient, można przypuszczać, że w takiej sytuacji wiedza po stronie domu maklerskiego daje mu pewną przewagę, którą może (ale nie musi) wykorzystać na naszą niekorzyść. Może np. ingerować w kursy instrumentów, czas czy sposób egzekucji zleceń.

Nie będąc po drugiej stronie trudno z całą stanowczością ocenić co widzi nasz broker, a czego nie. Ale możemy ten obszar zawęzić robiąc małą segregację na to, co widzi “napewno”, a co tylko “być może”. Z racji, iż jest pośrednikiem naszych transakcji, to z pewnością widzi nasz stan konta, jakie pozycje zawieramy i jakie akcje dokonujemy na naszym rachunku. Obejmuje to każdą modyfikację, którą widać w logach platformy, czyli m.in. ustawianie zleceń oczekujących, modyfikowanie parametrów itp..

Trudno jednak stwierdzić czy widzi to, co mamy na wykresach, czyli jakich analiz dokonujemy, jakie wykresy obserwujemy, gdzie najczęściej klikamy, jakie dodatkowe wskaźniki czy narzędzia dorzucamy do platformy. Jest to oczywiście prawdopodobne, szczególnie w przypadku aplikacji, których autorami są sami brokerzy. Szanse na taki stan rzeczy są moim zdaniem dużo mniejsze (wręcz znikome) w przypadku popularnych produktów licencjonowanych masowo jak MT4/5.

Przeczytaj koniecznie: TOP 5 – Nieczyste zagrywki brokerów Forex

Czego broker nie widzi

Z pewnością tego, co mamy w głowie. Nie łudźmy się też, że zna przyszłość wiedząc w jaką stronę pójdzie rynek. Gdyby nawet jakikolwiek jego analityk miał taką pewność, to prawdopodobnie nie byłby analitykiem, a broker nie byłby brokerem tylko funduszem hedgingowym :-).

Nie ma raczej technicznej możliwości, poza scenariuszem z ewentualnym włamaniem na komputer/VPS tradera, aby nasz pośrednik widział z jakiego zewnętrznego oprogramowania korzystamy. Nie widzi też parametrów strategii jakie mamy ustawione w naszych EA czy wskaźnikach oraz ich ewentualnych modyfikacji. A to otwiera pewne możliwości.

Fundament “Latency Arbitrage”

slowlyDla tych, którzy wcześniej o tym nie słyszeli, po krótce czym jest tytułowa strategia. Arbitraż opóźnień (z ang. latency arbitrage) bazuje na wykorzystaniu niedoskonałości brokerów, których kwotowania nie nadążają za rynkowymi (i widocznymi u innych brokerów). Są to zjawiska bardzo rzadkie i zazwyczaj wynikają z czynników technicznych (obciążenie serwera, opóźnienie w przesyle danych od dostawcy kwotowań etc.).

Przykładowo, na skutek publikacji danych makro, kurs pary walutowej skacze w górę o 50.0 pips w 2 sekundy. U brokera “wolnego” ten ruch rozciągnięty jest na 3-4 sekundy. To daje potencjalną szansę (1-2 sekundy zwłoki) na zorientowanie się w sytuacji, porównanie kwotowań oraz otwarcie odpowiedniej pozycji po cenie “spóźnionej”. Oczywiście, w praktyce jest to realne do wykonania tylko przy pomocy automatu porównującego takie zależności w czasie rzeczywistym, a kluczowe okazują się milisekundy. Jednak jest to prawdopodobne. I tu pojawia się okazja do zwiększenia przewagi po stronie tradera. Wizja poznania przyszłości brzmi super, prawda? 🙂

Zaawansowany, czyli lepszy

latency arbitrage cenaOprogramowanie, którego reklamę napotkałem, kosztuje “zaledwie” 785$, i to w promocji. Z perspektywy przeciętnego tradera detalicznego to stosunkowo dużo, ale odważniejsi mogliby się na to zdecydować. W końcu to przepis na gwarantowany sukces, przynajmniej w teorii. Na stronie nie brakuje przykładów, opisów działania, video, statementów z wielotysięcznymi zyskami i krzywymi kapitału pnącymi się w niebo…

Sam software ma być dużo bardziej zaawansowany, niż “pierwsze, lepsze” EA z sieci, które tylko porównuje ceny i otwiera zlecenia. Sam w sobie ma być prosty w obsłudze, dzięki czemu mogą z niego korzystać zarówno początkujący, jak i zaawansowani. Oprócz dodatków w postaci automatyczny money management, czy trailing stop, na wyposażeniu pojawiają się opcje “maskujące” intencje tradera. Są to m.in. “niewidoczny” stop loss, czy take profit, hedgowanie transakcji, sztuczne/pozorne wydłużanie czasu pozycji i parę innych. Wszystko wprost opisane na stronie twórcy oprogramowania.

latency arbitrage software

Screenshot z fragmentu oprogramowania

Nie bądź głupszy, niż… broker?

Czemu soft nie ma prawa działać? Powodów jest kilka.

Dostępność. Sam soft, który wyposażony jest we wspomnianą strategię porównywania kwotowań brokerów, jest łatwo dostępny i mocno reklamowany. To znaczy, że dotarł już do określonej grupy odbiorców, którzy “najechali” brokerów z całego świata poszukując odpowiednich zależności.

Czas. Film prezentujący działanie ma ponad 2 lata. To szmat czasu. Czy myślisz, że autor oprogramowania, który je sprzedaje, sam wcześniej z niego nie korzystał? Jeśli działało, to czemu sprzedaje? W celu maksymalizacji zysków? Być może. Ale może też dlatego, że najlepsze czasy ma już za sobą?

Zakup. O ile 800$ dla detalisty to stosunkowo duża kwota, to dla brokera już nie. Sam broker, aby móc ustrzec się przed “Latency Arbitrage Traders”, sam mógł owy program kupić i skrupulatnie rozpracować co zrobić, aby jego klienci nie mogli go wykorzystać.

Rozwój. Postęp technologiczny nie zwalnia. Dostęp do informacji, w tym cen, cały czas jest usprawniany. To oznacza, że szanse na występowanie jakichkolwiek opóźnień maleją z każdym dniem.

Realia. W większości przypadków mamy do czynienia z rynkową egzekucją zleceń. To znaczy, że niezależnie czy korzystamy z usług brokera MM, STP czy ECN, nasze zlecenia realizowane są po pierwszej możliwej cenie. Przy dynamicznych zmianach kursów szanse na wystąpienie poślizgu cenowego mocno rosną. Jeśli wiesz, że cena skoczy zaraz o 20.0 pips, ale zaliczysz 25.0-pipsowy poślizg, to jak na tym wyjdziesz? 😉

Broker. Nieważne czy wiesz więcej, nadal jesteś na obcym podwórku. Podwórku brokera, który wyposażony jest w sztab ludzi oraz… regulamin, który musisz zaakceptować otwierając rachunek. I to ostatecznie nim może zabezpieczyć się przed wszelkimi próbami przechytrzenia go.

 

P.S. nazwa oprogramowania, jak i www, nie zostały podane umyślnie, aby nikogo nie kusiło…:-)

Co o tym sądzisz?
Lubię
38%
Interesujące
13%
Heh...
0%
Co?
0%
Nie lubię
50%
Tragedia
0%
O Autorze
Avatar
Paweł Mosionek
Aktywny trader na rynku Forex od 2006 roku. Redaktor portalu Forex Nawigator oraz redaktor naczelny i współtwórca serwisu ForexClub.pl. Prelegent konferencji "Focus on Forex" na SGH w Warszawie, "NetVision" na Politechnice Gdańskiej oraz "Inteligencja finansowa" na Uniwersytecie Gdańskim. Dwukrotny zwycięzca "Junior Trader" - gry inwestycyjnej dla studentów organizowanego przez DM XTB. Uzależniony od podróży, motocykli i skoków spadochronowych.