Narzędzia
Teraz czytasz
Trading automatyczny na Bitcoin – czy ma sens?
0

Trading automatyczny na Bitcoin – czy ma sens?

utworzył Paweł Mosionek28 grudnia 2017

Bitcoin bije rekordy popularności w roku 2017. Portale finansowe każdego dnia zalewają nas skrajnie szokującymi wiadomościami, które odnoszą się do przyszłej wyceny tej kryptowaluty. Zwolennicy twierdzą, że mamy do czynienia z ostatnią okazją na zakup w atrakcyjnej cenie, a przeciwnicy, że kurs BTC to tykająca bomba, która lada moment może eksplodować.

My, jako traderzy, nie powinniśmy się tym przejmować i obmyślić plan jak zarobić na całym zamieszaniu. Wydobywanie Bitcoina już dawno przestało być opłacalne – pozostaje więc czysta spekulacja. Jednym z pomysłów jest automatyzacja handlu, która z założenia powinna dać nam przewagę, większe możliwości w analizie, zawieraniu transakcji i znajdywaniu potencjalnych okazji inwestycyjnych.

Tylko czy trading algorytmiczny na Bitcoinie to dobry pomysł? Przeanalizujmy to zagadnienie.

Przeczytaj: Bitcoin Trading – czy to się faktycznie opłaca?

Handel u brokerów Forex a automaty

Brokerzy FX zazwyczaj dają dostęp swoim klientom do rozbudowanych platform tradingowych. To otwiera nam furtkę do stosunkowo łatwego tworzenia i korzystania z automatycznych strategii. Można powiedzieć, że Expert Advisors (tzw. EA) na MT4 są równie popularne, co wskaźnik MACD. Tym bardziej powinien ucieszyć nas fakt, iż coraz większa ilość brokerów wprowadza do oferty trading na kryptowalutach. Ale jest pewien szkopuł.

Zobacz koniecznie: Zestawienie brokerów Forex oferujących Bitcoin 2017

Dynamicznie zmieniający się i nie do końca stabilny rynek szybko wymusił na brokerach zrewidowanie zaproponowanych warunków handlu. Część z firm zaledwie w ciągu 2-3 miesięcy od wprowadzenia CFD na wirtualne waluty zadecydowała o obniżeniu dźwigni, wykluczeniu z handlu weekendów, a nawet zamrożeniu opcji zawierania nowych transakcji. A opłaty? Pułap minimalny ustawiony był z reguły na 7-10$ ale w praktyce obecnie obserwujemy spread rzędu 100-400$, i rzadko kiedy spada poniżej 3-cyfrowych wartości. Do tego dochodzą horrendalnie wysokie stawki swap, zarówno dla pozycji długich, jak i krótkich.

I nagle znajdujemy się w sytuacji patowej. Mamy dostęp do technologii i możliwości tworzenia ciekawych narzędzi, ale koszty transakcyjne sprawiają, że staje się to średnio opłacalne. Alternatywy są dwie – przejście na kontrakty futures, które oferuje np. CME, lub udanie się bezpośrednio na giełdy kryptowalutowe. Pierwsza opcja dostępna będzie dla nielicznych z uwagi na wymagane zabezpieczenia depozytowe. Rozważmy zatem drugie wyjście. Tylko i ono ma wady, ale o tym za chwilę.

Automatyczna strategia pod kryptowaluty

Przechodząc wcześniej przez świat automatów… Budowa klasycznej strategii wymaga jej sprawdzenia. Pierwszą fazą, po zaprogramowaniu kodu, jest test na danych historycznych – i tu już napotykamy na nowy problem. Młody rynek to ograniczony dostęp do archiwalnych kwotowań. Moglibyśmy się uprzeć i bazować na danych z ostatnich 12 miesięcy. Ale to znowu kłopot, bo wykres BTC nie pozostawia złudzeń – jeden ogromny trend wzrostowy, który ciągnięty jest na fali euforii tłumu bez racjonalnych podstaw fundamentalnych. Ale czy tak będzie zawsze? Nie sądzę.

Czy zatem jakakolwiek klasyczna forma strategii mogłaby się tu sprawdzić? Jestem tu mocno sceptyczny. Jednak jest pewien rodzaj strategii, który w swoich założeniach wręcz bazuje na nieracjonalnych zachowaniach i nie potrzebuje danych historycznych. To arbitraż.

Arbitraż polega na zakupie instrumentu finansowego na rynku, na którym jego kurs jest względnie niższy w celu jednoczesnej odsprzedaży tego samego instrumentu na innym rynku, na którym jego kurs jest względnie wyższy.

Arbitraż na giełdach kryptowalut

Każdy świeży rynek wykazuje na początku swoje niedoskonałości, które dopiero z czasem są niwelowane. Także i kryptowaluty, potrafią być mocno nieefektywne. Decentralizacja handlu i brak jednej słusznej metody wyceny instrumentów tworzy szereg rozbieżności w wycenie tego samego instrumentu jakim jest ostatecznie Bitcoin. Będąc traderem Forex na pewno nieraz zaobserwowałeś różnice w kursach między dwoma różnymi brokerami. Zazwyczaj trwają one maksymalnie kilka sekund i są nieznaczne. W przypadku BTC różnice potrafią sięgać kilku procent (!) i trwać zdecydowanie dłużej. To stwarza duże pole do popisu dla arbitrażystów. W sieci dostępne są już gotowe, komercyjne rozwiązania do porównywania kursów pomiędzy giełdami. Na ile skuteczne? Nie będziemy tu niczego reklamować :-).

Duża zmienność i młody, rozproszony rynek to szansa na częste występowanie znaczących różnic. Dodatkowo, kwotowanie Bitcoina w stosunku do różnych walut jak USD, EUR, CAD, a nawet PLN to kolejny atut zwiększający margines “błędu” w poszczególnych wycenach. Tworzenie tzw. trójkątów (arbitraż trójkątny) to sposób na zdecydowaną redukcję ryzyka transakcyjnego i optymalizację wyników.

Arbitraż trójkątny polega na jednoczesnym zawarciu trzech transakcji o wspólnych ogniwach, np. BTC/USD, BTC/PLN, USD/PLN, których wolumen ma się równoważyć, a kurs wymiany jest dodatkowo zabezpieczony walutą.

Stosunkowo niska płynność to kolejna zaleta dla detalistów. Dzięki temu mamy pewność, że po “drobne” (póki co) nie schylą się duzi gracze, którzy zdecydowanie efektywnej i sprawniej będą mogli dokonywać arbitrażu.

Ale zanim podskoczysz z radości…

Bariera technologiczna to przeszkoda. Giełdy kryptowalutowe oferują dużo uboższe w funkcje platformy do zawierania transakcji. Jeśli chcesz efektywnie wykorzystywać ten potencjał, to musisz sprawnie wyłapywać różnice w wycenie. Na oko? Można próbować – raz na jakiś czas się uda. Ale będzie coraz trudniej. I tu powstaje problem jak “wgryźć” się w coś automatem, gdzie taka możliwość nie jest wcale przewidziana? Bez zdolnego programisty się nie obejdzie…

Kolejną bolączką jest sprawne zarządzanie kapitałem i optymalne transferowanie (z kalkulacją kosztów różnych instytucji) między giełdami. O ile wypłacą nam nasze środki. I tu przechodzimy do tematu ryzyka…

Ryzyko krypto-arbitrażysty

Mimo, iż dobrze skonstruowane strategie arbitrażowe z reguły obarczone są niemalże zerowym ryzykiem, to w przypadku wirtualnych walut pojawiają się zagrożenia dodatkowe. Brak jakichkolwiek regulacji pod które podlegałyby giełdy to największe z nich. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z “wolną amerykanką” i zdajemy się na łaskę właściciela giełdy na której zdecydowaliśmy się zawierać transakcje (którymi także może np. manipulować).

Gwarancja depozytu? Nic z tych rzeczy. A może wypłaty środków? Błąd. O tym na własnej przekonali się klienci japońskiej giełdy Mt.Gox lub polskiej Bitcurex. Wchodząc na ten rynek ryzykujemy całym kapitałem. Chyba, że odpowiednio go zdywersyfikujemy lub zabezpieczymy. Ale to tylko zredukuje ryzyko, a nie je wyeliminuje.

Co o tym sądzisz?
Lubię
20%
Interesujące
80%
Heh...
0%
Co?
0%
Nie lubię
0%
Tragedia
0%
O Autorze
Paweł Mosionek
Aktywny trader na rynku Forex od 2006 roku. Redaktor portalu Forex Nawigator oraz redaktor naczelny i współtwórca serwisu ForexClub.pl. Prelegent konferencji "Focus on Forex" na SGH w Warszawie, "NetVision" na Politechnice Gdańskiej oraz "Inteligencja finansowa" na Uniwersytecie Gdańskim. Dwukrotny zwycięzca "Junior Trader" - gry inwestycyjnej dla studentów organizowanego przez DM XTB. Uzależniony od podróży, motocykli i skoków spadochronowych.