Początkujący
Teraz czytasz
Analiza techniczna nie działa? Let me think…
0

Analiza techniczna nie działa? Let me think…

utworzył Paweł Mosionek12 kwietnia 2018

Analiza techniczna nie działa – pogląd kontrowersyjny, a jednak w ostatnim czasie coraz częściej przewijający się w dyskusjach na forach czy grupach tematycznych na facebook’u. Brzmi to trochę jak lament osób, które miały określone oczekiwania, a ostatecznie zostali oszukani. I może rzeczywiście tak było? A może problem leży gdzieś głębiej? Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Czym jest analiza techniczna

Sama AT ma wiele gałęzi. Możemy mieć do czynienia z analizą techniczną w wersji klasycznej, formacjami świecowymi i cenowymi, wskaźnikami technicznymi, formacjami harmonicznymi, falami Elliota, narzędziami Gann-a… Wymieniać można by jeszcze długo. Jednak ogólną definicję tego pojęcia jesteśmy w stanie nakreślić bardzo szybko i zwięźle.

Analiza techniczna to analiza zachowania ceny w przeszłości, zazwyczaj na podstawie wykresu, w celu prognozowania przyszłych zmian kursów.

To, jakiej techniki użyjemy i co namalujemy sobie na wykresie, zależy od nas. Ale jeśli naszym głównym przedmiotem zainteresowań jest cena, to de facto mamy do czynienia z analizą techniczną. Załóżmy jednak, że AT nazwiemy tylko jasno sprecyzowane techniki, które zostały już opisane w książkach.

Analiza wykresów nigdy nie miała w swoim założeniu dawać 100% skuteczności. Miała jedynie przeważyć szalę prawdopodobieństwa na korzyść tradera przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Bardziej można by to przyrównać do meteorologii. Na podstawie obserwacji tego, co się stało, lub co właśnie widzimy, określamy jakiej pogody możemy się spodziewać w danym przedziale czasu. Czy prognozy meteo sprawdzają się zawsze w 100%?

Kluczem jest… Myślenie

Zostawmy za sobą oczywiste definicje i wymyślne porównania. Zastanówmy się głębiej – czym jest AT? Dlaczego coś, co rysujemy sobie na wykresie, co przeczytamy w zachowaniu ceny, miałoby ukazywać nam możliwą przyszłość?

analiza wykresowPrzypisywanie magicznej mocy wskaźnikom, formacjom, wykresom, czy całym strategiom jest wielkim błędem. Równie dużą pomyłką jest oczekiwanie, że sama analiza techniczna nam “coś” obiecuje. “Coś”, czyli pewną sprawdzalność, pozytywny rezultat wynikający z jej stosowania, a najlepiej dodatkowe zera na koncie.

Wielu znanych traderów nigdy specjalnie nie poświęca czasu na poszukiwanie coraz to bardziej wymyślnych wskaźników, czy formacji cenowych. To, czy użyjemy techniki X, czy techniki Y, nie ma ostatecznie aż tak wielkiego znaczenia, bo wszystko ostatecznie sprowadza się do tego samego – do zrozumienia rynku, i tego, co się na nim faktycznie dzieje.

Rozchodzi się tutaj o analizę układu sił między popytem i podażą. To właśnie one kreują zmiany kursowe. Sprawiają, że coś rośnie, spada, lub stoi w miejscu. Naszym zadaniem nie jest zatem opracowanie skutecznej strategii wykorzystującej najznakomitsze elementy z dziedziny AT. Formacja świecowa to nie zjawisko nadprzyrodzone. To obrazkowe ukazanie rozkładu sił w czasie między popytem a podażą. Zmiany ceny nie wywołuje wystąpienie formacji na wykresie, tylko decyzja o kupnie/sprzedaży danego waloru. Do tego wszystkiego dochodzą czynniki emocjonalne/psychologiczne, fundamentalne, czy akcje podejmowane przez dużych graczy (którzy lubią bawić się w “manipulację”).

Twoim zadaniem jest rozszyfrować rynek, zachowanie popytu i podaży. A kluczem do drzwi z napisem “ZYSK” będzie zawsze to samo… Myślenie.

A więc AT działa, czy nie działa?

Sama konstrukcja zdania “Analiza techniczna (nie) działa” jest pułapką. Zakłada ona bowiem zero-jedynkowość i tylko dwie możliwe opcje – że może działać, lub że może nie działać. Nie może przecież “trochę” działać, prawda?

AT jest tylko i wyłącznie jednym z elementów całej układanki. Można by się pokusić o stwierdzenie, że nie jest nawet elementem, a co najwyżej opcjonalnym narzędziem do jej ułożenia.

Nie sposób oszacować nawet przybliżonej sprawdzalności AT. W końcu przy niemalże każdej analizie wkrada się subiektywność analizującego. Dochodzą także zmienne parametry ustawień wskaźników, mieszanie różnych technik, a nawet sposób ich interpretacji. Cały czas traderzy spierają się czy linie trendów rysować po knotach świec, czy po cenach zamknięcia, a tam, gdzie jeden trader widzi testowanie oporu, inny interpretuje go już jako jego przebicie. Fale Elliota? Trzech analityków da nam przynajmniej trzy różne schematy.

A przecież są jeszcze różne rynki o zróżnicowanej specyfice i cykliczności. To potężny gąszcz zmiennych, które nie dają nam szansy oszacować w jakim stopniu AT się sprawdza. Nawet jeśli przyjmiemy pewne ramy środowiska i okresu w którym przebadamy daną technikę, to czy np. wynik 38% za 2 lata będzie oznaczał, że przez kolejne 2 lata także otrzymamy taką samą skuteczność? To byłoby prognozowanie przyszłości na podstawie przeszłości… Czyli główne założenie AT.

W takim razie, czy warto stosować AT, skoro nic nie wiadomo?

Korzystając z technik AT łatwo wpaść w obłęd. Zacząć analizować formacje, nie rozumiejąc co one de facto przedstawiają. Nie wnikać w szczegóły wydarzeń zachodzących na rynku, licząc, że zawsze zachowa się on książkowo. Patrzeć ślepo na przecięcia ceny ze średnimi, zapominając o tym dlaczego dodaliśmy je do naszego wykresu.

Buszując w tym obłędzie pojawiają się porażki, frustracja, rozczarowanie, a w końcu poszukiwanie kolejnych magicznych technik, które zapędza nas do błędnego koła, gdzie liczymy, że w końcu znajdziemy ten właściwy przepis na regularne zarabianie pieniędzy na giełdzie.

Zatem, czy analiza techniczna działa? Pomyśl sam.

Co o tym sądzisz?
Lubię
20%
Interesujące
80%
Heh...
0%
Co?
0%
Nie lubię
0%
Tragedia
0%
O Autorze
Paweł Mosionek
Aktywny trader na rynku Forex od 2006 roku. Redaktor portalu Forex Nawigator oraz redaktor naczelny i współtwórca serwisu ForexClub.pl. Prelegent konferencji "Focus on Forex" na SGH w Warszawie, "NetVision" na Politechnice Gdańskiej oraz "Inteligencja finansowa" na Uniwersytecie Gdańskim. Dwukrotny zwycięzca "Junior Trader" - gry inwestycyjnej dla studentów organizowanego przez DM XTB. Uzależniony od podróży, motocykli i skoków spadochronowych.