Psychologia Tradingu
Teraz czytasz
Anatomia Kryzysu czy Anatomia STRACHU?
0

Anatomia Kryzysu czy Anatomia STRACHU?

utworzył Paweł Mosionek17 września 2018

Anatomia Kryzysu czy Anatomia STRACHU?

“Anatomia Kryzysu. Co, jeśli skończy się hossa?” – to tytuł jednego z mailingów, które ostatnio otrzymałem. Przyciąga uwagę, prawda? Czy wzbudza on w Tobie obawy? Czy to pora na odwrócenie swoich pozycji? Jeśli nie dzisiaj, to może jutro? Wątpliwości zaczynają się mnożyć, a my tracimy wiarę w nasze dotychczasowe analizy. To chyba pora, aby przygotować się na KRACH.

Lubią nas straszyć…

Poniżej zamieszczam treść tytułowego maila wysłanego przez polskiego brokera FX. To właśnie on zainspirował mnie do poruszenia tego tematu.

Od 9 lat na światowych rynkach trwa hossa i tak jak wszystkie poprzednie, ona również kiedyś znajdzie swój kres. Tym razem nie będzie inaczej. Zwykle trend zmienia się gwałtownie i zaskakuje większość inwestorów. Nie daj się zaskoczyć kryzysowi – zadbaj o swoją edukację i przygotuj się na jego nadejście, nawet jeśli dziś nie dostrzegasz jego wyraźnych zwiastunów.

Czy jest tu coś nieprawdziwego? Właściwie nie, ale… Nie zamierzam oceniać jakości merytorycznej zawartej w szkoleniu, tylko formę jego promocji.

Broker jednoznacznie sugeruje, że hossa trwa już długo i prawdopodobnie zaraz się to skończy. Pora więc się na to przygotować. Akurat teraz? Na taki scenariusz powinniśmy być gotowi w momencie wejścia na rynek. Bo przecież krach może wystąpić zawsze (i oczywiście, zawsze gwałtownie i zaskakująco). Ale i ostatni fragment sugeruje, że zwiastuny nadchodzącego kataklizmu finansowego już zaczęły się pojawiać, tylko Ty prawdopodobnie ich nie widzisz.

Krach – to w końcu kiedy?

crashNiektórzy analitycy ślepo wierzą w cykle koniunkturalne oparte na statystyce. Skoro według danych historycznych średnio kryzys następował po 4 latach wzrostów, to po 2-krotnie dłuższym okresie hossy musi nadejść ze zdwojoną siłą. Ale w takim razie czemu ominęliśmy jeden krach? Analityk fundamentalny znalazłby tutaj z 20 różnych powodów makroekonomicznych, a analityk techniczny pokazałby podręcznikowe formacje, które zadziałały na wykresie. I jestem wręcz przekonany, że znalazłaby się też cała masa twierdząca, że zaraz się to skończy :-).

Faktem jest, że załamania rynkowe występują co jakiś czas. Tak samo jak można przypuszczać, że kiedyś będzie padać, a za jakiś czas będziemy poruszali się tylko samochodami elektrycznymi. Gdyby ktokolwiek znał precyzyjnie przyszłość, to napewno nie byłby analitykiem. Statystyka jest swego rodzaju podpowiedzią bazującą na tym, co było. Ale przecież i po każdej formacji głowy z ramionami nie mamy spadków na rynku, prawda?

Zdarza się, że komuś uda się wyłapać pewne symptomy, które sugerują zbliżające się wydarzenie, jak np. na podstawie czarnych chmur można oszacować, że prawdopodobnie będzie padać, ale gwarancji na próżno szukać.  Nawet garstka ludzi, która “przewidziała” wystąpienie ostatniego wielkiego kryzysu miała z tym niemałe trudności (polecam film “The Big Short”, reż. Adam McKay). Kończący się kapitał w oczekiwaniu na załamanie rynkowe prawie pogrzebał także i ich.

Podobnie z bańkami spekulacyjnymi. Były, są i będą. I świetnym przykładem jest tu popularny w ostatnich latach Bitcoin. To, że wycena bitcoina jest efektem bańki huczał cały internet już w połowie 2017 roku. Wtedy kurs oscylował w okolicy 3000 $. Kilka miesięcy później, przy wycenie 6000$ nie brakowało opinii, że lada moment rynek się załamie. Zmienność szalała, ale ostatecznie kurs praktycznie nieprzerwanie piął się w górę. Przy absurdalnej wycenie rzędu 15 000$ nadal było słychać, że “jak walnie to z hukiem” i zapewne wrócimy do realnej wyceny rzędu 1000$.

Ale jednocześnie,  po następnej, ostrej fali wzrostów pojawiły się głosy “specjalistów” rokujących, że do końca 2018 roku cena bitcoina dojdzie do 25 000$, a nawet 50 000$ – na zasadzie “kto da więcej?”. Absurd? Patrząc na to teraz, z pewnością można tak pomyśleć. Wtedy to były tylko jedne z wielu przykuwających uwagę tłumu przepowiedni.

bitcoin bańka

Wykres Bitcoin w latach 2017-2018

Z czym mamy do czynienia obecnie? Z mocno zredukowaną amplitudą wahań i wyceną w okolicy 6000$. To nadal więcej, niż w październiku 2017 roku, kiedy pojawiła się druga, a może nawet i trzecia fala głośnych nawoływań, że nadchodzi KRACH. Czyli jego pierwsi zwolennicy nadal są stratni o ok. 3000$ na jednym bitcoinie.

I tak naprawdę absurd jest tutaj tylko jeden. Jest nim wiara w to, że ktokolwiek z głoszących powyższe teorie faktycznie zna przyszłość. Ani Ty, ani CEO Amazona, ani Twój broker nie wiedzą gdzie za X czasu znajdzie się cena. Jeśli nie masz odpowiedniego kapitału, aby móc sterować ceną to jedyne co możesz zrobić, to oszacować prawdopodobieństwo wystąpienia danego scenariusza i reagować na bieżące wydarzenia.

Strach > Chciwość

greed and fearWedług badań strach jest 3-krotnie silniejszy, niż chciwość. Wiedząc to, zrozumiesz czemu łatwiej przyciągnąć Twoją uwagę nadchodzącym krachem, niż możliwościami zarobku na trwającym trendzie.

W ludzkie geny wpisana jest potrzeba dołączenia do tłumu. To w nim czujemy się bezpieczniej, pewniej. Mamy też poczucie, że jako grupa możemy więcej. W przypadku inwestowania uczestnictwo w tłumie powoduje jednak sporo problemów. W stadzie zaczynamy naśladować innych, jesteśmy bardziej łatwowierni, impulsywni, łatwiej reagujemy emocjonalnie oraz chcemy znaleźć przywódcę – Guru – który nami pokieruje. Innymi słowy, tracimy własną niezależność i zdolność do samodzielnego myślenia.

Potencjalnych “guru” nietrudno znaleźć. Właściwie nie trzeba ich szukać – to oni będą starali znaleźć Ciebie. Tylko na polskim rynku Forex jest ich conajmniej kilku. Jeden z nich od 2016 roku notorycznie próbował przyciągnąć publikę głosząc zbliżające się załamanie na światowych indeksach giełdowych. Co ciekawe, po kontynuacji wzrostów na rynkach przez kolejne 2 lata, bez większej korekty, nastawienie w końcu uległo zmianie. Brzmi znajomo? To scenariusz niczym z bitcoinowych przypowiedni.

Czy guru chce Twojej porażki? Niekoniecznie. Cel ma przeważnie bardziej egoistyczny. Motywacją może być np. zwiększenie zasięgu jego odbiorców na potrzeby reklamowe lub sprzedażowe, bądź po prostu potrzebę wypromowania własnej osoby (czyli ostatecznie również w celach sprzedażowych lub reklamowych 🙂 ). Najgorsze co może się stać, to sprawdzenie się jego “przepowiedni”. Wtedy, jako łatwowierny początkujący inwestor, będący w grupie sobie podobnych, ryzykujesz, że zbudujesz w sobie przekonanie, że jest osobą nieomylną i zaczniesz całkowicie ślepo za nim podążać. Do końca.

Myśl samodzielnie

Budowanie w nas pewnych, cudzych przekonań, wpajanie uczucia strachu i zagrożenia to coś, czego powinniśmy za wszelką cenę unikać. I Ty, myśląc, że ktoś chce Ci pomóc, tak naprawdę rujnuje Twój trading, nawet jeśli on uważa, że Ci pomaga. Jeśli guru się pomyli, to najwyżej straci część swoich odbiorców. Ale jeśli Ty pomylisz się razem z nim – stracisz swoje pieniądze.

Nie daj się straszyć. Miej własne zdanie. Pozostań niezależny.

Co o tym sądzisz?
Lubię
100%
Interesujące
0%
Heh...
0%
Co?
0%
Nie lubię
0%
Tragedia
0%
O Autorze
Paweł Mosionek
Aktywny trader na rynku Forex od 2006 roku. Redaktor portalu Forex Nawigator oraz redaktor naczelny i współtwórca serwisu ForexClub.pl. Prelegent konferencji "Focus on Forex" na SGH w Warszawie, "NetVision" na Politechnice Gdańskiej oraz "Inteligencja finansowa" na Uniwersytecie Gdańskim. Dwukrotny zwycięzca "Junior Trader" - gry inwestycyjnej dla studentów organizowanego przez DM XTB. Uzależniony od podróży, motocykli i skoków spadochronowych.