Trump podpalił świat. Cła doprowadziły do załamanie światowych giełd

Kolejny dzień przez globalne rynki akcji przelewa się fala wyprzedaży akcji, a w zasadzie prawdziwe giełdowe tsunami, wywołane przez prezydenta USA Donalda Trampa. Obawy o konsekwencje nałożonych ceł nie tylko nie wygasają, ale wręcz narastają.
Nasdaq oddał już całe wzrosty z 2024 r.
Weekend nie przyniósł uspokojenia sytuacji na rynkach finansowych. Inwestorzy jeszcze mocniej obawiają się wojen handlowych i recesji w USA, a w ślad za tym mocnego hamowania światowej gospodarki, po tym jak w ostatnią środę prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump nałożył pakiet ceł na towary importowane do USA, czym „wywrócił” globalny handel.
Ryzyko wpadnięcia gospodarki USA w recesję w 2025 roku wzrosło do 65 proc. – wycenia obecnie rynek predykcyjny Polymarket. Jeszcze tydzień wcześniej wyceniane ono było na poziomie poniżej 40 proc.

Recesję w końcówce roku widzą w USA również ekonomiści z banku JPMorgan. Jeżeli cła nałożone przez Trumpa zostaną utrzymane to oczekują oni spadku amerykańskiego PKB o 1% w III kwartale i o 0,5 proc. w IV kwartale br.
Prawdopodobieństwo recesji, z uwagi na wprowadzone taryfy celne i rosnącą niepewność, podnieśli również ekonomiści z banku Goldman Sachs. W ich opinii szanse na recesję wzrosły z 35 proc. do 45 proc.
Nie pomógł nawet Powell
Sytuacji w piątek nie uratował prezes Rezerwy Federalnej (Fed) Jerome Powell. Podczas swojego wystąpienia zwrócił uwagę, że cła nałożone przez Donalda Trumpa podniosą inflację w USA mocniej niż tego się obecnie oczekuje, a bank centralny do podjęcia decyzji ws. polityki monetarnej potrzebuje pełnego obrazu skutków tych ceł. Mówiąc prościej, Fed na razie nie zamierza obniżać stóp procentowych (na co liczą rynki finansowe), tylko będzie przyglądał się sytuacji i wpływie ceł na gospodarkę.
Ta niepewność odnośnie amerykańskiej, ale też i globalnej gospodarki, dołuje rynki finansowe. I to mocno. Po tym jak w piątek DJIA zaliczył spadek o 5,5 proc., S&P500 zanurkował o 5,97 proc., a Nasdaq o 5,82 proc., co cofnęło Wall Street do najniższych poziomów od maja, dziś fala wyprzedaży przeniosła się do Azji.
W poniedziałek najmocniej traci giełda w Hong Kongu, która z uwagi na zamknięcie w piątek, teraz ze zdwojoną siłą dyskontuje spadki. Indeks Hang Seng zanurkował dziś o 12,47 proc. (zmiana z godziny 08:50). Na pozostałych azjatyckich giełdach wcale nie było lepiej. Japoński Nikkei spada o 8 proc., chiński Shanghai Composite o 7,9 proc., a koreański KOSPI o prawie 5,7 proc.
Od przeceny rozpocznie się również poniedziałek na europejskich giełdach. Tuż przed otwarciem notowań w Europie kontrakty terminowe na niemiecki DAX spadają aż o 6,56 proc. Dalej nurkują również kontrakty na amerykańskie indeksy. Kontrakt na S&P500 spada rano o 4,51 proc., a na Nasdaq o 5,35 proc.


Gorąco jest nie tylko na giełdach, ale również na wielu innych rynkach. Spadki kontynuuje ropa, która w ubiegłym tygodniu przebiła dołki i obecnie jest najtańsza od 2020 roku. Tanieją też inne surowce.
Tanieje także Bitcoin. Jego notowania spadły poniżej 75 tys. dolarów, przełamując minima z pierwszej połowy marca i powiększając skalę spadków od początku roku do 20 proc. Jeszcze gorzej to wygląda jak się uwzględni historyczny rekord Bitcoina z połowy stycznia na poziomie prawie 110 tys. dolarów.

Spadki na światowych giełdach mogą potrwać aż do czasu, gdy inwestorzy nie uznają, że nałożone w ubiegłym tygodniu cła przez Trumpa zostaną cofnięte lub przynajmniej w jakimś stopniu zminimalizowane. Innym czynnikiem, który mógłby wpłynąć na poprawę nastrojów na rynkach, aczkolwiek zapewne tylko na jakiś czas, były dokonane w trybie awaryjnym obniżki stóp procentowych przez Fed.
