Goldman Sachs obcina prognozę ceny złota o 500 dolarów. Rynek wchodzi w kluczowy tydzień

Goldman Sachs obcina prognozę ceny złota o 500 dolarów. Rynek wchodzi w kluczowy tydzień

Jeden z najbardziej byczych głosów na Wall Street w kwestii złota złagodził ton. Goldman Sachs obniżył swoją prognozę ceny królewskiego metalu na koniec 2026 roku z 5400 do 4900 dolarów za uncję – to rewizja, która nie tylko odzwierciedla zmieniające się otoczenie makroekonomiczne, ale przede wszystkim stanowi odpowiedź na nową rzeczywistość w polityce pieniężnej Stanów Zjednoczonych pod wodzą Kevina Warsha.

Rewizja Goldman Sachs nie wzięła się znikąd. W pierwszym półroczu 2026 roku rynek złota przeszedł dramatyczną drogę – od rekordowych szczytów powyżej 5500 dolarów za uncję w styczniu, po spadek w okolice 4000 dolarów pod koniec czerwca. Według danych World Gold Council, na zamknięciu 26 czerwca cena złota była niższa o około 7 procent w ujęciu od początku roku, a od styczniowego rekordu spadła o blisko 27 procent. W poniedziałek 13 lipca uncja wyceniana była na około 4065 dolarów, kontynuując serię spadków po najgorszym kwartale od 13 lat.

Jak piszą analitycy Goldman Sachs – Lina Thomas i Daan Struyven – w nocie dla klientów, rewizja prognozy wynika przede wszystkim ze zmiany oczekiwań co do napływów do funduszy ETF opartych na złocie. Ekonomiści banku przesunęli oczekiwane obniżki stóp w USA na czerwiec i grudzień 2027 roku – wcześniej spodziewano się ich odpowiednio w grudniu 2026 i marcu 2027. Przy braku perspektyw na luzowanie polityki pieniężnej, nieoprocentowane złoto traci na atrakcyjności względem instrumentów dłużnych.

Scenariusz podwyżki stóp – złoto po 4400 dolarów

Goldman Sachs poszedł jeszcze dalej w swoim scenariuszu ryzyka. Jeśli Fed faktycznie zdecyduje się na podwyżkę stóp – a Rob Kaplan, wiceprzewodniczący Goldman Sachs i były prezes oddziału Fed w Dallas, sugerował w tym tygodniu, że może to nastąpić już we wrześniu – prognoza ceny złota mogłaby spaść do 4400 dolarów za uncję. Jak argumentują analitycy, „popyt na złoto jako zabezpieczenie przed ryzykiem makropolitycznym mógłby się trwalej odwrócić”.

Warto podkreślić, że Goldman Sachs jeszcze pod koniec 2024 roku zachęcał inwestorów do „postawienia na złoto”, trafnie przewidując wielki rajd w pierwszej połowie 2025 roku. Bank od lat należał do najbardziej optymistycznych instytucji w kwestii metalu szlachetnego, dlatego obecna zmiana tonu – choć wciąż „strukturalnie konstruktywna” – jest godna odnotowania.

Odpływ z ETF-ów i trudny kwartał

Dane World Gold Council potwierdzają skalę problemów rynku złota. W czerwcu 2026 roku fundusze ETF zabezpieczone fizycznym złotem odnotowały odpływ netto na poziomie 8,9 miliarda dolarów – wszystkie regiony świata zarejestrowały ujemne przepływy, z Ameryką Północną na czele. Był to drugi z rzędu miesiąc masowych odpływów po 17 miliardach dolarów wycofanych w maju. W całym drugim kwartale złoto straciło 16 procent wartości – najgorszy wynik kwartalny od 2013 roku.

Za tym trendem stoi nie tylko polityka Fed, ale też specyficzny paradoks obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wojna USA z Iranem i walki o Cieśninę Ormuz, które w poniedziałek ponownie pchnęły cenę ropy Brent w górę o ponad 4 procent, teoretycznie powinny wspierać złoto jako aktywo bezpiecznej przystani. Tymczasem wyższe ceny ropy napędzają inflację, a ta z kolei wzmacnia oczekiwania na podwyżki stóp – co paradoksalnie uderza w cenę kruszcu.

Inne głosy na rynku, rozbieżność prognoz

Co istotne, nie wszyscy na Wall Street podzielają ostrożność Goldman Sachs. JP Morgan Research utrzymuje swoją prognozę na poziomie 6000 dolarów za uncję w czwartym kwartale 2026 roku, z perspektywą wzrostu do 6300 dolarów w 2027 roku. Bank argumentuje, że strukturalne czynniki popytowe – zwłaszcza zakupy banków centralnych – pozostają wystarczająco silne, by napędzić kolejną falę wzrostów.

Raport World Gold Council z połowy roku prezentuje bardziej zrównoważone podejście: przy obecnych warunkach makroekonomicznych złoto powinno poruszać się w przedziale plus/minus 5 procent od poziomu około 4100 dolarów za uncję. Organizacja zwraca uwagę, że banki centralne kupiły 244 tony złota w pierwszym kwartale 2026 roku i oczekuje, że pozostaną nabywcami netto na poziomie 50 ton miesięcznie.

Co dalej? Tydzień pod znakiem inflacji i Warsha

Rynek złota wchodzi w kluczowy tydzień. We wtorek 14 lipca opublikowany zostanie odczyt inflacji CPI za czerwiec – prognozy Cleveland Fed wskazują na poziom około 3,96 procent rok do roku, co sugerowałoby pewne wyhamowanie względem majowego odczytu 4,2 procent. Tego samego dnia zeznania przed Kongresem złoży szef Fed Kevin Warsh w ramach swojego pierwszego półrocznego raportu o polityce monetarnej. Treść jego wystąpienia – i ewentualne sygnały dotyczące wrześniowej podwyżki – mogą zadecydować o krótkoterminowym kierunku dla złota.

Dodatkowym czynnikiem ryzyka pozostaje sytuacja geopolityczna. Poniedziałkowa eskalacja na linii USA-Iran i wzrost cen ropy do poziomu niemal 79 dolarów za baryłkę Brent tylko zwiększają niepewność. Jak podsumowują analitycy Goldman Sachs: pogląd na złoto pozostaje „strukturalnie konstruktywny, ale taktycznie ostrożny – z ryzykiem spadkowym w krótkim terminie i potencjałem wzrostowym w średnim”.

Dla polskich inwestorów warto dodać kontekst walutowy: przy kursie dolara na poziomie 3,79 złotego (dane z poniedziałkowego otwarcia rynku), uncja złota kosztuje obecnie nieco ponad 15 400 złotych – wciąż o blisko 35 procent więcej niż rok temu, mimo głębokiej korekty od styczniowych maksimów.

Źródło: Goldman Sachs Research