Tech liderem pierwszego półrocza na giełdach, ale największe zyski nie były w USA

Tech liderem pierwszego półrocza na giełdach, ale największe zyski nie były w USA

Pierwsze sześć miesięcy 2026 roku przeszło do historii jako okres spektakularnych zwrotów na globalnych rynkach akcji. Sektor technologiczny okazał się niekwestionowanym liderem hossy, napędzanej szaleństwem wokół sztucznej inteligencji i skokowym wzrostem popytu na infrastrukturę obliczeniową. Paradoks polega jednak na tym, że inwestorzy, którzy szukali największych stóp zwrotu wyłącznie na Wall Street, nie trafili w dziesiątkę. Prawdziwy epicentrum zysków znajdowało się bowiem daleko od Nowego Jorku – w Seulu, Tajpej i na europejskich parkietach.

Według danych MSCI, indeks obejmujący spółki technologiczne rynków wschodzących (MSCI EM Information Technology) zyskał w pierwszym półroczu ponad 90 procent. Jego europejski odpowiednik wzrósł o blisko 45 procent, podczas gdy wersja amerykańska – „zaledwie” o 19,4 procent. To odwrócenie wieloletniej tendencji, w której to Wall Street dyktowało warunki gry technologicznej.

Pamięciowa gorączka z Azji

Kluczem do zrozumienia tej dysproporcji jest rewolucja w segmencie chipów pamięciowych. Gwałtownie rosnące zapotrzebowanie na szybką pamięć HBM (High Bandwidth Memory) do trenowania i obsługi modeli AI spowodowało eksplozję wyników finansowych producentów takich jak SK Hynix, Samsung Electronics czy Micron Technology. Koreański SK Hynix, który w maju przekroczył próg biliona dolarów kapitalizacji, a w czerwcu przegonił Samsunga i stał się najcenniejszą spółką na KOSPI, zyskał od początku roku ponad 248 procent. Samsung dołożył 165 procent, a amerykański Micron – ponad 210 procent.

Sam indeks KOSPI w maju po raz pierwszy w historii przebił barierę 7000 punktów, a w skali półrocza niemal podwoił swoją wartość. To wystrzeliło koreański rynek na pozycję najlepiej performującego dużego parkietu świata. Japonia – z Nikkei 225 oscylującym wokół 70 000 punktów i zyskiem około 38-40 procent od początku roku – również prezentowała się nadzwyczaj solidnie, głównie dzięki ekspozycji na półprzewodniki i słabemu jenowi, który wspierał eksporterów.

W Tajwanie indeks TAIEX ustanawiał kolejne rekordy, ciągniony przez TSMC – największego na świecie producenta chipów kontraktowych, który w pierwszym kwartale 2026 roku zaraportował wzrost zysku o 58 procent rok do roku. Spółka odpowiada za ponad 40 procent kapitalizacji tajwańskiego rynku i zyskała od stycznia blisko 49 procent.

Europa nadrabia, ale na własnych warunkach

Europejski indeks STOXX 600 zamknął drugi kwartał wzrostem o 10 procent – najlepszym kwartalnym wynikiem od jesieni 2020 roku. Subindeks technologiczny STOXX 600 Technology zanotował swój najsilniejszy kwartał od października 2001 roku, a w skali półrocza zyskał 23,4 procent, wyraźnie bijąc amerykański odpowiednik.

Gwiazdą Starego Kontynentu pozostaje ASML – holenderski producent maszyn litograficznych do wytwarzania chipów – którego kurs wzrósł w tym roku o ponad 50 procent. Spółka stała się najcenniejszą firmą notowaną w Europie. Solidne wyniki pokazały też Infineon, STMicroelectronics oraz Siemens Energy, który czerpie z boomu na infrastrukturę energetyczną dla centrów danych AI.

Rob Lancastle z J O Hambro Capital Management zwrócił uwagę, że europejskie spółki technologiczne oferują podobną ekspozycję na trend AI, ale przy znacznie niższych wycenach niż ich amerykańskie czy azjatyckie odpowiedniki. „W Europie nie płacisz za ten wzrost tyle, co gdzie indziej, a jednocześnie masz mniejsze ryzyko rozczarowania wynikami” – argumentował zarządzający.

Wall Street: mocne, ale nie najsilniejsze

Oczywiście amerykański rynek nie ma powodów do wstydu. S&P 500 zamknął półrocze wzrostem rzędu 18 procent, Nasdaq Composite zyskał 34 procent, a Dow Jones Industrial Average zaliczył najsilniejsze pierwsze półrocze od pięciu lat. Indeks S&P 500, kończący czerwiec na poziomie około 7500 punktów, zanotował najlepszy kwartał od 2020 roku z zyskiem 14 procent w samym Q2.

Jednakże pod tą zdrową powierzchnią kryje się gwałtowna rotacja. Dotychczasowi faworyci z grupy Magnificent 7 doświadczyli brutalnej selekcji. O ile Nvidia i Alphabet radziły sobie przyzwoicie, o tyle Microsoft stracił od początku roku ponad 24 procent – najgorszy start od czasów bańki dot-comów – a Meta Platforms zniżkowała o 14 procent. Przyczyną jest rosnący sceptycyzm inwestorów wobec gigantycznych nakładów kapitałowych na AI, które nie przekładają się jeszcze na proporcjonalny wzrost przychodów.

Prawdziwymi bohaterami amerykańskiego rynku okazały się mniej medialne spółki z segmentu pamięci i storage’u. SanDisk zyskał ponad 850 procent, Western Digital i Seagate potroiły wartość, a Intel, Dell i AMD wzrosły od 150 do 280 procent.

Przegrani: złoto, kryptowaluty

Odwrotną stroną medalu pierwszego półrocza były dotkliwe spadki aktywów, które tradycyjnie uchodziły za bezpieczne przystanie lub spekulacyjne rakiety. Złoto straciło w drugim kwartale około 15 procent – to najgorsza kwartalna strata od 13 lat. Cena uncji spadła z okolic 4700 dolarów do nieco poniżej 4000 dolarów pod koniec czerwca, głównie za sprawą jastrzębiego nastawienia Fed i rosnących rentowności obligacji.

Bitcoin również rozczarował… Paradoksalnie, pomimo marazmu na rynku krypto, sam prezydent Trump zaraportował 1,4 miliarda dolarów dochodu z przedsięwzięć kryptowalutowych w 2025 roku.

Jakie perspektywy na przyszłość?

Początek lipca przynosi jednak sygnały ostrzegawcze. Kontrakty terminowe na Dow Jones i Nasdaq 100 otworzyły dzisiejszą (1 lipca) sesję europejską na minusach, spadając odpowiednio o 0,2-0,4 procent. JPMorgan, podnosząc co prawda cel dla S&P 500 na koniec roku do 7800 punktów, jednocześnie ostrzega przed ryzykiem „flash crashu”. Gwałtowna rotacja – z drogich liderów w tańsze spółki wartościowe – może jeszcze nabrać tempa w najbliższych tygodniach.

Dla polskich inwestorów lekcja jest jasna: w erze AI dywersyfikacja geograficzna portfela technologicznego przestała być luksusem – stała się koniecznością. Kto ograniczył się wyłącznie do amerykańskich Magnificent 7, ten w pierwszym półroczu 2026 roku mógł poczuć się jak pasażer, który wsiadł do właściwego pociągu, ale do niewłaściwego wagonu.