Vantage PL – lewa pływająca (strona główna) ×
Vantage PL – prawa pływająca (strona główna) ×

BitMart zamyka giełdę kryptowalut – druga duża platforma kończy działalność

BitMart zamyka giełdę kryptowalut – druga duża platforma kończy działalność

Zaledwie kilka dni po tym, jak BitMEX ogłosił zamknięcie po 11 latach działalności, rynek kryptowalut otrzymał kolejny cios. 26 lipca 2026 roku giełda BitMart – platforma obsługująca ponad 12 milionów zarejestrowanych użytkowników w ponad 160 krajach – poinformowała o rozpoczęciu uporządkowanego wygaszania operacji. Handel spotowy i futures zakończy się 26 sierpnia 2026 roku, a platforma formalnie przestanie istnieć 31 stycznia 2027 roku. Dwie duże giełdy kryptowalut zamykające się w jednym tygodniu to nie zbieg okoliczności.

Co dokładnie ogłosił BitMart

Zgodnie z oficjalnym komunikatem opublikowanym na stronie giełdy, decyzja zapadła „po starannej ocenie warunków operacyjnych spółki, otoczenia rynkowego i przyszłego kierunku strategicznego”. Żadnych konkretów – ani słowa o niewypłacalności, ataku hakerskim czy postępowaniu regulacyjnym.

Jak trafnie ujął to CryptoTicker:

„To korporacyjny odpowiednik stwierdzenia, że biznes przestał się opłacać”.

Harmonogram wygaszania operacji jest wieloetapowy. Od 26 lipca (01:30 UTC) BitMart wstrzymał rejestrację nowych użytkowników, przyjmowanie depozytów kryptowalutowych i fiatowych oraz otwieranie nowych pozycji. Konta futures przeszły w tryb reduce-only, rynki spot przestały przyjmować nowe zlecenia. Copy Trading, Grid Trading, API Trading i inne usługi automatyczne są wygaszane etapami.

26 sierpnia 2026 roku o 01:00 UTC giełda zakończy wszelki handel – spot, futures i inne instrumenty. Pozycje futures, które pozostaną otwarte, zostaną rozliczone przez platformę po obowiązującej cenie mark, indeksowej lub według zasad settlementu obowiązujących w momencie zamknięcia. Produkty Earn, Staking, Lending i Launchpad będą likwidowane osobno, według indywidualnych harmonogramów.

Platforma oficjalnie zakończy działalność 31 stycznia 2027 roku o 15:59 UTC. Po tej dacie użytkownicy będą mogli przez pewien czas logować się w celu przeglądania historii i składania wniosków o wypłatę na specjalnych zasadach.

Reakcja rynku – token BMX w swobodnym spadku

Rynek zareagował natychmiast i brutalnie. Token BMX – natywna kryptowaluta giełdy – spadł o 58% w ciągu 24 godzin od ogłoszenia, osiągając poziom około 0,08 USD. Kapitalizacja rynkowa skurczyła się do około 27 milionów dolarów. Warto jednak zaznaczyć, że BMX tracił na wartości już wcześniej – w ciągu roku poprzedzającego zamknięcie token stracił około 70%. Niedzielny krach był więc raczej przyspieszeniem istniejącego trendu niż jego początkiem.

Paradoksalnie, wolumen obrotu na BitMart wzrósł o 51% w dniu ogłoszenia, osiągając 1,6 mld USD w ciągu 24 godzin. Jak zauważył CoinDesk, ten skok wynikał najprawdopodobniej z masowego zamykania pozycji i transferowania środków, a nie z napływu nowego popytu. Pozostaje pytanie, dlaczego giełda wciąż generująca taki obrót decyduje się na zamknięcie.

Kim jest BitMart i dlaczego to ważne

BitMart został założony w 2017 roku przez Sheldona Xię – absolwenta Columbia Business School z doświadczeniem w branży technologicznej. Giełda oficjalnie wystartowała w 2018 roku, zarejestrowana w FinCEN (amerykańska sieć ds. ścigania przestępstw finansowych), z siedzibą operacyjną na Kajmanach. Platforma szybko zyskała popularność dzięki strategii agresywnego listowania nowych tokenów – w szczytowym okresie oferowała handel ponad 1900 aktywami kryptowalutowymi, znacznie więcej niż większość konkurentów.

BitMart obsługiwał ponad 12 milionów zarejestrowanych użytkowników w ponad 160 krajach, oferując handel spot, futures, copy trading, produkty oszczędnościowe (Earn), staking i launchpad dla nowych projektów. CoinGecko przyznawał giełdzie ocenę zaufania 8/10 – solidną, choć nie najwyższą.

Historia platformy nie była jednak wolna od poważnych problemów. W grudniu 2021 roku BitMart padł ofiarą włamania, w wyniku którego hakerzy skradli z tzw. gorących portfeli kryptowaluty o wartości około 196 milionów dolarów. Atak dotyczył portfeli Ethereum i Binance Smart Chain. CEO Sheldon Xia potwierdził wówczas, że powodem był skradziony klucz prywatny. BitMart zadeklarował pokrycie strat z własnych środków, co faktycznie uczynił – ale incydent pozostawił trwały ślad na reputacji giełdy.

Chaos w zarządzie na finiszu

Okoliczności zamknięcia BitMart są bardziej chaotyczne niż w przypadku BitMEX. Dwa dni przed ogłoszeniem wygaszania operacji – 24 lipca 2026 roku – dotychczasowy globalny CEO Nenter Chow został poinformowany o rozwiązaniu z nim stosunku pracy. Chow, absolwent Ross School of Business na University of Michigan, publicznie oświadczył na platformie X, że od 24 lipca nie pełni żadnej funkcji zarządczej, nie był konsultowany w sprawie decyzji o zamknięciu giełdy i dowiedział się o niej z mediów – tak samo jak wszyscy inni.

„Nie uczestniczyłem w podjęciu dzisiejszej decyzji, nie byłem o niej konsultowany i nie zostałem o niej poinformowany. Dowiedziałem się o niej, gdy stała się publiczna” – napisał Chow.

To niecodzienne zjawisko – CEO dużej giełdy kryptowalut publicznie dystansuje się od decyzji o jej zamknięciu. Niesie to za sobą pytania o to, kto faktycznie kontroluje spółkę i kto podjął ostateczną decyzję. Założyciel Sheldon Xia od pewnego czasu pełnił formalnie rolę Presidenta, nie CEO, a sam BitMart nie ujawnił, kto teraz zarządza procesem wygaszania.

Sygnały ostrzegawcze, których wielu nie dostrzegło

Z perspektywy czasu ostatni tydzień przed ogłoszeniem układa się w czytelną sekwencję. 24 lipca BitMart wprowadził politykę opłat za nieaktywne konta (tzw. custody fee). 25 lipca pojawiły się trzy odrębne komunikaty: ograniczenie usług dla użytkowników z USA, zawieszenie usługi AMM Bot i likwidacja Spot Margin Trading z przymusowym zamknięciem pozycji zaplanowanym na 26 lipca o 02:00 UTC. Niecałą dobę później padło ogłoszenie o zamknięciu całej platformy.

Ironią losu jest fakt, że zaledwie dziewięć dni wcześniej – 17 lipca – BitMart opublikował optymistyczny raport za pierwsze półrocze 2026 roku. Chwalono się w nim wzrostem AUM (aktywów pod zarządzaniem) o 256%, uruchomieniem rynku predykcyjnego, który przyciągnął 44% nowych użytkowników, oraz zdobyciem australijskiej licencji finansowej w czerwcu. Jednocześnie raport przyznawał to, co rynek już wiedział: Bitcoin spadł o 33% w pierwszym półroczu, Ether o 50%, a wolumeny na giełdach centralnych dramatycznie się skurczyły.

Dwie giełdy w jednym tygodniu wypadają z gry

Zamknięcie BitMart jest drugą tego typu decyzją w ciągu zaledwie czterech dni. 23 lipca BitMEX – legendarny pionier kontraktów perpetual swap – ogłosił zamknięcie po 11 latach działalności, z datą finalną na 23 września 2026 roku. Zbieżność jest uderzająca: obie giełdy wybrały 26 sierpnia jako datę faktycznego zakończenia handlu, obie określiły decyzję jako „strategiczną”, obie wstrzymały rejestracje z dniem ogłoszenia.

Są to jednak zupełnie różne biznesy. BitMEX był niszową giełdą derywatów, pionierem dźwigni 100x i perpetual swapów. BitMart to altcoinowa giełda o szerokim katalogu instrumentów spot i futures, z dużą bazą detalicznych użytkowników w Azji i na rynkach rozwijających się. Fakt, że oba modele biznesowe doszły do identycznego wniosku w odstępie 72 godzin, mówi coś istotnego o kondycji średniej klasy giełd kryptowalutowych.

Przyczyny są strukturalne. Prowizje handlowe w branży od lat zmierzają ku zeru, podczas gdy koszty compliance rosną w przeciwnym kierunku. Rozporządzenie MiCA w Unii Europejskiej, którego okres przejściowy zakończył się 1 lipca 2026 roku, wymaga pełnej autoryzacji od każdej giełdy obsługującej europejskich klientów. Reżimy licencyjne w regionie Azji-Pacyfiku i na Bliskim Wschodzie nakładają analogiczne obciążenia. Do tego dochodzi infrastruktura Travel Rule, wymogi proof-of-reserves i rosnące oczekiwania regulatorów wobec procedur KYC/AML.

Średnia giełda ponosi zatem koszty compliance porównywalne z największymi graczami, ale generuje ułamek ich przychodów – i to w półroczu, w którym Bitcoin stracił jedną trzecią wartości, a wolumen obrotu na dziesięciu największych giełdach spot spadł z 4,5 bln USD (Q4 2025) do 2,7 bln USD (Q1 2026). To równanie, którego nie da się rozwiązać kolejną kampanią.

Co powinni zrobić użytkownicy BitMart

Giełda apeluje do użytkowników o podjęcie następujących kroków: zalogowanie się i sprawdzenie wszystkich sald (w tym Earn, staking, lending), uzupełnienie lub zaktualizowanie weryfikacji tożsamości (KYC), anulowanie otwartych zleceń, zamknięcie pozycji futures przed 26 sierpnia, wykupienie produktów oszczędnościowych i stakingowych, a następnie złożenie wniosku o wypłatę z dokładną weryfikacją adresu docelowego i sieci.

Kluczowa jest data. BitMart rekomenduje zakończenie wszystkich operacji i złożenie wniosków o wypłatę przed 26 sierpnia o 05:00 UTC. Wnioski złożone po tym terminie trafią do osobnej procedury, potencjalnie z dodatkowymi wymogami dokumentacyjnymi i wydłużonym czasem realizacji.

Warto mieć świadomość, że samo złożenie wniosku o wypłatę nie oznacza, że środki zostały wysłane na blockchain. BitMart zastrzega, że każdy wniosek może przejść dodatkową weryfikację obejmującą tożsamość, urządzenia logowania i adresy IP, screening adresu wypłaty, analizę źródła środków, compliance Travel Rule i screening sankcyjny. Przy masowym napływie wniosków kolejki mogą się znacząco wydłużyć.

Uwaga na oszustwa

BitMart wyraźnie ostrzega przed nasileniem prób phishingu i oszustw w okresie wygaszania. Nie istnieją żadne „opłaty za przyspieszenie wypłaty”, „opłaty za odblokowanie konta” ani płatne kanały priorytetowe. Pracownicy BitMart nigdy nie proszą o hasło, kod 2FA, klucze prywatne czy frazę seed. Wszelkie wiadomości na Telegramie, WhatsAppie czy WeChat oferujące szybszą wypłatę za opłatą są oszustwem.

Co dalej z rynkiem kryptowalut?

Zamknięcia BitMEX i BitMart w jednym tygodniu niosą uniwersalną lekcję, którą warto powtarzać: środki trzymane na giełdzie kryptowalut to roszczenie wobec spółki, a nie kryptowaluty pod twoją kontrolą. Zarówno BitMart, jak i BitMEX wydają się zamykać w sposób uporządkowany, z zachowaniem środków użytkowników. To dobry scenariusz – ale nadal oznacza, że dziesiątki tysięcy ludzi przenosi swoje aktywa według cudzego harmonogramu.

Dla aktywów przechowywanych długoterminowo, które nie są przedmiotem aktywnego handlu, najlepszym adresem pozostaje portfel samopowierniczy (self-custody), gdzie żaden termin zamknięcia giełdy nie ma znaczenia. Dla środków, które muszą zostać na giełdzie handlowej, filtrem wyboru powinny być dziś licencje regulacyjne i trwałość bilansu – nie tabela prowizji i liczba listowanych tokenów.

Rynek kryptowalut zmierza ku konsolidacji. Będzie mniej giełd, ale większych i silniej regulowanych. Dla inwestora to zmiana, która rozwiązuje część dotychczasowych problemów – ale jednocześnie koncentruje ryzyko kontrahenta w mniejszej liczbie podmiotów. Świadomy tego procesu trader podejmie lepsze decyzje niż ten, który dowie się o nim z komunikatu o zamknięciu platformy.