Końcówka roku należała do dolara. Jaki będzie rok 2025?

Rok 2024 upłynął na rynku walutowym pod znakiem umacniającego się amerykańskiego dolara, co silnie było skorelowane najpierw z kampanią prezydencką, a później z wyborem Donalda Trumpa na prezydenta USA.
Początek 2024 roku mógł sugerować, że rynek walutowy będzie w kolejnych miesiącach poruszał się w rytm decyzji głównych banków centralnych, które w większości już były na ścieżce obniżek stóp procentowych lub dopiero miały na nią wkroczyć. Jedyne liczące się odstępstwo od tej tendencji do globalnego luzowania polityki monetarnej stanowił Bank Japonii, który w 2024 roku stopy procentowe podnosił.
Wybory prezydenckie pomogły dolarowi
Zmiana podejścia inwestorów do głównych tematów rozstrzygających o zachowaniu rynku walutowego nastąpiła wczesną jesienią. To wówczas, podobnie jak na wielu innych rynkach, tematem numer jeden stał się temat wyborów prezydenckich w USA. W miarę jak rosły szanse na zwycięstwo Donalda Trumpa dolar i inne amerykańskie aktywa, a przy okazji rynek kryptowalut, zyskiwały na wartości. Inwestorzy uznali bowiem, że przyszła protekcjonistyczna polityka Donalda Trumpa nie tylko sama w sobie będzie pomagać dolarowi, ale również będzie ograniczać szanse na głębokie obniżki stóp procentowych przez Fed, co również będzie wspierać amerykańską walutę.

Zapoczątkowane wczesną jesienią umocnienie dolara na rynkach globalnych mocno odbiło się również na notowaniach USD/PLN. Dolar, który we wrześniu spadł do 3,80 zł, w drugiej połowie listopada wystrzelił ponad 4,20 zł. Częściowo przyczyniły się do tego napływające w tym samym czasie słabsze dane z polskiej gospodarki, który w pewnym momencie postawiły pod znakiem zapytania szanse na znaczące przyspieszenie polskiej gospodarki, co w połączeniu z bardzo wysokimi stopami procentowymi w Polsce, w pierwszej połowie 2024 roku wzmacniało złotego.

Ten strach o kondycję polskiej gospodarki był jednak krótkotrwały, co doskonale obrazuje zachowanie innej polskiej pary – EUR/PLN. Notowania euro względem złotego pozostawały w trendzie bocznym, który od dołu ograniczała strefa 4,24-4,25 zł, a od góry 4,37-4,38 zł.

Co czeka rynek walutowy w 2025 roku?
Wydaje się, że pierwszy kwartał może upłynąć pod znakiem sporej zmienności dolara. Będzie to pochodna objęcia funkcji przez Donalda Trumpa. To wtedy nastąpi weryfikacja wszelkich zapowiedzi z kampanii wyborczej. Jako, że będzie to czas podejmowania przez nowego prezydenta decyzji lub też zapewne rezygnacji z niektórych postulatów wyborczych, stąd można oczekiwać podwyższonej zmienności. Zresztą nie tylko na dolarze, ale i na innych rynkach. Po tym okresie sytuację na forexie będą już kształtować stare tematy, czyli decyzje banków centralnych i kondycja poszczególnych gospodarek.
Oczekiwany wzrost zmienności na dolarze z pewnością odbije się na notowaniach USD/PLN. Jednak już na EUR/PLN powinno być dużo spokojniej. Nie wydaje się, żeby w horyzoncie kilku najbliższych kwartałów pojawiła się szansa na trwałe wybicie EUR/PLN górą lub dołem z konsolidacji w przedziale 4,24-4,38 zł. Przyspieszająca polska gospodarka, a także nadzieje na zakończenie w 2025 roku wojny w Ukrainie będą bowiem z jednej strony złotego umacniać, natomiast z drugiej strony perspektywa wejścia Rady Polityki Pieniężnej na ścieżkę obniżek stóp procentowych będzie tworzyć presję na osłabienie złotego. Oba te impulsy będą się więc wzajemnie znosić, stąd kurs EUR/PLN dalej ma szansę „krążyć” wokół 4,30 zł.
