Inflacja w USA może rozstrzygnąć, czy Fed nadal może pozwolić sobie tylko na obserwowanie sytuacji

Inflacja w USA może rozstrzygnąć, czy Fed nadal może pozwolić sobie tylko na obserwowanie sytuacji

Ten tydzień upływa bez istotnych publikacji kwartalnych wyników spółek z USA, a więc w centrum uwagi może stanąć dzisiejszy odczyt inflacji CPI ze Stanów Zjedoczonych, jako wskazówka dla dalszego potencjalnego działania Fed już pod przewodnictwem Kevina Warsha, który miałby dyskomfort stanięcia przed decyzją o ewentualnej podwyżce stóp.

cpi_usa_headline_nowcast_4y_cmc

Tu jednak zaczyna się pojawiać ciekawa rozbieżność w oczekiwaniach rynku. Z jednej strony konsensus ekonomistów zakłada dość wysoki odczyt, zwłaszcza w ujęciu miesięcznym, a z drugiej model nowcastingowy Cleveland Fed rysuje łagodniejszą ścieżkę, szczególnie dla inflacji bazowej. To właśnie ten rozdźwięk może sprawić, że reakcja rynku będzie bardziej sesją o interpretacji niż o samym odczycie danych inflacyjnych.

Jeżeli dane wypadną bliżej rynkowego konsensusu, inwestorzy mogą ponownie uznać, że Fed nie ma powodów, by szybko wracać do bardziej gołębiego tonu. Jeżeli jednak inflacja bazowa istotnie nie wzrośnie rynek może dojść do wniosku, że oczekiwania przed publikacją zostały ustawione zbyt wysoko. W praktyce oznaczałoby to możliwą większą przestrzeń do spadku rentowności i słabszego dolara, nawet jeśli inflacja CPI podbijana paliwami i energią będzie oddalać się od celu Fed.

Rynek i Cleveland Fed nie widzą tego samego

Najciekawsza część układanki dotyczy dziś nie tyle samego poziomu CPI, ile rozbieżności między tym, czego oczekują ekonomiści, a tym, co pokazuje model Cleveland Fed. Nowcasting wskazywał dla kwietnia łagodniejszy obraz inflacji bazowej niż wycenia rynek, a taka różnica przed jednym z najważniejszych raportów makro miesiąca wydaje się nietypowo duża. To może oznaczać, że wtorkowy odczyt stanie się jednocześnie testem samej inflacji i testem tego, czy rynkowy konsensus nie przesunął się zbyt daleko w stronę bardziej uporczywej inflacji, a może jednak coś jest „nie tak” z modelem Cleveland Fed?

oczekiwania-inflacja-cpi

Najmocniej rozdźwięk widać właśnie w core CPI. Jeżeli część bazowa wypadnie bliżej 0,2 proc. miesiąc do miesiąca niż 0,4 proc., rynek może potraktować to jako istotne pozytywne zaskoczenie, nawet jeśli CPI pozostanie relatywnie wysoka. Mogłoby to wtedy oznaczać, że presja cenowa nie rozszerza się równomiernie na całą gospodarkę. Innymi słowy, skok CPI nie musiałby jeszcze oznaczać pełnego nawrotu problemu inflacyjnego.

Core może być ważniejszy niż headline (CPI)

Cleveland Fed daje tu jeszcze jedną ważną wskazówkę. Model dla inflacji bazowej jest bardziej inercyjny niż dla inflacja konsumenckiej, bo opiera się na mechanice mocniej zakotwiczonej w dotychczasowej ścieżce danych, podczas gdy główny wskaźnik szybciej reaguje na paliwa i energię. To może oznaczać, że nawet przy podwyższonym odczycie CPI rynek i tak skupi się przede wszystkim na pytaniu, co dzieje się z inflacją bazową.

To rozróżnienie wydaje się kluczowe dla Fed. Jeżeli wzrost cen nadal będzie w dużej mierze historią o energii, część inwestorów może uznać, że polityka pieniężna nie musi reagować na każdy większy miesięczny skok. Jeżeli jednak również inflacja bazowa pokaże wyskok, rynek może szybko wrócić do scenariusza dłuższego utrzymania restrykcyjnych warunków finansowych przez Fed. W takim układzie dzisiejszy raport nie byłby tylko chwilowym źródłem zmienności, ale kolejnym argumentem za odsunięciem oczekiwań na obniżki lub wyceną podwyżek stóp przez FOMC pod rządami Warsha, co byłoby dość ciekawe pod prezydenturą Trumpa.