Koniec ery Powella, początek ery niepewności. Fed utrzymuje stopy, rozłam największy od 34 lat

Koniec ery Powella, początek ery niepewności. Fed utrzymuje stopy, rozłam największy od 34 lat

Rezerwa Federalna po raz trzeci z rzędu nie zmieniła stóp procentowych. To jednak nie brak ruchu w polityce monetarnej przykuł wczoraj uwagę rynków – lecz bezprecedensowa skala wewnętrznego sporu w FOMC, zapowiedź Powella o pozostaniu w Radzie Gubernatorów i coraz wyraźniejszy cień Kevina Warsha nad przyszłością najważniejszego banku centralnego świata.

Środowe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), zakończone wieczorem 29 kwietnia, było z pozoru wydarzeniem czysto technicznym. Rynki od tygodni wyceniały stuprocentowe prawdopodobieństwo utrzymania stóp w przedziale 3,50-3,75 procent i dokładnie taki scenariusz się zrealizował. To, co wydarzyło się wokół samej decyzji, okazało się jednak znacznie bardziej istotne niż ona sama.

Czterech dysydentów i cztery różne powody

Głosowanie zakończyło się stosunkiem 8 do 4. Czterech członków komitetu zgłosiło zdanie odrębne – to najwyższa liczba od października 1992 roku, a więc od ponad trzech dekad. Co szczególnie interesujące, dysydenci nie stanowili jednolitego frontu.

Gubernator Stephen Miran, który dołączył do Rady we wrześniu 2025 roku po odejściu z administracji Trumpa, po raz szósty z rzędu zagłosował za obniżką stóp o 25 punktów bazowych. Jego pozycja w Fed jest już jednak efemeryczna – miejsce Mirana w Radzie Gubernatorów niemal na pewno zajmie Kevin Warsh.

Pozostała trójka – prezesi oddziałów regionalnych Beth Hammack z Cleveland, Neel Kashkari z Minneapolis i Lorie Logan z Dallas – nie miała zastrzeżeń do samej decyzji o utrzymaniu stóp. Zaprotestowali natomiast przeciwko utrzymaniu w komunikacie tak zwanego „easing bias”, czyli sformułowania sugerującego, że kolejnym ruchem Fed będzie raczej obniżka niż podwyżka. Konkretnie chodziło o zdanie mówiące o „dodatkowych korektach” stopy funduszy federalnych – słowo „dodatkowych” od miesięcy funkcjonuje w komunikatach FOMC jako subtelny sygnał, że gdy bank centralny wznowi działanie, pójdzie w kierunku luzowania.

Hammack, Kashkari i Logan od tygodni sygnalizowali publicznie, że przy inflacji oddalającej się od celu 2 procent takie sformułowanie jest nieadekwatne. I trudno odmówić im racji – według projekcji samego Powella przedstawionej na konferencji prasowej, roczna dynamika indeksu PCE (preferowana przez Fed miara inflacji) prawdopodobnie wyniosła w marcu 3,5 procent, a bazowy PCE z wyłączeniem żywności i energii – 3,2 procent. Fed nie widział inflacji na poziomie swojego celu od ponad pięciu lat.

Powell przyznał, że głosy dysydentów odzwierciedlają szerszy trend: „centrum komitetu przesuwa się w kierunku bardziej neutralnej pozycji”, gdzie zarówno obniżka, jak i podwyżka stóp mogłyby znaleźć się na stole. Na razie jednak większość nie zdecydowała się na tak wyraźną zmianę retoryki.

Powell nie odchodzi, i to jest wiadomość dnia

Największym zaskoczeniem środowej konferencji było jednak to, co Powell powiedział o własnej przyszłości. Jego kadencja na stanowisku przewodniczącego Fed wygasa 15 maja, ale osobna kadencja jako gubernatora trwa aż do stycznia 2028 roku. Powell oświadczył, że zamierza pozostać w Radzie Gubernatorów „przez czas, który będzie wynikał z okoliczności”.

Uzasadnienie było niezwykłe jak na szefa banku centralnego. Powell odwołał się wprost do tego, co nazwał „bezprecedensowymi w 113-letniej historii Fed atakami prawnymi ze strony administracji” – od próby odwołania gubernator Lisy Cook, przez śledztwo karne ws. remontu siedziby Fed, po publiczne groźby dalszych działań. Choć prokuratura w Waszyngtonie zamknęła w ubiegłym tygodniu dochodzenie w sprawie kosztów renowacji budynku, Powell stwierdził, że musi „zobaczyć, jak ta sprawa zakończy się z pełną przejrzystością i ostatecznością”.

Decyzja ma konkretne konsekwencje instytucjonalne. Pozostając w Radzie, Powell blokuje Trumpowi możliwość obsadzenia dodatkowego miejsca w siedmioosobowym gremium. Prezydent będzie miał trzech nominatów – Warsha, Christophera Wallera i Michelle Bowman – ale nie uzyska większości. Powell zapewnił przy tym, że zamierza „zachować niski profil jako gubernator” i nie zamierza działać jako „głośny dysydent” wobec swojego następcy.

Ostatni raz odchodzący przewodniczący Fed pozostał w Radzie Gubernatorów w 1948 roku – był to Marriner Eccles, który bronił niezależności banku centralnego przed naciskami prezydenta Harry’ego Trumana domagającego się niskich stóp w celu obniżenia kosztów obsługi długu publicznego. Analogia jest aż nazbyt oczywista – Trump wielokrotnie i publicznie żądał od Fed obniżek stóp, a dług publiczny USA zbliża się do 39 bilionów dolarów.

Warsh przechodzi przez komisję, objęcie stanowiska to kwestia dni

Równolegle z posiedzeniem FOMC komisja bankowa Senatu przegłosowała nominację Kevina Warsha na stanowisko przewodniczącego Fed stosunkiem 13 do 11, ściśle wzdłuż partyjnych linii podziału. Głosowanie pełnego Senatu powinno nastąpić w tygodniu rozpoczynającym się 11 maja, a Warsh ma objąć stanowisko przed posiedzeniem FOMC zaplanowanym na 16-17 czerwca.

Warsh – były gubernator Fed z lat 2006-2011, prywatny inwestor i bliski współpracownik sekretarza skarbu Scotta Bessenta – przychodzi z wyraźnym mandatem od prezydenta do obniżania stóp. Podczas przesłuchania przed komisją temu jednak zaprzeczył, twierdząc, że Trump „nigdy nie żądał od niego zobowiązania” w tej sprawie. Analitycy Bank of America oceniają, że poglądy Warsha „są znacznie bardziej spójne z przedłużonym wstrzymaniem zmian niż z dodatkowymi obniżkami”.

Warsh zasygnalizował jednak gotowość do reinterpretacji niektórych prerogatyw Fed. W pisemnych odpowiedziach na pytania senatorów stwierdził, że niezależność banku centralnego jest „najsilniejsza w obszarze operacyjnego prowadzenia polityki monetarnej”, ale w kwestiach dotyczących „finansów międzynarodowych i innych spraw” Fed powinien współpracować z administracją i Kongresem. To sygnał szczególnie istotny w kontekście debaty o liniach swapowych dla państw Zatoki Perskiej dotkniętych skutkami wojny z Iranem.

Inflacja, ropa i wojna – pola minowe nowego szefa

Warsh obejmie stery w wyjątkowo trudnym momencie. Cena ropy Brent w środę przekroczyła 120 dolarów za baryłkę – najwyższy poziom od 2022 roku – po doniesieniach o planach „przedłużonej blokady” irańskich portów przez siły amerykańskie. Średnia cena benzyny w USA wzrosła o 40 procent od rozpoczęcia konfliktu 28 lutego i zbliża się do 4,23 dolara za galon.

Komunikat FOMC po raz pierwszy wprost odniósł się do wojny, wskazując, że „inflacja jest podwyższona, częściowo odzwierciedlając niedawny wzrost globalnych cen energii”, a wydarzenia na Bliskim Wschodzie generują „wysoki poziom niepewności co do perspektyw gospodarczych”. Bank Światowy prognozuje 24-procentowy wzrost cen energii w 2026 roku – największy od rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Powell przestrzegł, że „efekty nie osiągnęły jeszcze szczytu” i przyznał, że perspektywa podwyżek stóp, choć nie jest scenariuszem bazowym, „może się zmaterializować”. Rynki terminowe na zamknięciu środowej sesji wyceniały znikome szanse na obniżkę stóp do końca roku i mniej więcej równe prawdopodobieństwo podwyżki do wiosny 2027.

Fed musi jednocześnie unikać powtórki z 2021 roku, gdy zbyt długo lekceważył szok podażowy wynikający z pandemii, i nie wpaść w pułapkę nadmiernej reakcji na tymczasowy skok cen energii. „To napięcie między tradycyjnym podręcznikiem Fed a lekcjami z niedawnej historii” – jak podsumował to Nathan Sheets z Citigroup.

Dla inwestorów na rynku walutowym i obligacyjnym środowa sesja przyniosła wyraźne sygnały: rentowności amerykańskich obligacji skarbowych skoczyły do miesięcznych maksimów, dolar umocnił się wobec koszyka walut, a rynek zaczął na poważnie wyceniać scenariusz, w którym kolejnym ruchem Fed – być może już za kadencji Warsha – będzie podwyżka, a nie obniżka stóp procentowych. Era taniego pieniądza, którą Trump tak głośno postuluje, może okazać się trudniejsza do osiągnięcia, niż ktokolwiek w Białym Domu zakładał.

Źródła: Reuters, CNBC