Iran twardo o uranie. Khamenei nie odda zapasów, ropa znów powyżej 100 dolarów

Najwyższy przywódca Iranu Mojtaba Khamenei w oświadczeniu z nocy z 20 na 21 maja odrzucił żądanie wydania międzynarodowej społeczności zapasów wysoko wzbogaconego uranu. Stanowisko to utwierdziło inwestorów w przekonaniu, że pakistańskie rozmowy mediacyjne nie doprowadzą w najbliższym czasie do przełomowego porozumienia. W reakcji ropa WTI ponownie przekroczyła 100 USD za baryłkę, a Brent zbliżył się do 106 USD. Europejskie indeksy otworzyły się niżej, choć spadki były umiarkowane.
W komunikacie, który pojawił się w nocy z 20 na 21 maja, najwyższy przywódca Iranu Mojtaba Khamenei (syn Alego Khameneiego, który zginął w lutowych nalotach izraelsko-amerykańskich w 2026 roku) po raz kolejny odrzucił amerykańskie żądanie wywiezienia z kraju zapasów wysokowzbogaconego uranu. Stanowisko jest spójne z linią irańskiego MSZ, które już w lutym podkreślało, że materiał rozszczepialny „pod żadnym pozorem nie zostanie nigdzie przekazany”.
Przypomnijmy: według ostatnich publicznie dostępnych weryfikacji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, jeszcze przed czerwcową eskalacją 2025 r. Iran dysponował ponad 400 kilogramami uranu wzbogaconego do 60 proc. – poziomu, z którego do jakości wojskowej (90 proc.) jest już tylko krok technologiczny. Od początku 2026 r. MAEA nie ma dostępu do irańskich obiektów, więc faktyczna skala zasobów pozostaje niewiadomą, a samo to jest dla rynków źródłem niepokoju. Rzeczywiste zapasy mogą być więc obecnie znacznie wyższe.
Waszyngton, ustami wiceprezydenta JD Vance’a, od tygodni domaga się od Teheranu „zerowego wzbogacania” oraz moratorium na działalność programu jądrowego sięgającego co najmniej dwóch dekad. Iran w kontrpropozycji zaoferował pięć lat i prawo do dalszego, ograniczonego wzbogacania na własne potrzeby energetyczne. Różnica zdań pozostaje fundamentalna.
Kruchy rozejm wciąż obowiązuje
Bieżące rozmowy są pochodną kruchego zawieszenia broni z 8 kwietnia, wynegocjowanego przez premiera Pakistanu Shehbaza Sharifa po niemal sześciotygodniowym konflikcie. To wówczas USA i Iran wymieniły się – odpowiednio – 15-punktowym i 10-punktowym planem ramowym. Pierwsza tura w Islamabadzie (11 kwietnia) zakończyła się patem; Donald Trump przyznał, że „zgodzono się co do większości punktów, ale jedyny, który miał znaczenie – nuklearny – nie został rozstrzygnięty”. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi mówił o porozumieniu „o cale od finiszu”, jednocześnie krytykując „maksymalistyczne żądania” amerykańskich negocjatorów.
W ostatnich tygodniach prezydent USA kilkukrotnie przedłużał rozejm „aż do zakończenia rozmów”, ale jednocześnie groził uderzeniami w irańską infrastrukturę energetyczną i mosty, jeśli porozumienia nie uda się dopiąć. W tle nierozwiązana pozostaje sprawa Cieśniny Ormuz – Teheran nie zniósł blokady, Waszyngton utrzymuje kontrblokadę portów. Przez najważniejszą arterię transportu surowcowego świata przepływa obecnie ułamek normalnego wolumenu.
Wczorajsza wypowiedź najwyższego przywódcy Iranu utwierdziła inwestorów w przekonaniu, że nawet jeśli kolejna runda rozmów dojdzie do skutku, jej rezultatem będzie co najwyżej kolejne porozumienie ramowe, a nie rozstrzygający kompromis. Droga do reaktywacji handlu i normalizacji w Zatoce Perskiej pozostaje daleka.
Rynki w defensywie
Reakcja rynków była typowa dla wzrostu awersji do ryzyka geopolitycznego. Na otwarciu europejskiej sesji DAX tracił około 0,45 proc., a kontrakty na amerykańskie indeksy futures schodziły w dół: S&P 500 o ok. 0,3 proc., Nasdaq 100 o ok. 0,44 proc. To jednak korekta liczona z bardzo wysokich poziomów – przypomnijmy, że jeszcze 1 maja S&P 500 zamknął się powyżej 7 230 pkt po serii rekordów napędzanej przez sektor technologiczny i optymizm wokół AI. Także DAX i Euro Stoxx 50 utrzymują się blisko historycznych maksimów; europejski benchmark notowano wczoraj w okolicach 5 977 pkt.
Wyraźniej zareagował rynek surowcowy. Notowania ropy WTI ponownie przekroczyły 100 dolarów za baryłkę, a Brent zbliżył się do 106 dolarów. To poziomy, które już raz – w trakcie aktywnej fazy konfliktu w marcu i kwietniu – wprowadziły gospodarkę światową w stan podwyższonej presji inflacyjnej. Wzrosty są zgodne z prognozą amerykańskiej EIA, która spodziewa się średniej ceny Brent w okolicach 106 dolarów w maju przy spadku globalnych zapasów rzędu 8,5 mln baryłek dziennie w drugim kwartale.
Równolegle rosną rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. To sygnał, że uczestnicy rynku ponownie zaczynają wyceniać scenariusz, w którym surowcowy szok energetyczny przedłuża okres podwyższonej inflacji i ogranicza pole manewru Rezerwy Federalnej w kwestii cięć stóp. Złoto zachowuje się stabilnie – pełni rolę naturalnego bezpiecznego portu, ale jego ceny od miesięcy poruszają się w okolicach historycznych szczytów.
Scenariusz najbliższych tygodni
Strategicznie rzecz biorąc, sytuacja przypomina sinusoidę z kwietnia: rynki reagują na każdą wypowiedź z Teheranu i Waszyngtonu, a ostateczny kierunek zależy od dwóch zmiennych – losu uranu i Cieśniny Ormuz. Bez postępu w którejkolwiek z tych kwestii premia za ryzyko w cenach ropy pozostanie wysoka, a indeksy giełdowe będą bardziej podatne na korekty mimo dobrego sezonu wyników.
Krótkoterminowo uwaga inwestorów skupi się na potwierdzeniu terminu kolejnej rundy rozmów w Islamabadzie oraz na komentarzach Białego Domu po wypowiedzi Mojtaby Khameneiego. Każda sugestia, że Waszyngton mógłby zliberalizować postulat „zerowego wzbogacania”, prawdopodobnie zostanie odebrana jako sygnał odprężenia – ale wątpliwe, by w obecnym układzie politycznym taka miękkość się pojawiła. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to przedłużająca się dyplomatyczna szachownica, z okresowymi falami zmienności na giełdach i ropie utrzymującej się powyżej 100 dolarów.
Najbliższe tygodnie będą prawdopodobnie kontynuacją dyplomatycznej szachownicy. Kluczowe pozostaną trzy kwestie: powrót inspektorów MAEA do Iranu, status Cieśniny Ormuz oraz spójność polityki nowego najwyższego przywódcy wobec twardogłowych frakcji w Teheranie. Dopóki nie pojawi się realny postęp w którejkolwiek z tych trzech spraw, premia za ryzyko geopolityczne w cenach ropy pozostanie wysoka, a giełdy będą podatne na nagłe korekty. Na razie notowania wskazują, że rynek nie wierzy w szybkie rozwiązanie kryzysu.
Źródła: oświadczenie biura Najwyższego Przywódcy Iranu, MAEA, Reuters
