Czy Indie będą globalnym liderem?

Nieco ponad 24 lata temu na świat przyszła miliardowa obywatelka Indii. W trakcie kolejnych dwóch dekad Indie nie tylko stały się najludniejszym państwem świata, ale również jedną z największych gospodarek na planecie. Choć gospodarczo Indie nadal pozostają daleko w tyle za Stanami Zjednoczonymi czy Chinami, wyjątkowa struktura hinduskiego społeczeństwa, silny rynek wewnętrzny oraz wysokie ambicje rządu w Delhi każą zadać pytanie o to, czy Indie będą globalnym liderem. O potencjale indyjskiej gospodarki, jej szansach i zagrożeniach, a także roli niedawnych wyborów parlamentarnych rozmawiali w trakcie kolejnej odsłony Rozmowy Miesiąca, dr Przemysław Kwiecień oraz analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, dr Patryk Kugiel.
Demografia ma znaczenie (…) Ja byłem pierwszy raz w Indiach w 2000 roku – właśnie dopiero co świętowali, że mają tego miliardowego obywatela – od tamtego czasu, przez 24 lata, przybyło im 450 mln ludzi. Tyle co wynosi cała populacja Unii Europejskiej – w jedno pokolenie! Według prognoz ONZ, populacja indyjska będzie rosła jeszcze przynajmniej do 2050 roku i osiągnie swoje maksimum albo na poziomie 1 700 mln albo w innych scenariuszach 2 300 mln ludzi. To więcej niż obecna populacja całej Afryki – przekonywał w studio XTB dr Patryk Kugiel. Analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ukończył studia m.in. na Uniwersytecie Jawaharlala Nehru w Nowym Delhi. W ostatnich dziesięciu latach Indie poprawiły swoją pozycję z dziewiątej gospodarki na właśnie pozycję piątą i mają bardzo dobre perspektywy do tego, żeby do końca tej dekady być trzecią największą gospodarką świata. (…) To jest coś, na co warto patrzeć – konkluduje gość kolejnej odsłony Rozmowy Miesiąca.
Obiecujące perspektywy Indii
Zakończone na początku czerwca wybory parlamentarne w Indiach, z wynikiem 44% uzyskanych głosów wygrała partia premiera Indii, Narendry Modiego. Komentatorzy ocenili wynik tegorocznego głosowania jako “gorzkie zwycięstwo” dotychczasowego obozu rządzącego.
Ten wynik wyborczy jest dobry dla rynków i jest dobry dla indyjskiej demokracji – przekonuje dr Kugiel. Dla globalnego kapitału mamy dzisiaj optymalną sytuację – z jednej strony mamy prorynkowego premiera Modiego, który obiecuje dalsze reformy, modernizację kraju i tak dalej… A jednocześnie nie ma tak absolutnej większości by ograniczać prawa demokratyczne. To było coś, co było rosnącym zagrożeniem w ostatnich latach rządów Modiego.
W indyjskich wyborach odnotowano rekordową frekwencję – do urn poszło aż 642 mln osób. Indyjski Kongres Narodowy zyskał 99 mandatów, co jest wynikiem lepszym od prognozowanego. Niemniej jednak, władza nad najludniejszym państwem świata pozostała w rękach premiera Modiego, który do tej pory zręcznie lawirował na światowej arenie międzynarodowej.
Gospodarka indyjska w te ostatnie 24 lata zwiększyła się siedmiokrotnie (…) Dzisiaj premier Modi mówi, że jego celem jest, żeby na stulecie niepodległości Indii w 2047 roku Indie były drugą albo trzecią – znaczy – drugą gospodarką świata. (…) Indie są obecnie w tym samym miejscu, w których były Chiny dwadzieścia-trzydzieści lat temu… – uważa dr Patryk Kugiel.
SPRAWDŹ: Indyjska giełda – Jak inwestować w indeks Nifty 50 [Poradnik]
