Alan Greenspan nie żyje. Legendarny szef Fed miał 100 lat

Alan Greenspan nie żyje. Legendarny szef Fed miał 100 lat

Świat finansów pożegnał jedną ze swoich najbardziej rozpoznawalnych postaci. Alan Greenspan, który przez ponad 18 lat kierował amerykańską Rezerwą Federalną, zmarł w poniedziałek 22 czerwca 2026 roku we własnym domu w wieku 100 lat. Przyczyną śmierci były powikłania choroby Parkinsona – poinformowała w oświadczeniu jego żona, dziennikarka NBC News Andrea Mitchell, z którą był związany przez 29 lat.

Trudno przecenić wpływ, jaki ten urodzony w 1926 roku nowojorczyk wywarł na współczesny kapitalizm. Przez niemal dwie dekady jego słowa – często celowo zawiłe i wieloznaczne – poruszały giełdami na całym świecie. Dla jednych był „maestrem”, który przeprowadził Amerykę przez jeden z najdłuższych okresów prosperity. Dla innych – architektem deregulacji, która utorowała drogę do globalnego kryzysu finansowego. Prawda, jak to zwykle bywa, leży gdzieś pomiędzy.

Od saksofonu do szczytów władzy gospodarczej

Zanim Greenspan stał się najpotężniejszym bankierem centralnym świata, jego życie potoczyło się dość nietypowo. W młodości był zawodowym muzykiem jazzowym – grał na saksofonie i klarnecie, a nawet występował w zespole big-bandowym. Muzyka, zwłaszcza jazz, pozostała jego pasją do końca życia, obok baseballu, tenisa i golfa.

Drogę do ekonomii odnalazł dopiero później. Studiował na Uniwersytecie Nowojorskim, gdzie w latach 50. wykładał, a następnie przez 21 lat prowadził własną firmę doradztwa ekonomicznego Townsend-Greenspan & Co. To wtedy zyskał reputację skrupulatnego analityka danych.

Ciekawym i często przywoływanym wątkiem jego biografii była przyjaźń z Ayn Rand, kontrowersyjną filozofką i autorką „Atlasa zbuntowanego”. Greenspan należał do jej wewnętrznego kręgu, ironicznie nazywanego „Kolektywem”. Wpływ jej filozofii obiektywizmu i wiary w wolny rynek oraz racjonalność jednostek widać było później w jego podejściu do regulacji – i to właśnie te przekonania miał kiedyś publicznie zakwestionować.

Polityczną karierę rozpoczął przy kampanii Richarda Nixona w 1968 roku. Później, w latach 1974-1977, przewodniczył Radzie Doradców Ekonomicznych Białego Domu za prezydentur Nixona i Geralda Forda. To doświadczenie otworzyło mu drogę na sam szczyt.

18 lat na czele Fed i czterej prezydenci

W sierpniu 1987 roku prezydent Ronald Reagan mianował Greenspana przewodniczącym Rezerwy Federalnej. Nikt wówczas nie przypuszczał, że pozostanie na tym stanowisku przez pięć kadencji, aż do 2006 roku, służąc pod czterema prezydentami – od Reagana, przez George’a H.W. Busha i Billa Clintona, po George’a W. Busha. Jego niemal 18,5-letnia kadencja to drugi najdłuższy okres kierowania amerykańskim bankiem centralnym w historii.

Chrzest bojowy przyszedł błyskawicznie. Zaledwie dwa miesiące po objęciu urzędu, 19 października 1987 roku, indeks Dow Jones runął o 22 proc. w ciągu jednej sesji – to wciąż największy jednodniowy spadek w historii Wall Street, znany jako „Czarny Poniedziałek”. Greenspan zareagował zdecydowanie. Już następnego dnia Fed ogłosił gotowość do zapewnienia rynkom niezbędnej płynności. Ten krótki, stanowczy komunikat pomógł opanować panikę i przeszedł do podręczników jako wzór reakcji banku centralnego na kryzys.

Lata 90. były dla Greenspana okresem triumfu. Amerykańska gospodarka przeżywała jeden z najdłuższych okresów wzrostu w czasach pokoju – boom trwał nieprzerwanie od 1991 do 2001 roku. Bezrobocie spadło poniżej 4 proc., giełda biła kolejne rekordy, a budżet federalny zaczął notować nadwyżki zamiast deficytów. To wtedy przylgnął do niego przydomek „maestro”, spopularyzowany przez biografię Boba Woodwarda.

„Irracjonalny entuzjazm” – słynna fraza, która obiegła świat

Z całego dorobku Greenspana inwestorzy najczęściej przywołują dwa słowa: „irrational exuberance”, czyli „irracjonalny entuzjazm” lub „irracjonalna wybujałość”. Padły one 5 grudnia 1996 roku podczas przemówienia w American Enterprise Institute, gdy Greenspan zastanawiał się na głos, jak rozpoznać moment, w którym entuzjazm inwestorów nadmiernie wywindował ceny aktywów.

Pytanie, które zadał w historycznym wystąpieniu z grudnia 1996 roku, brzmiało:

„Skąd mamy wiedzieć, kiedy irracjonalny entuzjazm nadmiernie wywindował wartości aktywów?”.

Rynki azjatyckie zareagowały natychmiastowymi spadkami, a fraza na trwałe weszła do słownika finansów, stając się synonimem giełdowej bańki. Co znamienne, sam Greenspan przyznał później, że pomysł na to sformułowanie „przyszedł mu do głowy pewnego ranka w wannie”.

Andrea Mitchell, żegnając męża, nawiązała zresztą do tej słynnej frazy. Napisała, że Greenspan z pasją „graniczącą z irracjonalnym entuzjazmem” interesował się baseballem, drużyną Washington Commanders, tenisem, golfem i muzyką.

Cień kryzysu 2008 i historyczne wyznanie błędu

Druga strona dziedzictwa Greenspana jest znacznie bardziej kontrowersyjna. Po pęknięciu bańki internetowej w 2000 roku i zamachach z 11 września 2001 roku Fed pod jego kierownictwem obniżył główną stopę procentową do rekordowo niskiego poziomu 1 proc. Wielu ekonomistów uważa, że tania pieniądz przyczynił się do napompowania bańki na rynku nieruchomości, zachęcając banki do udzielania ryzykownych kredytów hipotecznych coraz mniej wiarygodnym klientom.

Greenspan przez lata odrzucał te zarzuty, twierdząc, że nie ma dowodów na istnienie ogólnokrajowej bańki mieszkaniowej. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Gdy w 2008 roku ceny domów runęły, a fala upadłości instytucji finansowych ogarnęła USA, przyszła pora na rozliczenie.

23 października 2008 roku, podczas przesłuchania przed komisją Izby Reprezentantów, Greenspan wypowiedział słowa, które przeszły do historii ekonomii. Przyznał, że znalazł się w „stanie szokującego niedowierzania” i że odkrył „błąd” (ang. „flaw”) w swoim modelu rozumienia świata. Mówił, że mylił się, zakładając, iż instytucje finansowe będą skutecznie regulować się same, kierując się własnym interesem. Dla wieloletniego zwolennika wolnego rynku i wychowanka Ayn Rand było to wyznanie o ogromnej wadze symbolicznej.

Krytyka nie ominęła go również w oficjalnych dokumentach. Opublikowany w 2011 roku raport dwupartyjnej Komisji ds. Badania Kryzysu Finansowego wprost wskazał, że ponad 30 lat deregulacji i polegania na samoregulacji instytucji finansowych, za którymi opowiadał się m.in. Greenspan, doprowadziło do usunięcia kluczowych zabezpieczeń, które mogły pomóc uniknąć katastrofy. Magazyn „Time” umieścił go na liście „25 osób winnych kryzysowi finansowemu”.

Człowiek wielu paradoksów

Greenspan pozostaje postacią pełną sprzeczności. Wyznawca wolnorynkowej filozofii, który ostatecznie przyznał się do jej ograniczeń. Mistrz zawiłej, celowo niejasnej retoryki – sam żartował kiedyś:

„Jeśli wydaję się wam zrozumiały, musieliście źle zinterpretować to, co powiedziałem”.

A jednocześnie autor jednej z najbardziej zapadających w pamięć fraz w historii finansów.

Jego żona podkreśliła w pożegnalnym oświadczeniu cechę, która być może najlepiej go definiuje:

„Był człowiekiem wielkiego formatu, który przez dekady współtworzył amerykańską gospodarkę za prezydentur przedstawicieli obu partii, a jednocześnie zawsze uczciwie przyznawał się do swoich błędów”.

Dla inwestorów i traderów na całym świecie Alan Greenspan pozostanie symbolem epoki, w której pojedyncze zdanie szefa banku centralnego potrafiło zmienić nastroje na giełdach. Jego dziedzictwo – zarówno blaski lat prosperity, jak i cienie kryzysu 2008 roku – jeszcze długo będzie tematem debat ekonomistów. A historia z „irracjonalnym entuzjazmem” pozostanie przestrogą dla każdego, kto wchodzi na rynek przekonany, że wzrosty nigdy się nie skończą.