Wall Street wciąż wysoko, Europa próbuje nadrobić zaległości

Indeks Sp500 wyznacza nowe historyczne rekordy. Nasdaq Composite oscyluje wokół swojej maksymalnej wyceny. Dow Jones ma problemy z ustanowieniem nowych szczytów wszechczasów. Dolar traci głównie na skutek słabych danych o sprzedaży detalicznej, które podsyciły obawy o siłę konsumentów. Produkcja przemysłowa w USA zaskoczyła wysoką dynamiką miesiąc do miesiąca ale dane są sprzeczne z poznanymi wcześniej indeksami ISM, które sugerowały, że dynamika wzrostu w tym sektorze jest słaba.
Spółki technologiczne w cenie
W Europie DAX zyskał kosmetyczne 0,35 proc. ale notowania wciąż znajdują się w korekcie spadkowej. Francuski CAC40 odbił o 0,76 proc. ale do odrobienia strat poniesionych głównie w minionym tygodniu jeszcze daleka droga. Kolejny dzień zyskiwał frank szwajcarski a para EUR/CHF spadła poniżej 0,95. Aprecjacji uległ również polski złoty. Para EUR/PLN osiągnęła lokalny dołek na 4,33 a USD/PLN poniżej 4,03.
Nastroje na Wall Street są wciąż dobre. Rajd Nasdaq Composite oraz SP500 jest kontynuowany. Za wzrosty odpowiadają głównie spółki technologiczne. Akcje Nvidia – lidera w branży sztucznej inteligencji – urosły wczoraj o 3,5 proc. Z kolei w Europie następuje poprawa sentymentu, ale jest ona powolna. Od swoich rekordów znacznie oddalony jest niemiecki Dax, jeszcze większy dystans od tego pułapu dzieli główny benchmark francuskiej giełdy. Do czasu I tury wyborów we Francji (30 czerwca) sytuacja będzie prawdopodobnie nerwowa. Wciąż spread pomiędzy obligacjami skarbowymi Francji oraz Niemiec jest podwyższony, co odzwierciedla premię za ryzyko polityczne.
Logan apeluje o cierpliwość
Wczoraj otrzymaliśmy kilka wystąpień przedstawicieli Fed, z których wszyscy podkreślali potrzebę uzyskania większej liczby dowodów na schłodzenie inflacji przed rozpoczęciem cięcia stóp procentowych. Adriana Kugler dała warunek, że jeśli gospodarka będzie się rozwijać z jej oczekiwaniami, wówczas istnieje prawdopodobieństwo, że jeszcze w tym roku właściwe będzie rozpoczęcie procesu łagodzenia polityki monetarnej. Williams z Nowego Jorku dostrzega proces dezinflacji i oczekuje kontynuacji łagodzenia presji cenowej w tym jak i przyszłym roku.
Z kolei bardziej „jastrzębio” wypowiedział się Alberto Musiałem uznając, że muszą minąć kwartały, zanim pojawią się dane potwierdzające pierwszą obniżkę stóp. Lorie Logan apelowała o cierpliwość i czekanie na więcej danych potwierdzających trend łagodzenia cen. Na ten moment rynek widzi blisko 65 proc. szans na obniżkę kosztu pieniądza przez Fed we wrześniu a następnie daje realne szanse na kolejny ruch we wrześniu. Przypomnijmy, że ostatnia aktualizacja prognoz Fed wskazała na możliwy jeden ruch w tym roku. Rynek zatem zakłada, że Fed się myli i będzie zmuszony działać szybciej, żeby nie dopuścić do zbyt mocnego schłodzenia gospodarki.
Obawy o spowolnienie gospodarcze
Słabość konsumenta wczoraj została potwierdzona przez dane o sprzedaży detalicznej z USA. W maju wzrosła ona o 0,1 proc. co jest rezultatem gorszym od prognoz. Jeszcze mocniej rozczarował wynik wykluczający sprzedaż aut. Tu otrzymaliśmy spadek o 0,1 proc. m/m a miał być wzrost. Dane za kwiecień uległy rewizji w dół. Dane oczywiście nie są katastrofalne ale świadczą o tym, że Amerykanie wykazują się dużą ostrożnością jeśli chodzi o wydatki, co może sugerować, że rosną obawy o spowolnienie gospodarcze w środowisku wciąż wysokiej inflacji. Pozytywnie zaskoczyła produkcja przemysłowa rosnąć o 0,9 proc. m/m co dało wynik zdecydowanie wyższy od konsensusu na poziomie 0,3 proc. Sytuacja nie jest do końca klarowana. Inne dane dotyczące sektora przemysłowego (wskaźnik ISM) rozczarował niskim wynikiem (48,7 pkt.)
Wczorajsze dane z USA osłabiły dolara i skierowały tym samym kurs EUR/USD do poziomu 1,0750 i tym samym spowodowały, że para USD/PLN obniżyła swoje notowania do pułapu poniżej 4,05. W relacji do euro, złoty też zyskał na kurs wskazał wczoraj na moment poziom 4,33.
Źródło: OANDA TMS Brokers
