Trzy waluty, jeden temat. Dolar w natarciu! (Komentarz walutowy)

Trzy waluty, jeden temat. Dolar w natarciu! (Komentarz walutowy)

Rynek walutowy wchodzi w lipiec z jasno zarysowanym motywem głównym – jastrzębim Fedem pod wodzą Kevina Warsha, który zdominuje sentyment jeszcze przed piątkowym NFP.

Fed i dolar: jastrzębia przecena wciąż w grze

Dolar amerykański kontynuuje trwający od miesiąca rajd, a indeks DXY utrzymuje się powyżej poziomu 101 punktów, najwyżej od ponad roku, napędzany rosnącymi oczekiwaniami na podwyżkę stóp procentowych. Rynek kontraktów terminowych na stopy Fed wycenia obecnie zaledwie 17,3% szans na pozostawienie stóp bez zmian na grudniowym posiedzeniu, przy 82,7% prawdopodobieństwie podwyżki, co jeszcze miesiąc temu wydawało się scenariuszem mniej prawdopodobnym. Rentowności 2-letnich obligacji skarbowych USA wzrosły o 18 punktów bazowych od ostatniego posiedzenia FOMC, a debiutujący na forum EBC w Sintrze Warsh może dziś dodatkowo podkręcić jastrzębią narrację, zwłaszcza w kontekście inflacji CPI utrzymującej się powyżej 4%. Kluczowym testem dla tego scenariusza będzie jednak czwartkowy raport NFP – silne dane z rynku pracy (m.in. zaskakująco wysokie JOLTs na poziomie 7,59 mln) tylko wzmocnią przekonanie, że Fed ma jeszcze pole do zacieśniania polityki.

Polski złoty pod presją słabnącego przemysłu

Złoty znalazł się w nieco innej sytuacji niż dolar, ponieważ czerwcowe dane makro z Polski rysują obraz gospodarki wyraźnie zwalniającej. Indeks PMI dla przemysłu spadł z 49,4 do 46,1 punktu – to najgłębsze pogorszenie od lipca 2025 roku, spowodowane gwałtownym spadkiem nowych zamówień, także eksportowych, oraz dalszą redukcją zatrudnienia, trwającą już czternasty miesiąc z rzędu. Jednocześnie inflacja CPI zaskoczyła w dół, spadając do 2,5% r/r wobec konsensusu 2,7% i majowego odczytu 3,1%, co był to już czwarty miesiąc z rzędu, gdy dane rozczarowały prognozy. Ta kombinacja – słabnący przemysł i wygasająca presja cenowa – sprawia, że rynek FRA coraz silniej wycenia scenariusz cięć stóp NBP, a nie podwyżek, co w połączeniu z jastrzębim Fedem stawia złotego w defensywie, zarówno wobec euro, jak i dolara.

Jen japoński: gra na czas z ograniczonym polem manewru

Jen pozostaje najbardziej „napiętą” walutą G10, handlując w okolicach wieloletnich minimów wobec dolara i balansując tuż pod poziomami, które rynek uznaje za kolejną linię interwencji walutowej – według ING to obszar 162,0, a według Indosuez nawet 164–165. Problem w tym, że możliwości Tokio są formalnie ograniczone – zgodnie z regułami MFW, Japonia może przeprowadzić maksymalnie trzy epizody interwencji w ciągu sześciu miesięcy, by nie utracić statusu w pełni swobodnie płynnej waluty, a to oznacza, że do listopada zostały jej już tylko dwa takie „okna”. Szerokie różnice w stopach procentowych między USA i Japonią oraz wolne tempo podwyżek Banku Japonii sugerują, że presja na dalsze osłabienie jena będzie się utrzymywać niezależnie od ewentualnych interwencji, a niektórzy analitycy nie wykluczają nawet testu poziomu 170 w kolejnych miesiącach.

Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB