Polska w legislacyjnym klinczu wokół krypto. Senat podbija stawkę, rynek ostrzega

Polska w legislacyjnym klinczu wokół krypto. Senat podbija stawkę, rynek ostrzega

Decyzja Senatu o przyjęciu ustawy o rynku kryptoaktywów z poprawką podnoszącą maksymalną opłatę nadzorczą dla sektora do 0,5% ponownie otwiera spór o kształt polskich regulacji wdrażających unijne rozporządzenie MiCA. W praktyce oznacza to powrót ustawy do Sejmu, a następnie – jeśli Sejm przyjmie wersję senacką – ponowne skierowanie jej do podpisu Prezydenta. To scenariusz, który według części ekspertów i branży nie usuwa źródeł niepewności prawnej, a jedynie wydłuża okres „przejściowej” niestabilności regulacyjnej.

Co dokładnie zrobił Senat i dlaczego to kluczowe

Senat przyjął ustawę wraz z poprawką podnoszącą maksymalną opłatę na rzecz Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) do 0,5% przychodów podmiotów z rynku kryptoaktywów (w miejsce poziomu 0,1%, który wcześniej przyjął Sejm). Zgodnie z relacją z prac izby wyższej, opłata ma nie być pobierana w pierwszym roku obowiązywania ustawy, a w kolejnych latach ma być ustalana w oparciu o realne koszty nadzoru – rząd argumentuje, że zbyt niski limit mógłby uniemożliwić pokrycie kosztów regulacyjnych.

W tym samym głosowaniu Senat odrzucił pakiet kilkunastu innych poprawek, m.in. dotyczących odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody wynikłe z ewentualnych blokad oraz rozwiązań odnoszących się do blokowania domen.

Dlaczego to wraca na biurko Prezydenta (i co było osią sporu)

Z punktu widzenia procesu politycznego sprawa jest szczególnie napięta, bo – jak podają media i depesze – zasadniczy trzon obecnej wersji jest tożsamy z ustawą zawetowaną wcześniej przez Prezydenta. Weto uzasadniano m.in. ryzykiem „nadregulacji” i nieproporcjonalności części narzędzi nadzorczych, zwłaszcza tych związanych z blokowaniem dostępu do wybranych usług w internecie.

KNF i „twarde narzędzia”: domeny, sankcje, wstrzymanie ofert

Zgodnie z informacjami z depeszy PAP, ustawa ma służyć zapewnieniu stosowania MiCA i wzmacniać kompetencje Komisji Nadzoru Finansowego. Przewiduje m.in. instrumenty pozwalające KNF wstrzymywać lub zakazywać oferty publicznej kryptoaktywów, nakładać sankcje, a także prowadzić rejestr nieuczciwych domen internetowych wykorzystywanych do działalności naruszającej przepisy. W przypadku najpoważniejszych naruszeń wskazywano także możliwość grzywien do 10 mln zł.

To właśnie zestawienie szerokich kompetencji administracyjnych z wysokimi kosztami (zwłaszcza dla mniejszych podmiotów) jest osią krytyki branży.

Głos branży: „zamiast prostego wdrożenia MiCA – zaostrzenie i koszty”

Senacka decyzja przywraca spór o kształt polskiej implementacji – zwłaszcza w zakresie kosztów i narzędzi nadzorczych. Media zwracają uwagę, że obecna wersja ustawy jest w dużej mierze zbieżna z wcześniejszą, a Senat cofnął jedną z kluczowych zmian wprowadzonych w Sejmie (obniżenie maksymalnej opłaty dla emitentów tokenów).

Decyzja Senatu niestety potwierdza to, przed czym branża ostrzegała od miesięcy: zamiast prostego wdrożenia MiCA mamy do czynienia z dalszym zaostrzaniem
przepisów i dokładaniem kolejnych obciążeń. Podniesienie opłaty nadzorczej do 0,5% oraz uzależnienie jej od zobowiązań emitenta sprawia, że część projektów tokenowych i firm technologicznych zwyczajnie nie będzie w stanie działać w Polsce w sposób konkurencyjny. Równocześnie utrzymano bardzo szerokie uprawnienia administracyjne KNF, w tym możliwość blokowania stron internetowych, co budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia pewności prawa i proporcjonalności regulacji – skomentował Sławek Zawadzki, Co-CEO Kanga Exchange.

Te argumenty korespondują z tym, co opisują media: Senat de facto przywraca wyższy limit opłaty, cofając rozwiązanie obniżające ją dla emitentów tokenów, które wcześniej przeszło w Sejmie.

Zmiana wprowadzona do pierwotnej ustawy (w zakresie opłat) dotyczyła emitentów kryptoaktywów, a nie wszystkich podmiotów działających w branży, zwłaszcza nie np. giełd i kantorów kryptowalut w kontekście tej podstawowej działalności. Planowane zmniejszenie opłat było dobrym kierunkiem, przy czym problem z emitentami jest zupełnie inny. Otóż standardowo przy pozyskiwaniu kapitału emitenci AKCJI nie płacą podatku, pozyskują środki od nowych akcjonariuszy i jest to dla nich neutralne. W przypadku emitentów KRYPTOAKTYWÓW, pozyskane środki przy ich wykorzystaniu będą obłożone 19% podatek od zysków kapitałowych. To sprawi, że w kontekście polskich emitentów wysoce nieefektywne podatkowo będzie robienie emisji. Ta opłata urzędowa, czy ona będzie finalnie wynosiła 0,5% czy 0,1%, jest tak naprawdę bez znaczenia, gdyż problem występuje w kontekście podatkowym. Tego podatku nie da się zoptymalizować generując standardowe koszty prowadzenia działalności, gdyż ten przychód wystąpi na zyskach kapitałowych. Tylko kupno walut wirtualnych może wyrównać osiągane przychody, jednakże raczej przedsiębiorstwa nie zdołają wykorzystać kapitału w ciągu 1 roku, aby zamknąć całe finansowanie w sposób efektywny podatkowo. r. pr. dor. pod. Maciej Grzegorczyk.

MiCA już jest, Polska wciąż „dostawia elementy”

MiCA (Markets in Crypto-Assets) obowiązuje jako rozporządzenie UE i tworzy jednolite ramy dla emisji, obrotu oraz usług krypto w Unii. Polska ustawa jest potrzebna przede wszystkim do wyznaczenia organu nadzoru, procedur i narzędzi egzekucyjnych oraz doprecyzowania krajowych mechanizmów wykonawczych.

W tej logice spór nie dotyczy „czy regulować”, tylko „jak mocno” – i czy krajowe rozwiązania nie wychodzą poza standard niezbędny do skutecznego działania MiCA. Tymczasem Polska pozostaje jedynym państwem UE bez kompletnego krajowego prawa wdrażającego MiCA.