Nastroje inwestorów w górę, ale Niemcy ciągną Europę na dno. Nowe dane sentix

Nastroje inwestorów w górę, ale Niemcy ciągną Europę na dno. Nowe dane sentix

Czerwcowy odczyt indeksu sentix dla strefy euro wypadł lepiej od oczekiwań i potwierdził, że wiosenny szok powoli się wyczerpuje. Problem w tym, że za poprawą globalnych nastrojów stoją głównie Ameryka i Azja, a europejski gigant – Niemcy – wciąż tkwi w recesji. I nic nie wskazuje, żeby miało się to szybko zmienić.

Cofnijmy się o kilka miesięcy. Jeszcze w lutym indeks sentix dla strefy euro notował +4,2 pkt, a rynki z optymizmem patrzyły na perspektywy globalnego wzrostu. Potem przyszedł marzec – wybuch wojny w Iranie, chaos na rynku ropy, Brent powyżej 97 dolarów za baryłkę. Sentymenty inwestorów runęły. W kwietniu indeks dla eurostrefy osiągnął -19,2 pkt.

Od tego czasu sytuacja się poprawia, choć „poprawia” to może zbyt mocne słowo. W maju indeks wzrósł do -16,4 pkt, a opublikowane dane za czerwiec pokazały kolejny krok w górę – do -13,4 pkt. To wynik nieco lepszy od rynkowego konsensusu (-13,8 pkt). Wzrost o 3 punkty w skali miesiąca to przyzwoite tempo, ale pamiętajmy, że wciąż jesteśmy głęboko pod kreską i daleko od przedwojennych poziomów.

USA i Azja ciągną, Europa się wlecze

Kto odpowiada za poprawę globalnego obrazu? Przede wszystkim Stany Zjednoczone i Azja. Indeks sentix dla USA skoczył o 5,4 pkt, do +9,8 pkt, a ocena bieżącej koniunktury (+23,3 pkt) jest tam najlepsza od lutego ubiegłego roku. Azja bez Japonii utrzymuje się w fazie wzrostowej. Globalny agregat sentix podskoczył o 4,4 pkt, do +8,0 pkt.

Strefa euro korzysta z tego ciepłego wiatru zza oceanu, ale sama z siebie generuje niewiele. Subindeks oczekiwań dla eurostrefy wprawdzie urósł o solidne 4,8 pkt (do -6,5 pkt) – inwestorzy wyraźnie stawiają na to, że najgorsze minęło. Tyle że ocena tego, co dzieje się tu i teraz, utknęła na -20,0 pkt. Innymi słowy: inwestorzy liczą na lepsze jutro, ale dzisiejsza rzeczywistość gospodarcza w Europie jest nadal kiepska.

Niemcy: recesja potwierdzona, perspektywy mgliste

I tu dochodzimy do sedna problemu. Największa europejska gospodarka nie uczestniczy w globalnym odbiciu. Ogólny indeks sentix dla Niemiec poprawił się zaledwie kosmetycznie – z -30,9 do -28,5 pkt. Gorzej: ocena bieżącej sytuacji spadła do -42,5 pkt, najniżej od lutego 2025 roku. Sentix wprost nazywa to recesją.

Trudno się z tą diagnozą nie zgodzić. Rząd w Berlinie sam obciął prognozę wzrostu PKB na ten rok o połowę – z 1,0 do 0,5 proc. Komisja Europejska widzi 0,6 proc. Tak czy inaczej, to tempo bliższe stagnacji niż ożywieniu. Autorzy raportu piszą wprost o braku politycznej siły do przeprowadzenia reform, które od lat są odkładane na później. Po latach prosperity niemiecka gospodarka płaci teraz rachunek za uzależnienie od taniego gazu i eksportu do Chin, a nowa rzeczywistość energetyczna po irańskim konflikcie ten rachunek jeszcze powiększa.

EBC w pułapce: podnosić stopy w słabnącej gospodarce?

Na domiar złego presja inflacyjna nie odpuszcza. Inflacja HICP w strefie euro wyniosła w maju 3,2 proc. – dużo powyżej celu EBC. Inflacja bazowa przyspieszyła do 2,5 proc., co sugeruje, że droga ropa nie tylko podnosi rachunki za paliwo, ale przelewa się na szerszą gospodarkę. Wskaźnik inflacyjny sentix poprawił się z -43 do -38 pkt, ale nadal sygnalizuje realne obawy o utrwalenie wzrostu cen.

W tej sytuacji Europejski Bank Centralny zdecydował się na ruch, który jeszcze pół roku temu wydawałby się mało prawdopodobny – podwyżkę stóp w środku spowolnienia. Według sondażu Reuters z początku czerwca ponad 90 proc. ekonomistów spodziewa się podniesienia stopy depozytowej o 25 pb., do 2,25 proc., na posiedzeniu 11 czerwca. Większość oczekuje jeszcze jednej podwyżki we wrześniu. To klasyczny dylemat stagflacyjny: inflacja wymusza zacieśnienie, ale słaba koniunktura krzyczy o luzowanie. EBC wybrał walkę z inflacją, uznając najwyraźniej, że utrata wiarygodności cenowej byłaby gorsza niż przejściowe zduszenie i tak anemicznego wzrostu.

Co dalej? Nie ma co liczyć na szybki powrót do normy

Podsumujmy to, co mówi nam czerwcowy sentix. Tak, jest lepiej niż w kwietniu. Tak, spirala pesymizmu została przerwana. Ale nie łudźmy się – to nie jest początek dynamicznego ożywienia w Europie. To raczej ustabilizowanie pacjenta, który wciąż leży na OIOM-ie.

Kluczowe ryzyka nie zniknęły. Konflikt w Iranie trwa, ropa Brent kosztuje 93-97 dolarów (40 proc. powyżej poziomu sprzed wojny), a dwie trzecie ekonomistów w sondażu Reuters wprost mówi o wysokim ryzyku stagflacji w strefie euro. PKB regionu ma w tym roku urosnąć zaledwie o 0,7 proc. – to trzecia z rzędu obniżka prognoz od marca.

Jeśli ożywienie nadejdzie, będzie powolne, nierównomierne i w dużej mierze importowane z USA i Azji. Europa – a zwłaszcza Niemcy – będzie raczej biernym beneficjentem globalnych trendów niż ich współtwórcą. Dla inwestorów ekspozycja na europejskie aktywa pozostaje więc zakładem bardziej o stabilizację niż o wzrost. I na razie trudno znaleźć argumenty, żeby to się miało zmienić.

Źródła: Sentix GmbH, Reuters