Goldman Sachs podnosi cel dla USD/JPY do 165 i ostrzega, że interwencja nie odwróci trendu

Jen japoński wkracza w nowy tydzień handlowy na poziomie około 161,50 za dolara. W ostatniej nocie analitycznej Goldman Sachs podniósł swoje prognozy dla pary USD/JPY na wszystkich horyzontach czasowych i zasugerował wprost, że nawet kolejna runda interwencji walutowej japońskiego Ministerstwa Finansów nie jest w stanie odwrócić strukturalnego trendu osłabienia jena. Dla uczestników rynku forex to sygnał, który trudno zignorować – zwłaszcza że jedna z najbardziej popularnych strategii świata, czyli carry trade finansowany jenem, wciąż działa na pełnych obrotach.
Bank z Wall Street zrewidował swoje cele kursowe wyraźnie w górę. W horyzoncie trzech miesięcy Goldman oczekuje teraz kursu 162 jenów za dolara (wcześniej 160), w perspektywie sześciu miesięcy – 163 (wcześniej 158), a w ujęciu dwunastomiesięcznym – 165 (wobec poprzedniego celu na poziomie 155). Rewizja jest zatem istotna, sięgająca aż 10 jenów w najdłuższym okresie. Zespół analityków pod kierownictwem Kamakshyi Trivediego uzasadnia decyzję kombinacją kilku czynników: utrzymującymi się wysoko rentownościami amerykańskich obligacji skarbowych, niskim prawdopodobieństwem recesji w USA, narastającymi obawami fiskalnymi w samej Japonii oraz jedynie stopniowym tempem podwyżek stóp procentowych przez Bank Japonii.
Interwencja to tylko chwilowa ulga
Kluczowy wniosek z raportu Goldman Sachs jest taki, że interwencja walutowa – nawet na rekordową skalę – nie zmienia fundamentalnej dynamiki. Analitycy banku przypomnieli, że w okresie od końca kwietnia do końca maja 2026 roku japońskie Ministerstwo Finansów wydało na obronę jena rekordowe 11,7 biliona jenów (ok. 73,5 miliarda dolarów). Efekt? Kurs USD/JPY wrócił na ścieżkę wzrostową w ciągu zaledwie kilku tygodni, dokładnie tak samo jak po interwencji z kwietnia 2024 roku.
Goldman wprost stwierdza, że „nie widzi powodu, by trend wzrostowy w USD/JPY się zatrzymał bez nieoczekiwanego negatywnego szoku dla amerykańskiego wzrostu lub bez zwrotu BoJ w kierunku bardziej agresywnego zacieśniania polityki”. Obu tych scenariuszy bank nie spodziewa się w nadchodzącym roku.
BoJ podniósł stopy do 1%, ale to wciąż za mało
Decyzja Banku Japonii z 16 czerwca o podwyżce stóp procentowych do 1% – najwyższego poziomu od 31 lat – była z pewnością historyczna. Jednak w kontekście różnicy rentowności między japońskim a amerykańskim rynkiem długu ten ruch okazał się niewystarczający. Stopy Fed pozostają w przedziale 3,50-3,75%, a nowy szef Rezerwy Federalnej Kevin Warsh na forum ECB w Sintrze wyraźnie zaznaczył, że priorytetem pozostaje stabilność cen. Co prawda ostatnie dane z rynku pracy – przyrost zaledwie 57 000 etatów w czerwcu wobec oczekiwanych 115 000 – obniżyły rynkowe oczekiwania na podwyżkę stóp we wrześniu do około 50%, ale na horyzoncie końca roku prawdopodobieństwo zacieśnienia w USA wciąż szacowane jest na ponad 75%.
Tymczasem w Japonii premier Sanae Takaichi forsuje kolejny pakiet stymulacyjny finansowany dodatkowym długiem. To właśnie te obawy fiskalne – według Goldman Sachs – podnoszą premię terminową w japońskich obligacjach rządowych, co paradoksalnie pogarsza pozycję jena. Bank wyliczył, że w tygodniach, gdy premia terminowa w Japonii rosła względem Stanów Zjednoczonych, USD/JPY zyskiwał średnio 0,35%, a gdy ruch przekraczał jedno odchylenie standardowe – nawet 0,60%.
Carry trade nie zwalnia
Słabość jena jest paliwem dla jednej z najpopularniejszych strategii na rynku walutowym. Spekulanci pożyczają w tanim jenie i inwestują w aktywa denominowane w walutach o wyższej rentowności – przede wszystkim w dolarze. Według danych z połowy czerwca pozycje spekulacyjne przeciwko jenowi osiągnęły dziewięcioletnie maksimum. Goldman Sachs w swoim raporcie wprost rekomenduje dalsze wykorzystywanie jena jako waluty finansowania w pozycjach carry na rynkach wschodzących.
Ryzyko tkwi jednak w tym, że nagłe odwrócenie carry trade – jak to miało miejsce w lipcu 2024 roku – potrafi wywołać gwałtowne ruchy nie tylko na rynku walutowym, ale i na giełdach. Wówczas jen umocnił się niemal 9% w cztery tygodnie, a japoński Nikkei 225 stracił 25%, ciągnąc w dół S&P 500 o 8%. To ostrzeżenie, które inwestorzy globalnie powinni mieć z tyłu głowy, zwłaszcza że kurs oscyluje teraz w analogicznej strefie co dwa lata temu.
Co to oznacza dla inwestorów?
Z perspektywy polskiego inwestora oraz uczestników rynku walutowego prognoza Goldman Sachs rodzi kilka praktycznych wniosków. Po pierwsze, pozycje krótkie na jenie, choć strukturalnie uzasadnione, niosą ze sobą ryzyko nagłej interwencji, która w krótkim terminie potrafi wygenerować stop-lossy liczone w setkach pipsów. Tokio najwyraźniej zmieniło taktykę na tzw. interwencję z zasadzki – bez uprzedniego ostrzegania rynku, co ma zniechęcać spekulantów.
Po drugie, różnica stóp procentowych między dolarem a jenem nie zmniejszy się szybko. Nawet jeśli BoJ podniesie stopy do 1,25% na jednym z kolejnych posiedzeń, a Fed utrzyma poziom obecny, spread nadal będzie wynosił ponad 200 punktów bazowych – wystarczająco dużo, by strategia carry pozostawała rentowna.
Po trzecie, Goldman Sachs jest jednym z głosów w rosnącym chórze instytucji, które widzą dolara w strukturalnej pozycji siły. Mimo że konsensus analityków z ostatniego sondażu Reuters zakłada osłabienie dolara w drugiej połowie roku (EUR/USD do 1,16-1,17 na koniec roku), coraz więcej domów maklerskich – w tym Citi z celem 1,11 dla EUR/USD – stawia na scenariusz alternatywny.
Co dalej? Wydarzenia ważne dla jena
Nowy tydzień przynosi kilka istotnych impulsów dla pary USD/JPY. Dziś o godzinie 16:00 polskiego czasu poznamy odczyt ISM Services PMI za czerwiec – kluczowy barometr kondycji amerykańskiej gospodarki usługowej. W środę opublikowane zostaną minutki z czerwcowego posiedzenia FOMC, a we czwartek – dane o inflacji w Chinach, która pośrednio wpływa na globalny apetyt na ryzyko. Na horyzoncie też szczyt NATO w Ankarze (7-8 lipca) z udziałem prezydenta Trumpa – wydarzenie, które może dostarczyć geopolitycznych zwrotów zdolnych poruszyć rynki.
Dla jena kluczowe pozostaje to, czy kurs przebije barierę 162 – poziom, przy którym analitycy spodziewają się kolejnej reakcji Tokio. Dopóki jednak arytmetyka sprzyja dolarowi, Goldman Sachs stawia na dalszą słabość jena.
