Vantage PL – lewa pływająca (strona główna) ×
Vantage PL – prawa pływająca (strona główna) ×

Napięta sytuacja na rynku paliw i perspektywa inflacji w Polsce

Napięta sytuacja na rynku paliw i perspektywa inflacji w Polsce

Czerwcowy spadek inflacji do 2,5 proc. r/r może okazać się krótkotrwały. Lipcowy odczyt GUS prawdopodobnie pokaże ponowne przyspieszenie inflacji, przede wszystkim za sprawą cen na stacjach paliw. Taki ruch nie powinien jeszcze przesądzać o zmianie stóp procentowych. Rada Polityki Pieniężnej będzie raczej oceniać, czy wyższe koszty paliw zaczną podnosić także ceny usług i żywności oraz przekładać się szerzej na inflację bazową. Niemniej ciężko szukać dziś powodu do obniżki stóp, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się szybko nie zakończy.

Paliwa mogą podnieść miesięczny odczyt inflacji do 0,8 proc.

Model oparty na danych dostępnych do 23 lipca wskazuje, że CPI może wzrosnąć o około 0,8 proc. m/m i znaleźć się w pobliżu 3,0 proc. r/r. Przedział niepewności pozostaje szeroki, ponieważ średnie ceny paliw obejmują jeszcze niepełny miesiąc.

Jednak do tej pory średnia cena benzyny PB95 była do 23 lipca o prawie 17 proc. wyższa niż w czerwcu, a oleju napędowego o blisko 16 proc. Model przypisuje paliwom około 0,8 p.p. bezpośredniego wkładu do miesięcznej inflacji.

Inflacja blisko górnej granicy celu 3,5 proc.

Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc. z pasmem odchyleń od 1,5 proc. do 3,5 proc. Lipcowy odczyt może więc przesunąć inflację z powrotem w stronę 3 proc., a dalej w stronę górnej części tego przedziału. W kolejnych miesiącach CPI mógłby utrzymywać się w rejonie 3,3–3,6 proc. r/r, gdyby wysokie ceny paliw nie ustąpiły szybko.

Lipcowa projekcja NBP zakłada średnioroczną inflację na poziomie 2,9 proc. w 2026 r. i około 2,7 proc. w 2027 r. Bank centralny uwzględnił już wyższe ceny surowców energetycznych. Jednocześnie taki profil nadal zakładałby, że presja kosztowa z czasem słabnie.

Stopy procentowe mogą zależeć od trwałości szoku

Jednorazowy wzrost CPI mógłby ograniczyć przestrzeń do szybkich obniżek stóp, ale sam w sobie nie stanowiłby argumentu za podwyżkami. Decyzje RPP mogą zależeć od tego, czy droższe paliwo pozostanie krótkim impulsem, czy przejdzie do cen transportu, żywności i usług.

Obniżki stóp trudno dziś traktować jako bliski scenariusz. Z kolei podwyżki mogłyby pojawić się w debacie dopiero wtedy, gdyby konflikt się przedłużył, ceny paliw utrzymały się wysoko, a presja cenowa zaczęła obejmować szerszą część koszyka. W bazowym wariancie ryzyko pozostaje powiązane z paliwami, a nie z trwałym nawrotem krajowej inflacji bazowej.

01_cpi_bazowy

Umiarkowany wariant podnosi CPI powyżej celu

Scenariusz umiarkowany zakładałby przedłużenie konfliktu do około roku, bez pełnego załamania dostaw ropy. Ropa Brent utrzymywałaby się wtedy prawdopodobnie w pobliżu 110 dolarów za baryłkę, crack spread diesla sięgałby 50 dolarów, a diesel kosztowałby około 9 zł za litr. Model uwzględnia także osłabienie złotego o 8 proc. oraz przeniesienie 60 proc. szoku kosztowego do pozostałych cen.

02_cpi_umiarkowany

Taki wariant mógłby podnieść medianę szczytu CPI do 6,28 proc. r/r w horyzoncie 24 miesięcy. Przedział 80 proc. obejmuje wartości od 5,65 proc. do 7,06 proc. r/r. Wzrost nie ograniczałby się do paliw. Po kilku miesiącach presja przechodziłaby przez energię i żywność do cen towarów oraz usług.

Inflacja na tym poziomie pozostawałaby wyraźnie powyżej pasma celu NBP. RPP prawdopodobnie nie mogłaby wtedy traktować szoku jako przejściowego, zwłaszcza gdyby droższe paliwa zaczęły wpływać na inflację bazową. Ten wariant wymaga jednak dłuższego napięcia na rynku i niż pojedyncza fala wzrostu cen ropy.

Skrajny wariant wymagałby długiego kryzysu Bliskim Wschodzie

Trwałe podwyższenie inflacji wymagałoby znacznie silniejszego wstrząsu niż obecna zwyżka na stacjach. Warunkowy scenariusz skrajny zakładałby konflikt trwający np. 24 miesiące, ograniczenia w podaży lub transporcie ropy oraz brak szybkiej normalizacji na rynku paliw. W takim układzie ropa Brent utrzymywałaby się np. w pobliżu 145 dolarów za baryłkę, a wysoka marża przerobu diesla podnosiłaby koszt paliwa bardziej niż sama cena ropy.

03_cpi_skrajny

Model przyjmuje ponadto detaliczną cenę oleju napędowego w pobliżu 10 zł za litr, osłabienie złotego o 18 proc. i przeniesienie około 90 proc. szoku kosztowego do pozostałych cen. To ostatnie założenie opisuje sytuację, w której firmy przez wiele kwartałów podnoszą ceny transportu, żywności, towarów i usług, a wzrost kosztów przestaje być ograniczony do stacji paliw.

W tych warunkach mediana symulacji podnosiłaby CPI do około 10,7 proc. r/r w połowie 2027 r. Przedział 80 proc. dla szczytu wynosiłby od około 9,0 proc. do 12,7 proc. r/r.

Wynik nie jest prognozą prawdopodobnego przebiegu wydarzeń. Pokazuje skalę globalnego zaburzenia, która musiałaby utrzymać się dostatecznie długo, aby inflacja w Polsce, ale także i na świecie, stała się szeroka i trwała.

Taki rozwój sytuacji mógłby zmienić reakcję RPP. Podwyżki stóp byłyby wtedy rozważane nie z powodu jednego odczytu CPI, lecz dlatego, że szok paliwowy przeszedłby do cen bazowych i oczekiwań inflacyjnych. Dla gospodarki oznaczałoby to jednocześnie słabszy złoty, wyższe koszty finansowania i większe ryzyko spowolnienia aktywności gospodarczej. Oby tak się jednak nie stało.