AI jako nowa forma amerykańskiego soft power?

AI jako nowa forma amerykańskiego soft power?
Amerykańskie wpływy na świecie od dekad budowane były na kolejnych fundamentach: dolarze, kulturze popularnej, internecie. Teraz dołącza do nich sztuczna inteligencja. USA eksportują ją jako kluczowy element rywalizacji z Chinami o globalne wpływy technologiczne. Za tą strategią stoją jednak ogromne inwestycje w półprzewodniki, centra danych i sieci energetyczne. Skala potencjalnego wpływu, jaki mogą zyskać Stany Zjednoczone, jest ogromna. Według szacunków McKinsey’a, generatywna sztuczna inteligencja jest w stanie wytwarzać od 2,6 do 4,4 biliona dolarów dodatkowej wartości ekonomicznej rocznie: kwotę porównywalną z gospodarkami największych krajów świata. Jeśli ta teoria się potwierdzi, obecny wyścig wokół AI może okazać się nie tyle rywalizacją technologiczną, co walką o architekturę przyszłego porządku świata.

Od ropy naftowej do modeli językowych

Władze USA coraz wyraźniej klasyfikują AI jako technologię o znaczeniu strategicznym zaraz obok atomu, komputerów kwantowych i obronności. AI jest traktowana jako fundament infrastruktury gospodarki przyszłości – równie ważny, jak koleje, sieci elektroenergetyczne, szlaki handlowe czy przemysł naftowy w poprzednich epokach. Z tego powodu nakład finansowy na ten sektor stale rośnie. Według szacunków branżowych czołowe amerykańskie koncerny technologiczne mogą w 2026 roku przeznaczyć na infrastrukturę AI nawet 650–725 mld dolarów, a więc znacznie więcej niż zeszłoroczne 410 mld. Środki te trafiają głównie na rozwój centrów danych, sprzęt serwerowy i moce energetyczne zasilające systemy AI. Stany Zjednoczone nie ograniczają się przy tym do inwestycji krajowych, lecz eksportują własną infrastrukturę AI poza swoje granice, na przykład na Bliski Wschód, tworząc nową sieć zależności technologicznych. Skala tych inwestycji odzwierciedla to, jak wysoko Waszyngton stawia sztuczną inteligencję na liście priorytetów strategicznych. Dla USA przywództwo w tej dziedzinie oznacza nie tylko korzyści ekonomiczne, ale też możliwość ustalania reguł gry dla reszty świata.

USA kontra Chiny: nowy aspekt rywalizacji technologicznej

Rozwój sztucznej inteligencji jest coraz częściej postrzegany przez pryzmat strategicznego wyścigu między USA a konkurencją po drugiej stronie Pacyfiku. Kraj, który kontroluje moc obliczeniową, platformy oprogramowania i standardy technologiczne, zyskuje możliwość ustalania reguł dla całego ekosystemu. Rywalizacja między USA a Chinami wykracza dziś poza spory celne i dotyczy kontroli nad cyfrową infrastrukturą. Liczy się już nie sam produkt, lecz to, kto przejmie przywództwo w globalnej gospodarce opartej na AI. Nie chodzi tu wyłącznie o tworzenie kolejnych, potężniejszych modeli – znacznie ważniejsze jest pytanie, kto będzie kontrolował infrastrukturę technologiczną, na której te modele działają. Mimo tego, że miliardy ludzi na co dzień korzystają z systemów operacyjnych, usług chmurowych i platform opracowanych przez amerykańskie firmy, to Waszyngton konsekwentnie ogranicza eksport zaawansowanych półprzewodników i sprzętu do ich produkcji do Chin, jednocześnie przenosząc część współpracy technologicznej do innych regionów świata

Soft power, który potrzebuje twardej infrastruktury

Każda duża usługa AI wymaga ogromnego, fizycznego zaplecza: najnowocześniejszych półprzewodników, kart graficznych i akceleratorów AI, rozległych centrów danych, sieci światłowodowych, systemów chłodzenia oraz stałego dostępu do energii elektrycznej. Według szacunków IEA globalne zużycie energii przez centra danych może się podwoić do 2030 roku. Innymi słowy, każde zapytanie do modelu językowego to nie tylko proces cyfrowy, ale operacja przechodząca przez cały łańcuch aktywów gospodarki realnej. Ten sam wątek – realnej, „twardej” infrastruktury stojącej za rozwojem AI – widać także w wyborach inwestycyjnych funduszu powierniczego Donalda Trumpa. Wśród jego aktywów znalazły się między innymi spółki z sektora półprzewodników (Nvidia i Broadcom) producenci sprzętu serwerowego, jak Dell Technologies, dostawcy rozwiązań energetycznych, jak Eaton, oraz firmy projektujące układy scalone, takie jak Cadence Design Systems czy KLA. Uwaga inwestorów indywidualnych również przenosi się z pojedynczych liderów branży AI na cały łańcuch dostaw, który umożliwia jej rozwój.

Dwie strony tego samego procesu

Te dwa wątki: AI jako narzędzie amerykańskich wpływów oraz jako gigantyczny projekt infrastrukturalny, w praktyce opisują tę samą historię z dwóch stron. Żeby sztuczna inteligencja mogła pełnić rolę porównywalną do dolara, ropy czy internetu, potrzebuje solidnego, fizycznego fundamentu. Ten trend nie uchodzi uwadze rynków. Sztuczna inteligencja staje się dziś jednym z filarów siły państwa – obok systemu finansowego, energetyki i technologii obronnych. Prawdziwy wyścig najbliższych lat rozegra się nie tyle wokół „inteligencji” algorytmów, ile wokół kontroli nad środowiskiem, w którym ta inteligencja funkcjonuje.

Autor: Piotr Baszak Freedom24