Wielka ucieczka funduszy ze zbóż. Taka wyprzedaż zdarza się raz na dekadę

Wielka ucieczka funduszy ze zbóż. Taka wyprzedaż zdarza się raz na dekadę

Spekulanci w kilka tygodni wyrzucili ponad 600 tys. kontraktów na kukurydzę, soję i pszenicę. Przeszli od rekordowego optymizmu do gry na spadki. A dziś wieczorem USDA opublikuje dane, które mogą albo pogłębić przecenę, albo wywrócić rynek do góry nogami.

Tego typu zwroty na rynku surowców rolnych zdarzają się niezwykle rzadko. Fundusze hedgingowe i duzi zarządzający aktywami, którzy jeszcze na początku maja trzymali jedną z największych od czterech lat zagregowanych pozycji długich w zbożach i soi, w ciągu kilku tygodni kompletnie zmienili nastawienie. Sprzedali łącznie ponad 600 tysięcy kontraktów terminowych i przeskoczyli na pozycję krótką netto wynoszącą około 104 tys. kontraktów. Mówiąc prościej – z agresywnego obstawiania wzrostów przeszli do równie zdecydowanego grania na spadki.

Dlaczego fundusze uciekały

Jeszcze w marcu i kwietniu rynek zbóż żył strachem. Wojna w Iranie, zamknięcie Cieśniny Ormuz, szalejące ceny nawozów i paliw – wszystko wskazywało na to, że podaż zbóż będzie zagrożona i ceny pójdą wyżej. Fundusze budowały pozycje długie jak szalone. W kukurydzy ich łączne zakłady na wzrosty przekraczały 120 tys. kontraktów.

A potem sytuacja geopolityczna zaczęła się odwracać. Najpierw przyszło porozumienie amerykańsko-irańskie z połowy czerwca, potem kolejne rozejmy, wreszcie ponowne otwarcie szlaków morskich. Cena ropy Brent spadła z ponad 90 do okolic 72 dolarów za baryłkę. Tańsza ropa to niższe koszty produkcji rolnej – i nagle cały ten „wojenny” scenariusz przestał mieć uzasadnienie.

Dane amerykańskiej Commodity Futures Trading Commission pokazują, jak szybko przebiegała ewakuacja. W kukurydzy spekulanci przeszli na pozycję krótką już 15 czerwca – po raz pierwszy od końca lutego. Tydzień później ich niedźwiedzie zakłady sięgały prawie 75 tys. kontraktów. W soi pozycja długa stopniała z ponad 155 tys. do niecałych 37 tys. kontraktów. W pszenicy ozimej fundusze od tygodni utrzymują jedne z największych pozycji krótkich w tym roku.

Rynek odczuł to boleśnie

Poniedziałkowa sesja na giełdzie w Chicago była tego dobitnym dowodem. Kukurydza z dostawą we wrześniu straciła 11,5 centa za buszel (spadek o ok. 2,5 proc.), zamykając się poniżej 4,11 dolara. Soja listopadowa potaniała o ponad 17 centów do 11,39 dolara. Pszenica Chicago SRW oddała niemal 9 centów. Na rynku rolnym, gdzie dzienne ruchy rzędu kilku centów to norma, takie spadki w jednej sesji robią wrażenie – tym bardziej że wpisują się w wielotygodniowy trend.

Presja podażowa nie słabnie. Po rekordowych zbiorach kukurydzy jesienią 2025 r. (ponad 17 mld buszli) amerykańskie magazyny pękają w szwach. Analitycy spodziewają się, że dzisiejszy raport USDA pokaże zapasy kukurydzy na 1 czerwca na poziomie 5,41 mld buszli – najwyżej od 1988 roku i aż o 16 proc. więcej niż rok temu. Na rynku pszenicy dodatkowym ciężarem jest szybki postęp żniw w USA (zebrano już ponad połowę areału oziminy) oraz perspektywa kolejnego dużego zbioru w basenie Morza Czarnego.

Ktoś na tym skorzystał

Masowa wyprzedaż spekulantów stworzyła okazję, z której błyskawicznie skorzystali komercyjni nabywcy. Brazylijska baza eksportowa soi podskoczyła o około 60 centów za buszel, bo fizyczny popyt – przede wszystkim ze strony Chin – natychmiast wypełnił lukę po spadających cenach giełdowych.

Pekin zdążył już zakontraktować ponad 9 mln ton brazylijskiej soi na sezon 2026/27, głównie na dostawy w pierwszym kwartale przyszłego roku. Także w kukurydzy brazylijskie bazy gwałtownie się umocniły – rosnący sektor etanolowy po drugiej stronie Atlantyku nie czekał z zakupami na ustabilizowanie się cen.

Wszystkie oczy na dzisiejszy raport

Kluczowy moment nadejdzie dziś o 18:00 czasu polskiego, gdy USDA jednocześnie opublikuje raport o zasiewach (Acreage Report) i kwartalnych zapasach zbóż (Grain Stocks). To tradycyjnie jeden z najbardziej zmiennych dni w roku na giełdach surowcowych – historycznie generuje średnio 20-centowe ruchy w kukurydzy i 34-centowe w soi.

Rynkowy konsensus zakłada niewielki spadek areału kukurydzy względem marcowej projekcji (do ok. 95 mln akrów) i wzrost areału soi (do ok. 85,4 mln akrów). Jeśli dane potwierdzą oczekiwania – presja na ceny zbóż może się utrzymać. Jeśli natomiast areał kukurydzy okaże się wyraźnie niższy (np. przez spóźnione zasiewy w deszczowych rejonach Corn Belt lub resztkowe efekty wyższych kosztów nawozów), rynek mógłby gwałtownie odreagować w górę, bo fundusze musiałyby pokrywać swoje krótkie pozycje.

Analitycy zwracają uwagę, że po tygodniach agresywnej sprzedaży fundusze wchodzą w dzisiejszy raport z praktycznie wyzerowaną pozycją. Rynek jest więc otwarty na silny ruch w każdą stronę – a asymetria ryzyka rośnie.

Co to oznacza dla polskiego inwestora

Spadające ceny zbóż na rynkach światowych to nie jest abstrakcja oderwana od polskiej rzeczywistości. Niższe notowania kukurydzy i soi przekładają się na tańsze pasze, co może poprawić marże w sektorze mięsnym i mleczarskim. Z drugiej strony dla krajowych producentów zbóż oznaczają one ryzyko niższych cen skupu w nadchodzącym sezonie.

Warto też spojrzeć na szerszy obraz makro. Dzisiejszy odczyt inflacji CPI w Polsce za czerwiec wyniósł 2,5 proc. rok do roku – wyraźnie poniżej prognoz. Przyczyniła się do tego m.in. deflacja cen żywności w ujęciu rocznym (minus 0,3 proc.). Spadające ceny surowców rolnych na świecie wpisują się w ten trend i oddalają widmo podwyżek stóp procentowych. RPP może spokojnie czekać – a rynek coraz śmielej zaczyna wyceniać, że następnym ruchem NBP będzie obniżka, nie podwyżka.

Na globalnych rynkach zbożowych gra toczy się jednak dalej. Dziś wieczorem okaże się, czy fundusze miały rację, grając na spadki – czy też wyprzedały się za wcześnie i teraz będą musiały odkupywać kontrakty po wyższych cenach. Jedno jest pewne: tak dramatyczna rotacja pozycji, jakiej byliśmy świadkami w ostatnich tygodniach, nie zdarza się bez konsekwencji.

Źródła: USDA, Agriculture, Saxo Bank