Skolonizowani technologicznie przez USA? Różnica w rozwoju USA i EU

Skolonizowani technologicznie przez USA? Różnica w rozwoju USA i EU

W mediach głównego nurtu czy na portalach społecznościowych pojawia się informacja, że Stany Zjednoczone dystansują w rozwoju Unię Europejską. Faktycznie, po Brexit gospodarka UE stała się nieco mniejsza jeśli weźmiemy pod uwagę parytet siły nabywczej (PPP). Czy rzeczywiście Europa została w tyle? Z jakimi problemami mierzyć będzie się Unia Europejska i jakie ma perspektywy? Zapraszamy na przyjrzenie się poniższym faktom.

Jak wypada gospodarka Europy na tle USA?

Ciekawy artykuł pojawił się w maju 2024 roku na stronie Eurostat. Można w nim zobaczyć grafikę, która pokazuje, że Unia to 3 największy obszar gospodarczy na świecie w 2021 roku. Widać także jak mizernie wygląda “gospodarcza potęga” Rosji, której gospodarka jest 4-krotnie mniejsza od unijnej, a ponad 10-krotnie mniejsza od krajów należących do NATO (i to po uwzględnieniu różnic w poziomie cen).

01 USA
Źródło: Ec.Europa.eu

To by oznaczało, że pod samym względem gospodarczym Unia nie ustępuje znacząco Stanom Zjednoczonym. Jednak jest pewien “haczyk”. W UE żyło w 2024 roku 449 mln osób, natomiast w Stanach Zjednoczonych 346 mln osób. Zatem nietrudno się domyślić, że PKB per capita (PPP) jest znacznie wyższe w Stanach Zjednoczonych niż w Unii. W USA wspomniana wartość wyniosła 73,6 tys. USD, natomiast w Unii Europejskiej około 60 tys. USD. Jednak wspomniana wartość unijnego PKB jest nieco zamazana przez dołączenie krajów z Europy Środkowo – Wschodniej oraz Europy Południowej.

02 USA gospodarka
Źródło: Ec.Europa.eu

Kraje takie jak Dania, Holandia mają PKB na osobę (PPP) zbliżone do amerykańskiego. W 2023 roku dla tych krajów wskaźnik wyglądał następująco:

  • Dania: 72,0 tys. USD,
  • Holandia: 69,4 tys. USD.

Średnią obniżają duże kraje o niższym poziomie rozwoju i dużej populacji takie jak m.in. Hiszpania, Polska, Włochy czy Francja. Oczywiście, najsłabiej wypadają Hiszpania oraz Polska. O ile Polska w ostatnich dwóch dekadach mocno się rozwija i podnosi PKB Unii, to Hiszpania rozwija się wciąż wolno i dała się wyprzedzić takim krajom jak Słowenia czy Czechy (pod względem PKB na osobę w parytecie siły nabywczej).

Warto spojrzeć na wykres poniżej. Do 2007 roku PKB Unii Europejskiej (nominalne) był zbliżony do Stanów Zjednoczonych. Jednak warto pamiętać, że przełom XX i XXI wieku to okres dużego rozszerzania UE. W 1995 roku dołączyły trzy kraje: Szwecja, Dania i Austria. Natomiast w 2004 roku był czasem dołączenia krajów Bałtyckich i kilku z CEE (m.in. Polska, Czechy, Słowacja, Węgry).

Jednak po kryzysie 2007-2009 gospodarka UE zaczęła przeżywać problemy ze wzrostem. Dotyczyło to głównie krajów południa (Portugalia, Hiszpania, Włochy, Grecja). Oprócz tego słabo rozwijały się także takie państwa jak Francja i Niemcy. Warto również zauważyć, że Chiny nadrobiły dystans, jaki dzielił je do UE. Jest to kolejny sygnał świadczący o tym, że Unia musi zastanowić się, w jaki sposób ma “wskrzesić” swoją konkurencyjność.

03 Różnica w rozwoju USA i EU
Źródło: Konkurencyjność UE w gospodarce globalnej

Stany Zjednoczone są gospodarką większą od unijnej i to mimo mniejszej populacji. Kolejnym problemem jest także to, że w Europie brak jest liderów technologicznych poza drobnymi wyjątkami (jak np. holenderski ASML).

Spójrzmy jeszcze na listę największych firm pod względem przychodów (lista Fortune 500). W pierwszej 20-tce firm znajdziemy tylko jedną z UE. Jest to Volkswagen (12 pozycja). Z całego kontynentu znajdą się jeszcze jedna spółka szwajcarska (Vitol) oraz jedna brytyjsko-holenderska (Shell). Unię dystansują Chiny (4 spółki) oraz Stany Zjednoczone (13 firm).  W pierwszej 50-tce najwięcej jest spółek z USA (23) i Chin (11). Z Unii Europejskiej jest 6 spółek. O ile w przypadku Chin są to głównie przedsiębiorstwa ze starej gospodarki (wydobycie węglowodorów, banki, firmy energetyczne), to w Stanach Zjednoczonych znajdziemy przedstawicieli spółek technologicznych (Google, Microsoft) czy firm o ciekawych modelach biznesowych (Amazon).

Wspomniana statystyka jest smutna, ponieważ gospodarka unijna jest duża, jest jeden wspólny rynek, ale nie udało się stworzyć: “unijnego Google” czy “europejskiego Microsoft”. Problemem jest także to, że sektor finansowy jest znacznie słabszy niż w USA. W Stanach Zjednoczonych jest wiele dużych banków takich jak JP Morgan, Bank of America czy Citigroup. Za to niegdyś silne niemieckie banki jak Deutsche Bank czy Commerzbank obecnie przeżywają problemy ze wzrostem i dostarczeniem wartości akcjonariuszom.

Jeszcze gorzej wygląda zestawienie spółek pod względem kapitalizacji, którą można zobaczyć na stronie CompaniesMarketCap.com.

W pierwszych 30 największych firmach tylko jedna jest w Unii Europejskiej – jest to konglomerat dóbr luksusowych, jakim jest LVMH (właściciel m.in. Louis Vuitton). Oczywiście wspomniany ranking jest zdominowany przez spółki ze Stanów Zjednoczonych.

Kolonizacja technologiczna UE przez USA?

Widzimy zatem, że Europa jest “skolonizowana technologicznie” przez amerykańskie firmy. Europejski konsument używa smartfonów albo z systemem Android (Alphabet) albo Apple (iOS). Jeśli wyszukujemy informacji w internecie, to z reguły korzystamy z wyszukiwarki Google (Alphabet). Podobnie jeśli przeglądamy Instagram (Meta), rozmawiamy za pomocą Messengera (Meta) czy WhatsApp (Meta), to także korzystamy z usług amerykańskich firm. Wypijamy kawę w Starbucks, zjadamy szybkie jedzenie w McDonald’s. Następnie jedziemy do znajomych (Uber), by obejrzeć wspólnie film (Netflix). Oczywiście, wspomniany przykład jest nieco przerysowany, ale dobrze pokazuje, jak bardzo brakuje europejskich globalnych produktów. Tak naprawdę wśród europejskich technologicznych spółek, które oferują usługi dla klientów masowych można wymienić Spotify oraz Bolt. Jednak warto zauważyć, że Bolt jest wyceniany kilka razy mniej od Ubera (11 mld € vs 171 mld $).

Można zatem wyodrębnić kilka obszarów, w których widać wyraźnie zarysowaną przewagę technologiczną, jaką ma USA nad Unią Europejską. Są to:

  • Media społecznościowe: W Europie amerykańska spółka Meta kontroluje najbardziej popularne media społecznościowe takie jak Instagram czy Facebook. Oba produkty należą do firmy Meta. Oprócz tego również na polu komunikatorów gdzie również najpopularniejsze (Messenger, WhatsApp) należą do Meta.
  • Wyszukiwarki internetowe i systemy operacyjne: Również europejscy konsumenci korzystają z amerykańskich rozwiązań dotyczących wyszukiwania informacji w Internecie (Google). Także systemy operacyjne w komputerach (Microsoft) i telefonach (Android i iOS) to również amerykańskie rozwiązania.
  • Rozrywka i platformy streamingowe: Również w Europie brak popularnych rozwiązań związanych z rozrywką. Przykładowo popularna platforma YouTube należy do Alphabet, natomiast najpopularniejsze platformy streamingowe również należą do amerykańskich firm: Netflix, HBO, Disney+, Apple TV, Amazon Go.

Infrastruktura technologiczna, Big Data i AI

Obecnie rynek usług chmurowych jest zdominowany przez amerykańskie produkty. Chodzi głównie o AWS, Google Cloud i Microsoft Cloud, które kontrolują większość unijnego rynku. Również widoczna jest przewaga amerykańskich firm w sektorze AI. Dotyczy to zarówno rozwiązań jak LLM-y (ChatGPT, Gemini) jak i rozwiązania technologiczne związane z cyberbezpieczeństwem czy analizą dużych zbiorów danych (Crowdstrike, Cloudflare, Palantir). Przykładów firm będących liderami w swoich niszach jest o wiele więcej.

Unia Europejska mimo posiadania ogromnego potencjału intelektualnego, kapitałowego i technologicznego została zdeklasowana przez Stany Zjednoczone. Europejskie startupy często są szybko przejmowane przez duże, amerykańskie firmy technologiczne.

O tym jak duża dysproporcja w rozwoju widoczna jest w grafice poniżej. W latach 2009 – 2024 wśród gospodarek należących do Unii Europejskiej szybciej od USA rosły: Polska, Rumunia i Litwa. Jest to prawdziwy problem. USA jest krajem z znacznie wyższym PKB na osobę od Unii Europejskiej. Mimo to, rozwijał się szybciej od najważniejszych gospodarek UE.

04 Różnica w rozwoju USA i EU
Źródło: @Insigni42489865 na X.com w dyskusji.

Bardzo ciekawa jest poniższa grafika, która pokazuje, że różnica między poziomem rozwoju UE i USA wynika głównie z różnicy w produktywności. Jak to się stało, że produktywność w Unii jest o tyle niższa od amerykańskiej mimo teoretycznie dużego potencjału kapitałowo-intelektualnego jaki znajduje się na Starym Kontynencie.

05 rozwój usa a ue
Źródło: The future of European competitiveness

W raporcie Draghiego możemy znaleźć informacje, że mniej więcej do 1995 roku Unia Europejska była na ścieżce do dogonienia produktywności w USA. Pomagały w tym trzy czynniki jakimi były:

  • pozytywny wpływ otwartości handlu,
  • niskie koszty energii,
  • dywidenda pokoju.

Unia Europejska przez lata czerpała korzyści z rozwoju handlu międzynarodowego. Znoszenie ceł oraz rozwój wspólnego rynku powodował, że towary przepływały między regionami swobodniej. Import dużej ilości produktów z Azji pomagał utrzymywać niskie ceny w Unii, co pozwalało Europejskiemu Bankowi Centralnemu trzymać stopy procentowe na względnie niskim poziomie. To pomogło wspierać akcje kredytowe. Obecnie idea otwartości handlu jest w odwrocie. Widać to w propozycjach nakładania wysokich ceł na chińskie samochody, czy odwetowe cła na francuski koniak, jakie niedawno ogłosiły Chiny.

Kolejnym czynnikiem, który pomagał w Europie, było ułożenie relacji z Rosją do końca 2021 roku. Dzięki temu Unia otrzymywała źródło taniej energii w postaci gazu ziemnego. W 2021 roku 45% importowanego gazu pochodziło z Rosji. Niska cena energii pozwalała produkować taniej, co odbijało się pozytywnie na konkurencyjności niektórych europejskich produktów. Agresja Rosji na Ukrainę spowodowała, że ceny gazu gwałtownie wystrzeliły, co odbiło się negatywnie głównie na gospodarce Niemiec.

Dywidenda pokoju łączyła się po części z kwestią energetyczną. Zakończenie Zimnej Wojny spowodowało, że kraje Europy Zachodniej mogły obniżyć budżety obronne. Dzięki temu mogły przeznaczyć więcej środków na projekty socjalne albo infrastrukturalne. Oba te rozwiązania pomagały we wzroście w początkowych latach po 1989 roku. Tak zwana Pax Europeana zakończyła się w 2008 roku, ale na dobre miała swój kres w 2022 roku.

Wspomniany złoty okres skończył się. Obecnie UE jest naciskana z dwóch biegunów. Z jednej strony jest to wzrastająca konkurencyjność ze strony chińskiego partnera. Jeszcze dwie dekady temu wydawało się, że ryzyko “wygryzienia” europejskich firm z rynku przez chińskie przedsiębiorstwa była mało prawdopodobna. W 2002 roku tylko 25% sektorów było zagrożonych konkurencja ze strony Państwa Środka. Dotyczyło to głównie sektorów o niskiej wartości dodanej. Obecnie ryzyko bezpośredniej konkurencji ze strony Chin dotyczy już 40%. Zagrożony jest m.in. sektor motoryzacyjny, który był przez dekady “perłą w koronie”. Obecnie udział Unii w światowym handlu maleje, co wynika głównie z coraz sprawniejszej azjatyckiej konkurencji.

Drugim problemem jest konkurencja na polu nowoczesnych technologii. Amerykańskie i chińskie firmy przyczyniły się do wypadnięcia z rynku wielu europejskich podmiotów. Obecnie w 2023 roku udział UE w światowym sektorze technologicznym wyniósł 18%, co oznacza spadek o 4 punkty procentowe względem 2013 roku. W tym samym czasie udział USA wzrósł o 8 punktów procentowych do 38%.

W raporcie Draghiego można wyczytać, że:

“Europa pilnie potrzebuje przyspieszenia tempa innowacji, aby utrzymać swoją przewagę w przemyśle produkcyjnym i rozwijać nowe przełomowe technologie. Szybsze innowacje mogą przyczynić się do zwiększenia produktywności UE, co z kolei podniesie dochody gospodarstw domowych i wzmocni popyt wewnętrzny.”

Dużym wyzwaniem dla Unii Europejskie jest obniżenie wysokich cen energii. Zakończenie współpracy z Rosją spowodowały, że cena za gaz ziemny, jakie płacą europejskie firmy, jest 4-5 razy większy niż w Stanach Zjednoczonych i wyższy niż w Chinach. Również ceny energii dla firm są ponad 2-krotnie wyższe niż w USA i Państwie Środka. Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji i robotyki zapotrzebowanie na energię będzie rosło, co jeszcze mocniej podkopie konkurencyjność europejskiej gospodarki.

06 Różnica w rozwoju USA i EU

Mimo postępującej transformacji energetycznej nadal paliwa kopalne będą odgrywać istotną rolę w światowym miksie energetycznym. Zatem UE musi w jakiś sposób znaleźć sposób jak obniżyć koszty energii nie w perspektywie 20-30 lat, ale w ciągu kilka najbliższych lat. Kolejnym problemem jest to, że Europa mimo rozwijania programów czystej energii dała się wyprzedzić Chinom pod względem rozwoju OZE oraz elektromobilności. Oznacza to, że EU może że pomysł eksportu “zielonych technologii” do krajów Globalnego Południa może nie wypalić z powodu chińskiej konkurencji.

Problem produktywności to nie wina UE?

Jeśli spojrzy się na wykres poniżej, widać, że najbardziej rozwinięte obszary kontynentalnej Europy (m.in. Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Kraje Beneluksu) od kilkunastu dekad mają problem z osiągnięciem produktywności pracowników porównywalnej ze Stanami Zjednoczonymi. Jak widać, nawet kiedy europejskie potęgi skolonizowały prawie całą Afrykę i kontrolowały znaczną część Azji, to ich produktywność wynosiła około 70% amerykańskiej. Przypomnijmy tylko, że był to czas znoszenia barier celnych i traktowania państwa jako “nocnego stróża” albo przynajmniej mniej istotnego uczestnika gospodarki. Na poniższym wykresie widać także, jak dwie wojny światowe były destrukcyjne dla europejskiej gospodarki. Można powiedzieć, że wtedy Europa jako obszar gospodarczy postanowiła zrobić dwie próby samobójcze. Po wojnie gospodarki Zachodniej Europy potrzebowały 30 lat, aby powrócić do 70% produktywności amerykańskich pracowników. Liberalizacja z lat 80-tych i 90-tych spowodowała, że produktywność Niemiec, Francji, Włoch czy Holandii zbliżyły się do amerykańskiego poziomu. W 1995 roku najbardziej rozwinięte gospodarki Unii osiągnęły poziom 95%. To na fali tego “złotego wieku” EU pojawiła się “Strategia Lizbońska” z 2000 roku, która mówiła, że Unia stanie się najbardziej innowacyjnym i rozwiniętym obszarem gospodarczym na świecie. Strategia zakończyła się spektakularną klęską.

07 produktywność ue a usa

Obecnie Unia ma problem ze starzejącym się społeczeństwem. O ile USA umie stosować “drenaż mózgów”, to Europa ma problem z przyciągnięciem światowych talentów. Nie ma co się dziwić, ponieważ w Unii brakuje gigantów technologicznych takich jak np. Google czy Microsoft. Starzejące się społeczeństwo w połączeniu ze słabym wzrostem produktywności i drogą produkcją raczej sugeruje, że w najgorszym scenariuszu Unia stanie się “skansenem świata”.

Prognozy zawarte w raporcie Draghiego nie są zbyt optymistyczne:

“Do 2040 roku prognozuje się, że liczba pracowników w UE będzie zmniejszać się o prawie 2 miliony rocznie, a stosunek liczby osób pracujących do emerytów spadnie z około 3:1 do 2:1. Na tej ścieżce wzrost gospodarczy Europy się zatrzyma. Jeśli UE utrzyma średni wzrost produktywności pracy na poziomie 0,7% rocznie (od 2015 roku), będzie to wystarczające jedynie do utrzymania PKB na stałym poziomie do 2050 roku.”

Co więcej, w raporcie znalazła się konkluzja, że wzrost wydatków na cele społeczne, związane z dekarbonizacją, cyfryzacją i obronnością może doprowadzić do wzrostu długu, co może spowodować wzrost realnych stóp procentowych, co postawi wiele słabszych członków Unii przed regulowaniem swoich zobowiązań.

Nie wszędzie produktywność jest zła?

Bardzo ciekawe wnioski można wysnuć z wykresu, który znajduje się poniżej. W wielu sektorach zmiana produktywności w UE nie różniła się od tej w USA. Największa różnica “in minus” w unijnej gospodarce dotyczyła takich sektorów jak np.:

  • IT
  • finanse i ubezpieczenia
  • usługi profesjonalne
  • produkcja elektroniki (w tym komputerów)
  • edukacja

Za to w UE szybciej wzrastała produktywność w administracji publicznej, budowlance, handlu czy produkcji środków transportu.

Jednak innowacyjne firmy z UE mają trudności z rozwinięciem na skalę globalną i zdobycie finansowania na początkowym etapie wzrostu. Powoduje to, że często europejskie firmy są przejmowane przez amerykańskie firmy. Innym razem są za małe, aby rywalizować technologicznie i kapitałowo z amerykańskimi konkurentami. W efekcie z czasem wypadają z rynku.

Bardzo niepokoi wolniejsze tempo produktywności w IT. Na razie UE przegapia drugą rewolucję w XX I XXI wieku. Na przełomie XX i XXI wieku był to rozwój internetu, obecnie jest to AI, usługi chmurowe i cyfryzacja gospodarki. Zgodnie z “raportem Draghiego” największy europejski operator chmurowy kontroluje zaledwie 2% unijnego rynku usług chmurowych. Również Europa odstaje od liderów pod względem liczby superkomputerów, czy zastosowaniu komputerów kwantowych.

08 produktywność
s

W raporcie pojawiają się trafne wnioski, ale bardzo trudno będzie je wcielić w życie. Zwłaszcza jak przypomni się jaką porażką była Strategia Lizbońska. Niemniej przytoczymy wnioski z raportu:

“Po pierwsze, ważne jest, aby firmy z UE zachowały pozycję w obszarach, gdzie wymagana jest technologiczna suwerenność, takich jak bezpieczeństwo i szyfrowanie (np. rozwiązania „suwerennej chmury”). Po drugie, słaby sektor technologiczny utrudni innowacyjność w wielu pokrewnych dziedzinach, takich jak farmacja, energetyka, materiały i obronność. Po trzecie, sztuczna inteligencja (AI), zwłaszcza generatywna AI, jest technologią rozwijającą się, w której europejskie firmy nadal mają szansę zdobyć wiodącą pozycję w wybranych segmentach. Europa jest silna w obszarze autonomicznych robotów, obejmując około 22% globalnej działalności w tym sektorze, oraz w usługach związanych z AI, w których posiada około 17% udziału.”

Luka w finansowaniu wzrostu

Kolejnym problemem jest także luka w finansowaniu małych firm. W Stanach Zjednoczonych start-up może w łatwy sposób finansować swoją działalność przy pomocy finansowania VC lub PE. Co więcej, finansowanie na rynku jest znacznie łatwiejsze niż w Europie, gdzie dominuje finansowanie przez banki, co utrudnia zdobycie większych środków, aby zeskalować działalność. Świetnie ten problem obrazuje tabela poniżej. Różnice w finansowaniu EU vs USA w fazach “seed” oraz “early stage” przekracza 70%.

09 luka finansowa wzrostu

Innymi słowy sektor inwestycyjny w USA wspiera rozwój małych, innowacyjnych firm. Dzięki temu kapitał zasila sektory o wyższym potencjale na wzrost produktywności. Z kolei w UE kapitał jest znacznie mniej dostępny, co powoduje, że na początku finansowanie zdobywają firmy z dojrzałych technologii.

Mniejszy dostępny kapitał powoduje, że europejskie firmy mniej chętnie inwestują w badania i rozwój. Według unijnego raportu w UE wydatki na R&D w Stanach Zjednoczonych były 2-krotnie większe niż w Unii. Powoduje to, że powiększa się luka wiedzy i technologiczna między amerykańskimi spółkami technologicznymi, a ich europejskimi konkurentami.

Kolejnym dużym problemem, który hamuje wzrost europejskich firm, jest fragmentacja jednolitego rynku UE. Mimo, że z biegiem lat postępuje zbliżenie systemów prawnych w krajach Wspólnoty, to nadal ekspansja w ramach UE jest o wiele trudniejsza niż ekspansja międzystanowa w USA. Dlatego łatwiej w USA skalować biznes Walmartowi niż np. Jeronimo Martins czy Lidlowi zrobić to samo w UE. Kolejnym problemem jest kwestia tego, że w USA obowiązuje język angielski, natomiast w EU mamy język francuski, niemiecki, hiszpański itp. Różnice językowe i kulturowe utrudniają także inwestycje typu VC i PE. Wiele europejskich firm o dużym potencjale na skalowanie biznesu woli szukać finansowania w USA. W takiej sytuacji beneficjentami wzrostu będą amerykańskie fundusze PE lub VC. Problemy widać po danych. Według raportu Draghiego 61% globalnego finansowania start-upów trafia do USA, 17% do Chin a zaledwie 6% do Unii Europejskiej. W przypadku komputerów kwantowych firmy z Unii otrzymują około 5% środków, podczas gdy USA przyciągają 50%.

W czym Europa ma przewagę nad Stanami Zjednoczonymi?

Jedną z najważniejszych przewag jakie ma Unia Europejska nad Stanami Zjednoczonymi to efektywność opieki zdrowotnej. W Unii Europejskiej średnia długość życia waha się od 81 do 83 lat. Z kolei w USA średnia wynosi około 77 – 79 lat. Jest to o tyle ciekawe, że z reguły im wyższy poziom PKB na osobę, tym większa oczekiwana długość życia. Wspomniana dysproporcja wynika m.in. z tego, że w Unii jest szerszy dostęp do opieki zdrowotnej oraz większe regulacje dotyczące jakości produktów do spożycia.

Warto nadmienić, że w Unii opieka zdrowotna jest finansowana głównie z podatków, natomiast w USA duża część populacji musi wykupić ubezpieczenie prywatnie, lub jest finansowane przez pracodawcę. W efekcie w Stanach Zjednoczonych nierówności związane z dostępem do opieki zdrowotnej są znacznie większe niż w Unii Europejskiej.

Kolejną przewagą, jaką ma UE nad USA, jest siatka zabezpieczeń socjalnych. Pomoc społeczna jest znacznie bardziej rozbudowana w UE, szczególnie w takich krajach jak Dania, Szwecja i Finlandia. Większość członków UE zapewnia lepsze wsparcie dla bezrobotnych, emerytów, pracowników niż w USA. Jednak często jest to finansowane dzięki wyższym podatkom i składkom, jakie płacą europejscy podatnicy. Wśród benefitów przysługującym pracownikom jest dłuższy płatny urlop czy specjalne urlopy jak np. macierzyńskie. Unia ma także znacznie lepiej rozwiniętą sieć transportu publicznego (zarówno w wiekszych jak i mniejszych miastach) oraz kolei szybkich prędkości (m.in. słynne TGV).

Dla niektórych kolejnym plusem jest większa ochrona praw konsumentów i ograniczenia dostępu do danych (RODO). W Unii firmom jest znacznie trudniej gromadzić, przechowywać i wykorzystywać dane osobowe.

Jak nietrudno się domyślić, Unia ma przewagi związane z komfortem życia, który niekoniecznie daje przełożenie na wyższą produktywność pracowników. Finalnie życie w Unii jest często znacznie bardziej bezpieczne niż w USA (np. pod względem zdrowotnym), jednak jest to kosztem szybkości rozwoju. UE musi znaleźć sposób jak zachować komfortowe warunki pracy z jednoczesną poprawą konkurencyjności unijnej gospodarki.

Podsumowanie

UE zostało skolonizowane technologicznie przez USA i bez wprowadzenia głębokich reform nie uda się odwrócić tej sytuacji. Kontynent ma ogromny potencjał, ale jest on krępowany przez zbyt dużą biurokratyzację. Oprócz tego, brakuje głębszej integracji, aby stworzyć prawdziwie jednolity rynek. Na razie emigracja Polaka do Hiszpanii albo Hiszpana do Polski jest znacznie trudniejsze niż mieszkańca Kalifornii do Nowego Jorku. Pytanie czy mimo świetnej diagnozy problemu dokonanej przez Draghiego, Unia ma na tyle determinacji, aby poprawić swoją konkurencyjność na światowym rynku.