Początkujący
Teraz czytasz
Day-trading a scalping – gdzie są różnice i co jest lepsze?
0

Day-trading a scalping – gdzie są różnice i co jest lepsze?

utworzył Paweł Mosionek14 lutego 2017

Ostatnio spotkałem się z dylematem początkującego tradera, który nie wiedział jaki rodzaj handlu jest dla niego bardziej odpowiedni – daytrading czy scalping. Problem polegał na tym, że nie bardzo orientował się na czym polegają różnice między tymi dwoma stylami tradingowymi, poza faktem, iż wszystko odbywa się w ciągu jednej sesji giełdowej. Zatem dziś postaram się Wam to wyjaśnić i przy okazji wskazać co jest lepsze.

Daytrading i scalping mają ze sobą trochę wspólnego. Można nawet zastosować tu analogię z lekcji matematyki, gdzie jedno z twierdzeń mówi, iż nie każdy prostokąt jest kwadratem ale każdy kwadrat jest prostokątem. Podobnie tutaj – każdy scalping jest rodzajem day-tradingu ale niekoniecznie każdy day-trading to scalping. Fundamentem obu podejść jest warunek nie przetrzymywania pozycji do następnej sesji, czyli w przypadku handlu manualnego zawieranie transakcji odbywa się tylko pod nadzorem tradera.

Daytrading, czyli zamknięcie pozycji do końca dnia

Sama idea zamykania pozycji do końca dnia wynika z dwóch prostych czynników. Po pierwsze, w nocy człowiek zazwyczaj śpi więc nie ma możliwości monitorowania rynku i podejmowania na bieżąco decyzji dot. otwartej pozycji. Można wyręczyć się zleceniami oczekującymi, trailing stopem lub automatami ale nie przy każdej strategii załatwia to sprawę. I tu wychodzi brak kontroli przed którym trader chce się ustrzec. Druga kwestia to wystąpienie luki cenowej na otwarciu nowej sesji. Co prawda, nie dotyczy to par walutowych, które kwotowane są bez przerwy od niedzieli do piątkowego zamknięcia ale jeśli zdecydujemy się handlować na akcjach, indeksach lub niektórych surowcach to wystąpienie luki cenowej na porannym otwarciu jest zjawiskiem standardowym. Oczywiście, można na tym dodatkowo zarobić ale też i stracić i to dodatkowe ryzyko day-trader chce wyeliminować.

Na początku nie było nic…

… A potem był daytrading (DT). To podejście do handlu znane było od dawna, szczególnie na regulowanym rynku akcyjnym, gdzie do dziś bardzo często domy maklerskie oferują inwestorom niższe stawki prowizyjne dla pozycji, które zostaną otwarte i zamknięte podczas tej samej sesji giełdowej. Natomiast scalping to ewolucja handlu jednosesyjnego, która prawdopodobnie pojawiła się wraz z rynkami lewarowanymi o większej zmienności. Nad samym DT nie ma co się więcej rozwodzić ponieważ nie obowiązuje tu więcej sztywnych reguł. Przejdźmy zatem do scalpingu. Pierwszym problemem jest brak jednolitej definicji scalpowania. Można się spotkać jedynie z ogólnymi opisami, które zaraz przytoczę, lub indywidualnymi interpretacjami brokerów, którzy np. zakazują scalpowania na ich platformach transakcyjnych i tym musieli sztywniej określić w swoim regulaminie co dla nich jest “scalpingiem” a co nie.

Scalping jest to zawieranie wielu transakcji o bardzo krótkim czasie życia liczonym od sekundy do kilku minut, gdzie zazwyczaj zamknięcie następuje na niewielkim zysku lub niewielkiej stracie.

Tak najprościej można określić czym jest scalping. Spotyka się różne przedziały czasu trwania pozycji będącej scalpem. Zazwyczaj jest to 5-7 minut. Przedział realizowanej straty lub zysku w przypadku głównych par walutowych to od 0.0 do 10.0-15.0 pipsów. Nie ma znaczenia w jaki sposób transakcja zostanie zawarta – czy będą to zlecenia oczekujące, skrypt bądź automat, czy też transakcje zawarte z tzw. “palca”. Analiza wykresów odbywa się na niskich interwałach, począwszy od tikowych, przez sekundowe do maksymalnie kilkunastominutowych. Takie podejście powoduje, że w ciągu jednego dnia generowanych jest wiele sygnałów transakcyjnych, co przekłada się na ilość pozycji. Przeciętny scalper potrafi w ciągu doby otworzyć od kilku do nawet kilkudziesięciu pozycji.

“Na scalpingu zarobię więcej”

Podstawowym błędem jest wyobrażenie, że większa ilość transakcji gwarantuje także większy zysk. Nic podobnego. Wiele pozycji zamykanych na małym zysku powoduje, że udział kosztów transakcyjnych (spread, prowizja) jest znacznie większy niż w przypadku daytrading. Zakładając, że średnio na jednej pozycji ze scalpingu zarabiamy 5.0 pips i od tego bilansu 1.0 pips oddajemy w opłatach to przy 10 transakcjach nasz zysk wyniesie  40.0 pips, a koszty stanowiły aż 20% całości. I te koszty za każdym razem trzeba “odrabiać” na nowo, podczas, gdy podobny zysk można wypracować jedną pozycją i koszty pokryć tylko raz. Przewagą scalpingu jest duża ilość sygnałów, które doświadczony trader umie diagnozować na “lepsze” i “gorsze”, co zwiększa szansę na powodzenie.

Czy scalping jest zły?

Scalping w tradingu swoją nazwę zaczerpnął od rdzennych mieszkańców Ameryki.

Scalping w tradingu swoją nazwę zaczerpnął od zwyczaju rdzennych mieszkańców Ameryki.

Można zadać sobie pytanie “czemu broker miałby zabraniać scalpowania?”. Przecież na logikę – więcej transakcji to dla niego więcej wpływów ze spreadu i/lub prowizji. Odpowiedź jest bardzo prosta. Zdarza się, że takie zakazy wprowadzają brokerzy typu Market Maker, gdzie ten model realizacji zleceń zakłada, że naszą transakcję zawieramy bezpośrednio z brokerem. Następnie broker, już we własnym imieniu, zabezpiecza (a przynajmniej powinien zabezpieczać) na rynku ECN. Najczęściej sumowana jest ekspozycja wszystkich pozycji klientów i zabezpieczeniu ulega tylko ich “górka”, aby zrównoważyć bilans. W przypadku bardzo krótkich transakcji jak w przypadku scalpowania broker może mieć problem, aby efektywnie wspomnianą ekspozycję na ryzyko zrównoważyć. W konsekwencji to doprowadza do jego straty w momencie, gdy scalper zaczyna zarabiać, ponieważ zostaje on ostateczną stroną transakcji. Zatem warto dowiedzieć się czy nasz broker nie zabrania tego typu handlu. Naruszenie regulaminu może skończyć się cofnięciem zawartych transakcji, wyłączeniem opcji handlu lub w skrajnych przypadkach nawet wypowiedzeniem umowy.

Co powinienem wybrać…

Obie formy handlu są przeznaczone dla osób, które mają na trading sporą ilość czasu w ciągu dnia. W daytrading po otwarciu pozycji może wiązać się z nawet kilkugodzinnym monitorowaniem sytuacji i oczekiwanie na odpowiednią reakcję. Podobnie z oczekiwaniem na sygnał do jej zawarcia. W scalpingu można powiedzieć, że z czasem jest ciut lepiej – sygnałów zazwyczaj jest dużo, a same pozycje “żyją” dużo krócej więc teoretycznie w zależności od tego, kiedy usiądziemy do platformy, wtedy odbywa się handel. Ale coś za coś – przy scalpowaniu trudno mówić o jednoczesnym możliwości przeglądania prasy czy innych zajęciach – nasza uwaga koncentrowana jest w 99% na tradingu, a minuta nieuwagi czasem równoznaczna jest z przegapieniem dobrego sygnału transakcyjnego.

Bez dwóch zdań – scalping jest dedykowany przede wszystkim dla osób z większym doświadczeniem w handlu, a przede wszystkim dla traderów, którzy nie mają problemu z trzymaniem na wodzy emocji i wykonywaniem tylko wytycznych wynikających z ich systemu. Bardzo częstym błędem jest wpadnięcie w wir zawierania transakcji, które wychodzą poza określoną metodologię, szczególnie po serii strat, kiedy trader chce jak najszybciej się odkuć. Jeśli masz problem z opanowywaniem emocji w stresujących sytuacjach, brakuje Ci konsekwencji i dyscypliny, nie znasz rynku na tyle dobrze, aby szybko analizować zmieniające się warunki rynkowe i podejmować decyzji maksymalnie w paręnaście sekund, to znaczy, że scalping nie jest jeszcze dla Ciebie. Zacznij od day-tradingu i chłoń doświadczenie, aby z czasem móc ewoluować na profesjonalnego scalpera!

Day-Trading Scalping
  • bezwzględnie dozwolony
  • dyscyplina i cierpliwość
  • stosunkowo niewielka ilość sygnałów
  • bardziej absorbujący czasowo
  • większa ilość czasu na analizę
  • bardziej “opłacalny kosztowo”
  • odpowiedni dla wszystkich
  • zakazany przez niektórych brokerów
  • dyscyplina na wysokim poziomie
  • większa ilość sygnałów
  • uwaga skupiona tylko na handlu
  • wymagana szybka analiza
  • duży udział kosztów w zyskach
  • rekomendowany dla doświadczonych traderów
Co o tym sądzisz?
Lubię
17%
Interesujące
67%
Heh...
0%
Co?
0%
Nie lubię
0%
Tragedia
17%
O Autorze
Paweł Mosionek
Aktywny trader na rynku Forex od 2006 roku. Redaktor portalu Forex Nawigator oraz redaktor naczelny i współtwórca serwisu ForexClub.pl. Prelegent konferencji "Focus on Forex" na SGH w Warszawie, "NetVision" na Politechnice Gdańskiej oraz "Inteligencja finansowa" na Uniwersytecie Gdańskim. Dwukrotny zwycięzca "Junior Trader" - gry inwestycyjnej dla studentów organizowanego przez DM XTB. Uzależniony od podróży, motocykli i skoków spadochronowych.