Vantage PL – lewa pływająca (strona główna) ×
Vantage PL – prawa pływająca (strona główna) ×

Ceny ropy spadają po wstrzymaniu ataków przez USA i Iran. Rynki łapią oddech

Ceny ropy spadają po wstrzymaniu ataków przez USA i Iran. Rynki łapią oddech

Początek poniedziałkowego handlu na rynkach surowcowych przyniósł wyraźną ulgę inwestorom, którzy przez ostatnie dwa tygodnie z niepokojem obserwowali eskalację konfliktu zbrojnego między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Ropa Brent na kontraktach wrześniowych potaniała o niemal 5 proc., schodząc do poziomu 92 dolarów za baryłkę, a amerykański benchmark WTI osunął się o 5,6 proc. do okolic 84 dolarów. To bezpośrednia reakcja na drugi z kolei dzień bez wzajemnych ataków militarnych w rejonie Zatoki Perskiej.

Stany Zjednoczone nie przeprowadziły nowych nalotów na Iran w nocy z piątku na sobotę, a Teheran poinformował w niedzielę, że również wstrzymał działania odwetowe. Nie oznacza to jednak formalnego ani trwałego zawieszenia broni. Rzecznik irańskiej armii przekazał państwowej telewizji, że Iran powstrzymuje się od ataków tak długo, jak robią to Stany Zjednoczone. Rzecznik Białego Domu Steven Cheung podkreślił, że Donald Trump preferuje rozwiązanie dyplomatyczne, ale zachowuje wszystkie opcje na wypadek dalszych działań Iranu w cieśninie Ormuz lub przeciwko sojusznikom USA. Dyplomaci z regionu określili pauzę jako „pozytywny sygnał pomagający w wysiłkach deeskalacyjnych”.

Kontekst jest istotny – do zawieszenia doszło po prawie dwóch tygodniach intensywnej wymiany ognia, która rozpoczęła się od irańskich ataków na statki próbujące pokonać Cieśninę Hormuz. Wąski przesmyk między Iranem a Omanem to szlak, którym w normalnych warunkach przepływa jedna piąta światowej produkcji ropy. Od rozpoczęcia wojny w lutym tego roku ruch tankowców został niemal całkowicie sparaliżowany – według doniesień „New York Timesa” w pewnym momencie lipca przez cieśninę przepływało zaledwie 13 statków dziennie, wobec ponad 130 w okresach pokoju.

Od 72 do 102 dolarów w trzy tygodnie

Na początku lipca, jeszcze przed ponownym nasileniem walk, ropa Brent kosztowała około 72–73 dolarów za baryłkę. Sytuacja zmieniła się 8 lipca, kiedy Donald Trump ogłosił, że zawieszenie broni przestało obowiązywać, a obie strony wznowiły ataki. Wraz z kolejnymi uderzeniami na statki i infrastrukturę energetyczną rosła premia za ryzyko geopolityczne. W czwartek 23 lipca Brent przekroczyła 100 dolarów i chwilowo osiągnęła około 102 dolarów za baryłkę.

Dodatkowym impulsem wzrostowym były doniesienia z Morza Czerwonego. Wspierani przez Iran rebelianci Huti ogłosili, że zaatakowali dwa saudyjskie tankowce. Niezależne źródła potwierdziły trafienie i pożar co najmniej jednego z nich, natomiast okoliczności domniemanego ataku na drugi statek nie zostały równie dobrze udokumentowane. Zwiększyło to obawy, że zagrożenie dla transportu ropy może rozszerzyć się z cieśniny Hormuz także na szlak prowadzący przez Morze Czerwone.

Co dalej z ceną surowca?

Niedzielny spadek to oddech, ale bynajmniej nie koniec niepewności. Negocjatorzy próbują przywrócić obie strony do tymczasowego porozumienia podpisanego w połowie czerwca, którego 60-dniowy okres realizacji wchodzi w drugą połowę. Kompromis, nad którym pracują mediatorzy – przede wszystkim Oman – zakłada, że Iran będzie zarządzał tranzytem przez Hormuz przy mniejszych restrykcjach wobec statków.

Problem w tym, że kluczowe kwestie z tego porozumienia – w szczególności irański program nuklearny – pozostają odłożone na bok. Premier Izraela Benjamin Netanjahu, który we wtorek spotka się z Trumpem w Waszyngtonie, w niedzielnym wywiadzie dla Fox News powiedział, że „w pełni popiera wysiłki Trumpa zmierzające do osłabienia Iranu”. Jednocześnie ostrzegł, że jeśli Teheran ponownie uderzy w Izrael bezpośrednio lub za pośrednictwem swoich pełnomocników, „popełni straszliwy błąd”.

Konsekwencje dla konsumentów i polityki monetarnej

Lipcowy rajd cenowy ropy odbił się już na portfelach Amerykanów. Średnia cena galona benzyny w Stanach Zjednoczonych wyniosła w niedzielę 4,11 dolara – wzrost z 3,90 dolara miesiąc wcześniej i zaledwie 3,15 dolara rok temu. Według AAA większość stanów przekroczyła próg 4 dolarów za galon. Wyższe ceny paliw przekładają się na droższe produkty, droższą żywność i ogólny wzrost presji inflacyjnej – a to w momencie, gdy inflacja dopiero co zaczęła hamować.

To ma bezpośrednie przełożenie na oczekiwania względem Rezerwy Federalnej. Prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych na posiedzeniu 28–29 lipca wzrosło do 36–38 proc. według CME FedWatch, podczas gdy jeszcze tydzień wcześniej wynosiło zaledwie 12 proc.

Ekonomiści JPMorgan spodziewali się, że Fed pozostawi stopy w przedziale 3,50–3,75 proc., ale przewidywali co najmniej dwa jastrzębie głosy sprzeciwu ze strony członków opowiadających się za podwyżką. Wrześniowe posiedzenie FOMC może być pierwszym poważnym testem trwałości poprawy danych inflacyjnych. Scenariuszem bazowym pozostaje utrzymanie stóp bez zmian do końca roku, choć przewagę tego scenariusza określa się jedynie na około 60 do 40. Oznacza to, że podwyżka jesienią pozostaje istotnym ryzykiem, ale nie jest jeszcze scenariuszem bazowym.

Poniedziałek na rynkach: technologia odrabia straty

Spadek cen ropy natychmiast przełożył się na nastroje na rynkach akcji. Kontrakty terminowe na S&P 500 zyskiwały w niedzielny wieczór 0,7–0,8 proc., natomiast futures na Nasdaq 100 rosły o ponad 1,2 proc. Indeks dolara (DXY) spadł do 101,21, tym samym cofnął część zysków z ubiegłego tygodnia, kiedy to drożejąca ropa paradoksalnie napędzała amerykańską walutę poprzez oczekiwania wyższych stóp. Sektor technologiczny, który w ubiegłym tygodniu stracił najwięcej – Nvidia i Alphabet oddały po ponad 8 proc., a Nasdaq zamknął tydzień spadkiem o 4,6 proc. – wreszcie mógł liczyć na korektę wzrostową.

Tydzień, który się rozpoczyna, będzie jednak wypełniony wydarzeniami mogącymi ponownie rozchwiać rynki. Wyniki opublikują Apple, Microsoft, Meta Platforms i Amazon – cztery ze „Wspaniałej Siódemki” – a inwestorzy będą szczególnie uważnie przyglądać się gigantycznym wydatkom kapitałowym tych firm na sztuczną inteligencję. W środę decyzję ws. stóp ogłosi Fed, a w czwartek poznamy wstępne dane o PKB za II kwartał oraz kluczowy dla Rezerwy Federalnej wskaźnik inflacji PCE.

Pauza w konflikcie na Bliskim Wschodzie daje rynkom chwilę wytchnienia, ale nikt nie ma złudzeń – sytuacja geopolityczna pozostaje napięta, a lipcowe wahania cen ropy obnażyły kruchość globalnego rynku energetycznego. Wystarczy jeden tweet, jedno wznowienie ostrzału, by ceny ponownie wystrzeliły w górę.

Źródła: Associated Press, NYT, Reuters