Czy Tesla jest jeszcze producentem aut, czy już spółką AI?

Tesla coraz bardziej oddala się od wizerunku producenta samochodów, a mocniej zbliża do spółki rozwijającej sztuczną inteligencję. Problem polega na tym, że rozwój AI, autonomicznej jazdy i robotów humanoidalnych nadal finansowany jest przede wszystkim ze sprzedaży samochodów. W ostatnim kwartale Tesla sprzedała ich rekordową liczbę, ale osiągnęła to kosztem kolejnych obniżek cen, które mocno uderzyły w rentowność. Po publikacji wyników akcje Tesli traciły w handlu pozasesyjnym ponad 5 proc.
Firma znalazła się dzisiaj w zawieszeniu pomiędzy dwoma światami: nie jest już tradycyjnym producentem aut, ale nie stała się jeszcze dojrzałym dostawcą rozwiązań AI. Obecny biznes motoryzacyjny generuje środki na ambitne projekty technologiczne, podczas gdy inwestorzy wyceniają przede wszystkim to, co ma wydarzyć się za kilka lat.
Mocne przychody nie przełożyły się na zyski
Przychody Tesli po raz kolejny okazały się mocne i wyniosły 28,24 mld dolarów, przewyższając oczekiwania analityków. Nie przełożyło się to jednak na równie dobre zyski. Skorygowany zysk na akcję wyniósł tylko 33 centy wobec prognozowanych 51 centów, a zysk operacyjny zmniejszył się aż o 57 proc. Ujemne okazały się również wolne przepływy pieniężne, czyli gotówka pozostająca w firmie po sfinansowaniu bieżącej działalności i inwestycji. Wyniosły one minus 1,09 mld dolarów. To pierwszy taki wynik od ponad dwóch lat, choć znacznie lepszy od wcześniejszych prognoz zakładających odpływ gotówki przekraczający 3,5 mld dolarów.
Obniżki cen uderzają w rentowność Tesli
Strategia obniżania cen pozwoliła utrzymać wysoką sprzedaż, ale odbyło się to kosztem marż. Marża brutto w segmencie motoryzacyjnym spadła do 16,9 proc., a po wyłączeniu wpływu przychodów ze sprzedaży praw do emisji wyniosła zaledwie 16,3 proc. Dodatkowo szybko maleją przychody ze sprzedaży praw do emisji, które przez lata stanowiły istotne źródło zysków Tesli. W ostatnim kwartale przyniosły już tylko 146 mln dolarów wobec 380 mln dolarów rok wcześniej.
Jeśli ktoś patrzy na Teslę jak na producenta samochodów, widzi przede wszystkim spadającą rentowność i rosnące koszty. Zupełnie inaczej sytuację oceniają inwestorzy traktujący ją jako spółkę rozwijającą sztuczną inteligencję. Dla nich wydatki na AI, autonomiczną jazdę czy robota Optimus są inwestycją w przyszłe zyski, a nie kosztem obciążającym bieżące wyniki.
Nakłady inwestycyjne rosną, ale wolniej niż zapowiadał Musk
Tesla zwiększyła nakłady inwestycyjne z 2,5 mld dolarów w pierwszym kwartale do 5,8 mld dolarów w drugim. Łącznie od początku roku wydała 8,3 mld dolarów. Problem polega jednak na tym, że obecne tempo oznacza wydatki rzędu 16,5–17 mld dolarów w całym roku, podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu Elon Musk zapowiadał inwestycje przekraczające 25 mld dolarów. Dziś trudno jednoznacznie ocenić, co to oznacza. Być może rozwój projektów związanych ze sztuczną inteligencją postępuje wolniej od wcześniejszych planów. Równie dobrze może się jednak okazać, że spółka po prostu wydaje pieniądze bardziej efektywnie i ostrożniej niż wcześniej zakładano. Odpowiedź poznamy dopiero w kolejnych kwartałach. Spółka dysponuje 43,5 mld dolarów gotówki i krótkoterminowych inwestycji, dzięki czemu ma środki na finansowanie swojej technologicznej transformacji.
FSD i energetyka mają zwiększyć znaczenie powtarzalnych przychodów
To właśnie oprogramowanie i energetyka mają z czasem stać się dla Tesli równie ważne jak produkcja samochodów. Liczba aktywnych subskrypcji systemu Full Self Driving wzrosła do 1,48 mln, czyli o 56 proc. rok do roku, a już ponad 55 proc. nowych samochodów dostarczonych w Ameryce Północnej miało aktywną subskrypcję FSD. Dobrze radził sobie również segment energetyczny. Przychody z magazynów energii wzrosły o 13 proc., a wdrożenia osiągnęły rekordowe 13,5 GWh. To pokazuje, że przyszłość Tesli ma coraz bardziej opierać się nie tylko na sprzedaży samochodów, ale również na oprogramowaniu i rozwiązaniach energetycznych, które mogą zapewniać wyższe i bardziej powtarzalne marże.
Optimus staje się jednym z priorytetów Elona Muska
Tesla poinformowała, że linie produkcyjne modeli S i X w głównym zakładzie Tesli w kalifornijskim Fremont zostały przebudowane pod produkcję pierwszej generacji robota Optimus. Produkcja ma rozpocząć się jeszcze w tym roku, a pierwsze egzemplarze będą wykorzystywane wewnętrznie do szkolenia modeli i zbierania danych. Priorytety Elona Muska dobrze oddaje przebieg samej konferencji z inwestorami, podczas której robot Optimus został wspomniany aż 57 razy, podczas gdy projekt robotaxi pojawił się tylko 20 razy, a elektryczna ciężarówka Semi zaledwie 5 razy.
Największym testem będzie realizacja wizji AI
Dzisiejsza wycena Tesli opiera się głównie na obietnicy przyszłości: sztucznej inteligencji, autonomicznych taksówkach i robotach humanoidalnych. Jednocześnie twarda rzeczywistość finansowa spółki wciąż zależy od produkcji aut, która znajduje się pod presją spadających marż i rosnących wydatków. Różnica między bieżącą działalnością a wyśrubowanymi oczekiwaniami inwestorów sprawia, że ocena spółki staje się wyzwaniem. W najbliższych kwartałach kluczowe dla rynku nie będzie to, ile aut zeszło z taśm produkcyjnych, ale to, czy spadające tempo nakładów inwestycyjnych jest oznaką wyższej efektywności, czy pierwszym sygnałem zadyszki w realizacji wizji AI.
O autorze
Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.
