Ropa na sześciotygodniowych szczytach – podwójne zagrożenie na szlakach żeglugowych

Ropa na sześciotygodniowych szczytach – podwójne zagrożenie na szlakach żeglugowych

Czwartkowy poranek przynosi dalszą eskalację napięć na rynku surowców energetycznych. Brent – międzynarodowy benchmark – w handlu azjatyckim przebił poziom 96 dolarów za baryłkę, osiągając najwyższą cenę od 8 czerwca. Amerykańska ropa WTI podążyła tym samym tropem, rosnąc o blisko 2 procent do 88,48 dolara. To, co jeszcze na początku lipca wydawało się stabilizacją po krótkim rozejmie, przerodziło się w gwałtowny rajd cenowy – w ciągu niespełna trzech tygodni Brent podrożał o ponad 30 procent.

Za kulisami dzisiejszego wzrostu stoi bezprecedensowa sytuacja, w której jednocześnie zagrożone są dwa kluczowe punkty tranzytowe globalnego handlu ropą: Cieśnina Ormuz po stronie Zatoki Perskiej i Cieśnina Bab al-Mandab u wejścia do Morza Czerwonego. Nowe zagrożenie dla przejścia przez Morze Czerwone może zakłócić dostawy sięgające nawet 5 milionów baryłek ropy dziennie, a jednocześnie odcinać główną trasę obejściową dla eksportu z Zatoki Perskiej omijającego Ormuz.

Dwanaście nocy bombardowań i zamknięta cieśnina

Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych potwierdziły w czwartek rano przeprowadzenie dwunastej z rzędu nocy ataków lotniczych na cele wojskowe w Iranie. Prezydent Donald Trump zaostrzył retorykę, zapowiadając zniszczenie „mostu albo elektrowni za każdym razem, gdy Iran strzeli do statku w Cieśninie Ormuz”. Irańska Gwardia Rewolucyjna odpowiedziała oświadczeniem, w którym stwierdziła, że południowy szlak przepływu przez Ormuz jest zaminowany, a cieśnina pozostaje „całkowicie zamknięta” dla ruchu bez koordynacji z Teheranem. Irańczycy poinformowali też, że jeden tankowiec zapalił się po eksplozji na trasie, którą określili jako zaminowaną, a dwa kolejne statki zawróciły.

Konflikt zbrojny pomiędzy USA a Iranem trwa faktycznie od lutego 2026 roku, kiedy to po serii prowokacji Iran po raz pierwszy częściowo zablokował Ormuz. Po okresie względnego spokoju w czasie czerwcowego rozejmu – wynegocjowanego przy mediacji Pakistanu – sytuacja gwałtownie się pogorszyła w połowie lipca. Tymczasowe porozumienie o zawieszeniu broni, które miało obowiązywać 60 dni i stworzyć przestrzeń do negocjacji trwałego pokoju, faktycznie przestało obowiązywać.

Huti otwierają drugi front

Do i tak napiętej sytuacji w Zatoce Perskiej doszedł nowy, niezwykle groźny element. Wspierani przez Iran jemeńscy Huti ogłosili blokadę morską Arabii Saudyjskiej i zagrozili atakami na tankowce korzystające z saudyjskich portów. Według doniesień wywiadowczych firmy Windward co najmniej pięć tankowców powiązanych z Arabią Saudyjską zmieniło kurs w Morzu Czerwonym, zawracając w kierunku Kanału Sueskiego zamiast przepływać wzdłuż wybrzeży kontrolowanych przez Hutów.

Saudyjski tankowiec Encelia – jak podają źródła bezpieczeństwa morskiego – został trafiony w Morzu Czerwonym. Huti twierdzą, że zmusili około dziesięć statków do zawrócenia, choć informacja ta nie została niezależnie potwierdzona.

Sytuacja ta jest szczególnie niebezpieczna z punktu widzenia globalnych rynków energetycznych, ponieważ Bab al-Mandab stał się w ostatnich miesiącach alternatywną drogą eksportu saudyjskiej ropy – właśnie po to, by ominąć zagrożoną Cieśninę Ormuz. Przez oba te punkty tranzytowe przepływa łącznie około 25 procent globalnych dostaw ropy i gazu.

Konsekwencje dla rynków i polityki monetarnej

Skok cen ropy ma natychmiastowe przełożenie na oczekiwania inflacyjne i politykę banków centralnych. Europejski Bank Centralny spotyka się dziś na posiedzeniu decyzyjnym w sprawie stóp procentowych. Konsensus rynkowy zakłada utrzymanie stopy depozytowej na poziomie 2,25 procent – po czerwcowej podwyżce o 25 punktów bazowych, która była odpowiedzią właśnie na rosnącą presję cenową ze strony energii. Analitycy są zgodni, że przy braku nowych projekcji makroekonomicznych EBC nie zdecyduje się na ruch w lipcu, ale wrześniowa podwyżka staje się coraz bardziej prawdopodobna – rynki swapowe wyceniają ją z 85-procentowym prawdopodobieństwem.

Inflacja w strefie euro za czerwiec wyniosła 2,8 procent – wciąż powyżej dwuprocentowego celu EBC. Dalszy wzrost cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę, przed czym ostrzega Goldman Sachs w scenariuszu przedłużającego się zamknięcia Ormuzu do końca roku, mógłby ponownie pchnąć inflację w kierunku 3,5 procent i wymusić agresywniejszą reakcję ze strony Frankfurtu.

Na rynku walutowym dolar umacnia się na fali przepływów do bezpiecznych przystani oraz rosnących oczekiwań na podwyżkę stóp przez Fed. Inwestorzy wyceniają już 42 punkty bazowe podwyżek w USA do końca roku, z pełnym zacieśnieniem oczekiwanym we wrześniu. Kurs EUR/USD notowany jest na poziomie 1,1428, jen japoński osłabił się do 163 za dolara – blisko 40-letnich minimów. Złoto po spadkach z poprzedniego tygodnia ustabilizowało się w okolicach 4090-4150 dolarów za uncję, balansując między statusem bezpiecznej przystani a obawami, że wyższa inflacja wymusi wyższe stopy procentowe.

Rynki akcji: AI wydaje się ważniejsze niż geopolityka

Paradoksalnie, sesja azjatycka przyniosła wzrosty na giełdach, napędzane nie przez ropę, lecz przez wyniki technologicznych gigantów z Wall Street. Alphabet podniósł prognozę wydatków inwestycyjnych na 2026 rok do astronomicznej kwoty 195-205 miliardów dolarów, co dla azjatyckich producentów chipów – takich jak SK Hynix czy Samsung – oznacza dalszy strumień zamówień. Koreański KOSPI skoczył o ponad 3 procent, a japoński Nikkei zyskał 0,7 procent. Jednocześnie kontrakty na europejskie indeksy – Stoxx 50, DAX, CAC 40 – wskazywały na umiarkowanie pozytywne otwarcie, gdyż inwestorzy balansują obawy geopolityczne z nadziejami na dalszy boom w segmencie sztucznej inteligencji.

Dzisiejszy dzień będzie kluczowy dla nastrojów na rynkach. Decyzja EBC o godzinie 14:15, a następnie konferencja prasowa Christine Lagarde, mogą nadać ton europejskim giełdom i rynkowi walutowemu na cały tydzień. Po zamknięciu Wall Street wyniki przedstawi Intel – kolejny barometr popytu na infrastrukturę AI. Na rynku ropy zaś kluczowe pozostaje pytanie, czy eskalacja na dwóch cieśninach jednocześnie przerodzi się w trwałe zakłócenie dostaw, czy też – jak wielokrotnie już w tym roku – dyplomacja zdoła w ostatniej chwili powstrzymać spiralę.

Jedno jest pewne: premia geopolityczna powróciła na rynki z impetem i nie zamierza szybko zniknąć.

Źródła: Reuters, IEA