USA nie przedłużą USMCA? Era niepewności dla północnoamerykańskiego handlu

Administracja Donalda Trumpa formalnie odmówiła odnowienia umowy handlowej USMCA (United States-Mexico-Canada Agreement) na kolejne 16 lat. Decyzja, ogłoszona w środę 1 lipca, w dniu, w którym upływał termin przeglądu traktatowego, nie oznacza natychmiastowego końca porozumienia, lecz uruchamia mechanizm corocznych rewizji i odliczanie do całkowitego wygaśnięcia paktu w lipcu 2036 roku. Dla rynków finansowych, walutowych i inwestorów lokujących kapitał w Ameryce Północnej to sygnał, że fundament wolnego handlu na kontynencie przestaje być stabilny.
Przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer, po wirtualnym spotkaniu z meksykańskim ministrem gospodarki Marcelo Ebrard oraz kanadyjskim ministrem handlu Dominikiem LeBlancem, wydał oświadczenie, w którym stwierdził wprost, że Stany Zjednoczone nie zgodziły się na przedłużenie USMCA w obecnej formie. Wysoki urzędnik administracji doprecyzował podczas rozmowy z dziennikarzami, że prezydent nie zamierza automatycznie „przystawić pieczątki” pod umową, która – w ocenie Białego Domu – nie rozwiązała problemu deficytów handlowych USA wobec obu sąsiadów.
Sam Trump w ostatnich tygodniach nie pozostawiał złudzeń co do swoich intencji. Mimo że to on negocjował USMCA w pierwszej kadencji i określał ją wówczas jako „najlepszą umowę, jaką kiedykolwiek podpisaliśmy”, w czerwcu 2026 roku publicznie stwierdził, że „nie jest wielkim fanem” tego porozumienia i wolałby zastąpić je wyższymi cłami.
Mechanizm prawny
Warto podkreślić, że USMCA nie przestaje obowiązywać z dnia na dzień. Umowa pozostaje w mocy do lipca 2036 roku, a w tym czasie trzy strony będą corocznie spotykać się, by negocjować ewentualne odnowienie. Jeśli w dowolnym momencie osiągną konsensus, pakt zostanie przedłużony. Jeśli nie – wygaśnie automatycznie za dekadę.
W praktyce oznacza to, że preferencyjne stawki celne, reguły pochodzenia i mechanizmy rozstrzygania sporów funkcjonują jak dotychczas. Przedsiębiorstwa nie muszą dziś zmieniać praktyk celnych. Zmienia się jednak horyzont planowania – zamiast pewności na szesnaście lat, firmy otrzymują corocznie odnawiany stan zawieszenia.
Kolejna runda negocjacji USA-Meksyk zaplanowana jest na tydzień rozpoczynający się 20 lipca w mieście Meksyk. Z Kanadą sytuacja wygląda gorzej – formalne rozmowy dwustronne nie zostały dotąd uruchomione, a zastępca przedstawiciela handlowego USA Rick Switzer publicznie oskarżył premiera Marka Carneya o „polityczne zaniedbanie” w kwestii handlu.
Dlaczego to ważne dla rynków
USMCA jest architekturą regulującą przepływ towarów i usług o wartości blisko 2 bilionów dolarów rocznie między trzema największymi gospodarkami kontynentu. Sama branża motoryzacyjna odpowiada za około 18 procent tego obrotu, a głęboko zintegrowane łańcuchy dostaw – w których jeden pojazd może zawierać części z 50 do 120 krajów – czynią sektor wyjątkowo wrażliwym na zmiany regulacyjne.
Administracja Trumpa sygnalizuje, że chce podnieść wymóg zawartości regionalnej w pojazdach z obecnych 75 do 82 procent, z czego połowa miałaby pochodzić ze Stanów Zjednoczonych. To propozycja, której żaden model samochodu sprzedawany dziś na rynku amerykańskim nie spełnia – nawet lider rankingu, Volkswagen ID.4 AWD Pro, osiąga zaledwie 76 procent zawartości amerykańsko-kanadyjskiej.
Dla inwestorów oznacza to potencjalnie miliardy dolarów dodatkowych nakładów inwestycyjnych ze strony koncernów motoryzacyjnych – ale też ryzyko, że zbyt ambitne progi skłonią część producentów do przeniesienia produkcji poza region i opłacania ceł, zamiast kosztownego przekształcania łańcuchów dostaw.
Szerszy kontekst rynkowy
Decyzja o nieprzedłużeniu USMCA wpada na rynek, który i bez tego boryka się z wieloma źródłami niepewności. W środę indeks Nasdaq Composite spadł o 0,7 procent w wyniku masowej wyprzedaży spółek chipowych. Koreański Kospi runął w czwartek o niemal 8 procent. Ceny ropy Brent spadły do poziomu sprzed konfliktu na Bliskim Wschodzie – w okolice 70 dolarów za baryłkę – a złoto próbuje odrabiać straty po najgorszym kwartale od 13 lat. W tym krajobrazie dodatkowe ryzyko geopolityczno-handlowe jest ostatnią rzeczą, jakiej potrzebują rynki.
Dolar kanadyjski i peso meksykańskie będą w najbliższych miesiącach szczególnie wrażliwe na rozwój sytuacji. Dla waluty kanadyjskiej brak formalnych rozmów z Waszyngtonem stanowi dodatkowe obciążenie – w przeciwieństwie do Meksyku, który przynajmniej prowadzi aktywny dialog. Analitycy CSIS zwracają uwagę, że im więcej kwestii – w tym pozahandlowych, jak imigracja czy bezpieczeństwo – znajdzie się na stole negocjacyjnym, tym dłużej będzie trwał proces i tym większa będzie niepewność inwestycyjna.
Perspektywa dla firm i inwestorów
Flavio Volpe, szef Kanadyjskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych, deklaruje się jako optymista i liczy, że porozumienie uda się wypracować do jesieni. Z kolei Diego Marroquín Bitar z waszyngtońskiego CSIS przestrzega, że przedłużające się negocjacje „będą bolesne dla wszystkich”.
Firmy planujące inwestycje w horyzoncie 5-15 lat powinny przygotować się na trzy scenariusze: utrzymanie status quo, renegocjację z zaostrzonym wymogami zawartości krajowej, albo rozbicie USMCA na dwa odrębne porozumienia bilateralne – z Meksykiem i Kanadą osobno. Każdy z nich niesie odmienne ryzyko regulacyjne.
Jedno jest pewne: era stabilności handlowej w Ameryce Północnej, którą USMCA miało gwarantować na pokolenie, dobiegła końca. Rozpoczął się okres, w którym reguły gry mogą się zmieniać co roku – a to dla rynków kapitałowych oznacza jedno: wyższą premię za ryzyko.
Źródła: Reuters, CNBC
