Stopy procentowe w Europie już w górę (Komentarz walutowy)

Stopy procentowe w Europie już w górę (Komentarz walutowy)

Czasy gdy stopy procentowe w Europie pozostawały ograniczone od góry okrągłym 0% przez lata minęły, być może bezpowrotnie. Wczoraj EBC podniósł je po raz pierwszy od niemal trzech lat, kończąc roczny okres stabilności. Wydarzenie to jednak przykryła zmienność na rynku w USA i zbliżający się debiut SpaceX.

Decyzja EBC nie była zaskoczeniem i tym samym nie spowodowała większej reakcji rynku. Bank dobrze komunikuje swoje zamiary i rynki już na taki ruch szykowały się od marca. Choć jest to zaostrzenie polityki dla rynku istotne jest to, że przynajmniej na razie nie oznacza to serii podwyżek, która groziłaby wprowadzeniem gospodarki w recesję. Przypomnijmy, iż reakcji na po-COVIDową falę inflacji Bank podniósł stopę depozytową do poziomu aż 4%, teraz wzrosła ona z 2 do 2,25%. Bank co prawda zmienił projekcje nieco bardziej w stagflacyjną stronę (podnosząc projekcję inflacji i obniżając wzrostu), ale nie są to ogromne zmiany i oczywistym jest, że rynek będzie oceniać dalszy rozwój sytuacji po potencjalnych komplikacjach wynikających z konfliktu na Bliskim Wschodzie. Tym samym też nie jest to przełomowa decyzja dla rynku walutowego i jest raczej czynnikiem stabilizującym notowania EUR/USD niż impulsem wzrostowym.

Euforia inwestorów

Tymczasem nastroje rynkowe zostały zdominowane przez wszystko, co dzieje się w USA. Prezydent Trump najpierw zagroził nowymi atakami na Iran tylko po to, by je potem odwołać, co wpisało się w euforię inwestorów powracających po kilku dniach wyprzedaży. Pozostaje jednak pytanie jak długo utrzyma się taki stan rzeczy. Wydaje się oczywistym, że Trump nie chciał popsuć nastrojów z dwóch powodów: startu mundialu, którego USA jest współgospodarzem oraz dzisiejszego debiutu SpaceX. Ten ostatni przyciągnął ogromne zainteresowanie inwestorów detalicznych i nieudane IPO mogłoby mieć istotne rynkowe konsekwencje wobec kolejki innych bardzo dużych graczy.

Od strony danych dziś przed nami publikacja indeksu Uniwersytetu z Michigan (oraz towarzyszących mu oczekiwań inflacyjnych), który od długiego okresu pozostaje bardzo niski, jednakże nie przekłada się to na załamanie popytu konsumpcyjnego, także jego znaczenie dla notowań spada.

Złoty jakby zamknięty w kapsule czasu – niestraszna mu ani zmienność na Wall Street, ani podwyżka stóp w Europie, choć stabilność EUR/USD niewątpliwie sprzyja.

O godzinie 9:40 euro kosztuje 4,25 złotego, dolar 3,68 złotego, funt 4,93 złotego, zaś frank 4,61 złotego.

Źródło: dr Przemysław Kwiecień CFA, XTB