Decyzja EBC w cieniu bliskowschodniego konfliktu (Komentarz walutowy)

Napięcie na rynkach finansowych nie maleje, a inwestorzy muszą obecnie lawirować pomiędzy trzema potężnymi siłami: eskalacją konfliktu militarnego na Bliskim Wschodzie, jastrzębim zwrotem Europejskiego Banku Centralnego oraz rosnącą inflacją w Stanach Zjednoczonych, która również może popchnąć Rezerwę Federalną do podwyżek stóp procentowych w tym roku.
Wczorajszy wysoki, choć zgodny z oczekiwaniami, odczyt inflacji CPI z USA oraz dzisiejsza decyzja EBC, która prawdopodobnie przyniesie podwyżkę, w największym stopniu wpływają na notowania najważniejszej pary walutowej na świecie, czyli EUR/USD. Jednocześnie to, co dzieje się z dolarem oraz euro, ma bezpośrednie przełożenie na inne ważne waluty, w tym również polskiego złotego.
Bliski Wschód i inflacja w USA podgrzewają atmosferę
Trwający konflikt na Bliskim Wschodzie oraz blokada Cieśniny Ormuz wywołały jedne z największych zakłóceń w dostawach surowców energetycznych w historii. Coraz częściej porównuje się obecną sytuację do lat 70., choć oczywiście należy podkreślić, że Stany Zjednoczone są niemal samowystarczalne pod względem energetycznym, a globalne dostawy są zdecydowanie bardziej zdywersyfikowane. Niemniej każdy dzień zamknięcia Cieśniny Ormuz powoduje kurczenie się globalnych zapasów, co potencjalnie za kilka tygodni lub miesięcy grozi powrotem do jeszcze wyższych cen na rynku ropy, co oczywiście ma bezpośrednie przełożenie na inflację. Niemniej, pomimo tego, że inwestorzy oswoili się z obecną premią geopolityczną, powracający strach przed stagflacją i ograniczeniem globalnego wzrostu gospodarczego stał się rynkową codziennością.
Oliwy do ognia dolała wczorajsza publikacja raportu o inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych za maj. Ceny konsumpcyjne wzrosły o 0,5% m/m, nawet pomimo tego, iż cena ropy w maju spadła o niemal 20%. Ostatecznie przełożyło się to na wyraźny skok wskaźnika rocznego do poziomu 4,2% r/r (wobec 3,8% r/r odnotowanych w kwietniu). Wysoka pozostaje również inflacja bazowa, która przyspieszyła do 2,9% r/r. Taki obrót spraw stawia Rezerwę Federalną pod ścianą i skutecznie oddala w czasie perspektywę jakichkolwiek obniżek stóp procentowych w USA, co w ostatnich dniach było bezpośrednim paliwem dla silniejszego dolara. Niemniej to w jaki sposób interpretowany jest obecny skok inflacyjny przez Fed dowiemy się w przyszłą środę wraz z decyzją o wysokości stóp procentowych.
Decyzja EBC, czyli walka z duchami przeszłości
Uwaga rynków przenosi się dzisiaj do Europy, gdzie Europejski Bank Centralny stoi przed niezwykle trudnym zadaniem. Dane wskazują, że majowa inflacja w strefie euro wzrosła do poziomu 3,2% r/r, co wywołuje presję do zdecydowanego działania mającego na celu, jak określają to analitycy, „wypędzenie duchów dawnej inflacji”. W obawie o powrót sytuacji z 2022 roku Europejski Bank Centralny prawdopodobnie zdecyduje się na ruch wyprzedzający i podniesie stopy o 25 punktów bazowych. Kluczowa będzie jednak komunikacja dotycząca tego, co z dalszymi decyzjami. Jeśli bank nie zakomunikuje gotowości i dużego prawdopodobieństwa kolejnych podwyżek, euro może znaleźć się pod presją. Właśnie dlatego uwaga rynku skupi się na komunikacie zaprezentowanym przez Christine Lagarde.
EUR/USD i złoty w obliczu globalnego ryzyka
Na parze EUR/USD obserwujemy próbę odbicia po potężnych spadkach z poprzedniego tygodnia, ale dwie poprzednie sesje pokazują, że siła niedźwiedzi jest wciąż bardzo silna. Poza decyzją EBC o 14:15 oraz konferencją o 14:45 poznamy również inflację producencką z USA o godzinie 14:30. Wobec tego zmienność na głównej parze może być w tych godzinach naprawdę spora.
Dla polskiego złotego taki układ sił może oznaczać większą zmienność i presję na dalsze osłabienie. Złoty może się umocnić dopiero wtedy, kiedy dojdzie do kontynuacji spadków na rynku ropy.
Chwilę przed godziną 09:00 za dolara płacimy 3,6816 zł, za euro 4,2493 zł, za franka 4,6096 zł, za funta 4,9246 zł.
Źródło: Michał Stajniak, CFA, XTB
