Obniżki stóp procentowych w USA wyparowują na naszych oczach. Fed ma związane ręce

Obniżki stóp procentowych w USA wyparowują na naszych oczach. Fed ma związane ręce

Jeszcze tydzień temu rynki liczyły na trzy cięcia stóp w USA w tym roku. Dziś szanse na to spadły do 20 proc. Szok naftowy wywrócił scenariusz bazowy do góry nogami. A najgorsze może być wciąż przed nami.

Tydzień temu na rynkach obligacji i instrumentów pochodnych trwała uporządkowana, wręcz akademicka, debata o tym, kiedy Rezerwa Federalna wróci do obniżek stóp procentowych. Gubernator Fed Christopher Waller mówił 23 lutego, że marcowa decyzja jest „bliska rzutowi monetą”. Wszystko zależało od tego, co pokażą dane z rynku pracy.

Dziś ta debata jest nieaktualna. Skoordynowany atak USA i Izraela na Iran w nocy z piątku na sobotę uruchomił lawinę, która w ciągu 48 godzin przebudowała oczekiwania co do polityki monetarnej największego banku centralnego świata.

Rynek zakładów się zawalił

Prawdopodobieństwo trzech obniżek stóp procentowych przez Fed w 2026 roku, wyceniane przez rynek kontraktów swap, spadło z niemal 50 do zaledwie 20 procent. To zmiana, jaka normalnie zajmuje tygodnie. Tym razem wystarczył weekend. CME FedWatch pokazuje z kolei, że szansa na utrzymanie stóp na poziomie 3,50–3,75 proc. na posiedzeniu 17–18 marca wzrosła do ponad 92 proc. O obniżce w marcu nikt poważny już nie dyskutuje.

Kontrakty na Fed Funds futures straciły 3–4 ticki jeszcze podczas sesji azjatyckiej. Analitycy ING interpretują to jednoznacznie: rynek coraz poważniej bierze pod uwagę scenariusz, w którym Fed nie obniży stóp nawet dwukrotnie w tym roku.

Wszelkie szanse na obniżkę stóp przez Fed w 2026 r. wyparowują na naszych oczach” – napisali analitycy MarketWatch jeszcze przed weekendowym atakiem. Poniedziałkowe wydarzenia nadały tym słowom niemal dosłowny wymiar.

Ropa uderza w inflację, inflacja wiąże ręce Fed

Mechanizm jest prosty i brutalny jednocześnie. Ropa Brent podskoczyła w poniedziałek rano o 13 proc., chwilowo przebijając 82 dol. za baryłkę. Później skorygowała się do poziomu 78–80 dol., najwyższego od wielu miesięcy. Europejskie ceny gazu ziemnego (TTF) wystrzeliły o ponad 20 proc. Goldman Sachs ostrzegł w weekendowej nocie, że miesięczne zamknięcie Cieśniny Ormuz mogłoby podnieść ceny LNG w Europie i Azji o 130 proc.

Dla Fedu te liczby mają bardzo konkretne znaczenie. Inflacja w USA, mierzona wskaźnikiem PCE, na przełomie roku ustabilizowała się powyżej celu 2 proc., ale nie spadała. Już na styczniowym posiedzeniu FOMC kilku urzędników otwarcie wskazywało na scenariusz podwyżki stóp, jeśli inflacja odmówi posłuszeństwa. Bloomberg opisał to 18 lutego tytułem, który wywołał dreszcze na parkietach: „Fed ujawnia niespodziewaną zmianę, gdy część decydentów rozważa podwyżkę stóp procentowych”.

Teraz, gdy ceny ropy i gazu gwałtownie rosną, ten jastrzębi scenariusz zyskuje na prawdopodobieństwie.

Dlaczego Fed ma związane ręce

Sytuacja, przed którą stoi Rezerwa Federalna, to klasyczny szok podażowy. Zjawisko dobrze znane z lat 70. XX wieku, gdy kryzysy naftowe doprowadziły do stagflacji. Wyższe ceny energii działają na gospodarkę dwutorowo: z jednej strony podbijają inflację, z drugiej – hamują wzrost. I oba te efekty zamykają drogę do obniżek.

Analitycy ING wskazują na trzy kanały, którymi konflikt w Iranie uderza w rynki:

  1. Niezależność energetyczna USA sprawia, że dolar zyskuje kosztem walut krajów importujących paliwa. Euro i jen tracą. To asymetria, która pogłębia się z każdym dniem utrzymywania się wysokich cen surowców. „Inwestorzy pamiętają marzec 2022 roku, kiedy ropa utrzymywała się powyżej 100 USD przez trzy miesiące, a ceny gazu potroiły się i nie osiągnęły szczytu przez pięć miesięcy. To zmasakrowało warunki handlowe dla euro i jena” – pisze Chris Turner, szef strategii walutowej ING.
  2. Wyższe ceny ropy bezpośrednio podkopują zdolność Fed do obniżania stóp. Kontrakty terminowe na stopę procentową już dyskontują mniej cięć, co prowadzi do „niedźwiedziego spłaszczenia” krzywej rentowności. To sygnał tradycyjnie korzystny dla dolara, ale toksyczny dla rynków akcji.
  3. Odpływ kapitału z rynków wschodzących. Dotychczasowe „koło zamachowe” – napływy, mocniejsze waluty EM, lokalne cykle luzowania i hossa na obligacjach – może się odwrócić, jeśli ceny energii pozostaną podwyższone. Dla złotego, forinta czy liry to zła wiadomość.

A i tak było trudno

Warto pamiętać, że oczekiwania co do cięć stóp Fed kurczyły się jeszcze przed atakiem na Iran. Na styczniowym posiedzeniu FOMC zdecydowano o pozostawieniu stóp bez zmian na poziomie 3,50–3,75 proc. Przewodniczący Jerome Powell sygnalizował „cierpliwość” wobec wciąż podwyższonej inflacji i mówił o „solidnej gospodarce”.

Lutowe dane nie dały jednoznacznych podstaw do wznowienia cyklu luzowania. 130 tys. nowych miejsc pracy w styczniu to solidny, choć nie spektakularny wynik. Inflacja usługowa pozostawała lepka. Z opublikowanych 18 lutego minutes wyłoniło się głębokie pęknięcie wewnątrz FOMC: jedni chcieli dalszych cięć, inni rozważali podwyżki.

Gubernator Waller – jeden z najbardziej gołębich głosów w Fed – określił marcową decyzję jako „rzut monetą”, wiążąc ją z piątkowymi danymi o zatrudnieniu. Teraz do tego i tak skomplikowanego równania dochodzi potężna zmienna w postaci szoku naftowego.

Barron’s napisał jeszcze w piątek: „Ataki na Iran mogą jeszcze bardziej zmniejszyć prawdopodobieństwo obniżek stóp procentowych przez Fed”. Argumentacja była prosta – lepkość inflacji usługowej plus skok cen energii de facto zamykają Fed drogę do obniżek.

Piątkowe dane i widmo stagflacji

Dla inwestorów punktem zwrotnym najbliższych dni będą piątkowe dane o zatrudnieniu w USA (Non-Farm Payrolls za luty, publikacja 7 marca).

Scenariusze są dwa i oba niewesołe. Jeśli rynek pracy okaże się odporny, Fed nie będzie miał powodów do cięcia stóp, a podwyższone ceny ropy utrwalą jastrzębi konsensus. Jeśli natomiast dane rozczarują, otworzy się perspektywa stagflacyjna: słabnący wzrost przy jednoczesnym przyspieszeniu inflacji energetycznej. W tym scenariuszu Fed stanie przed najtrudniejszym dylematem od lat – obniżać stopy, by ratować wzrost, czy utrzymywać je, by zakotwiczać oczekiwania inflacyjne?

Bloomberg wyceniał w poniedziałek rano maksymalnie dwa cięcia stóp w 2026 roku, i to dopiero w drugiej połowie roku. Ale nawet ten scenariusz stoi pod znakiem zapytania. Jak ujął to John Briggs, szef strategii stóp procentowych w Natixis: „Strategia na ten tydzień to: najpierw bezpieczna przystań, pytania potem”.

Co to oznacza dla zwykłego inwestora

Wyższe stopy procentowe w USA przez dłuższy czas to mocniejszy dolar, droższe finansowanie, presja na rynki wschodzące i wyższe koszty obsługi długu. Dla Polski, nawet jeśli RPP zdecyduje się na obniżkę w środę, globalny kontekst staje się zdecydowanie mniej sprzyjający. Drożejąca ropa to wyższe ceny paliw, wyższe koszty transportu, wyższe rachunki za ogrzewanie.

Europa, która jeszcze tydzień temu budowała narrację o ożywieniu gospodarczym, musi się teraz zmierzyć z potencjalnym nawrotem kryzysu energetycznego. ECB, która miała swoją ścieżkę luzowania, też będzie musiała ją zrewidować.

Indeks DXY, mierzący siłę dolara, przebił w poniedziałek opór na poziomie 98.

Turner z ING pisze wprost: „Łagodne warunki, które w tym roku sprzyjały stopniowemu osłabieniu dolara, zostały zamrożone. Jeśli nie dojdzie do szybkiej deeskalacji, DXY może zmierzać w stronę 100”.

Jedno jest pewne: jeszcze trzy dni temu debata o polityce Fed dotyczyła niuansów – czy cięcie w marcu, czy w czerwcu, o 25 czy 50 punktów bazowych. Dziś fundamentalnym pytaniem jest to, czy jakiekolwiek cięcie stóp w 2026 roku w ogóle nastąpi.

Źródła: Bloomberg, MarketWatch, ING Think, CME FedWatch