Aktualności
Teraz czytasz
Rozczarowująca światowa koniunktura. Jak odnajdzie się w niej polska gospodarka?
0

Rozczarowująca światowa koniunktura. Jak odnajdzie się w niej polska gospodarka?

utworzył Natalia Bojko18 grudnia 2019

Ostatnie wydarzenia związane z podpisaniem porozumienia, w miarę jasnym terminem wyjścia UK z UE wprowadziły rynki w dobre nastroje. Dzisiejsze i wczorajsze publikacje danych makroekonomicznych wylały na głowy inwestorów kubeł zimnej wody. Pomimo tego, że Donald Trump chwali się coraz to nowymi historycznymi szczytami i dobrą kondycją giełd, rzeczywistość gospodarcza nie wygląda już tak okazale. Nie chcę mówić tu o często nadużywanym (oraz modnym ostatnio) słowie kryzys, aczkolwiek wypadałoby powiedzieć o ciągnącym się spowolnieniu w kluczowych gospodarkach świata. Jak to wszystko wpłynie na polski rynek i czy mamy się czym przejmować?

Kto zawinił?

Jeszcze na początku 2019 roku, podczas publikacji pierwszych, już mieszanych danych makroekonomicznych, duża część analityków wskazywała na jeden problem. Na kształt odczytów wskaźników (głównie tych przemysłowych) zdaniem wielu wpłynęły nowe normy i prawa w zakresie emisji spalin. Dotyczyło to między innymi europejskich państw. Prognoza była taka, że w trakcie wprowadzania tych zmian amerykańska gospodarka złapie więcej wiatru w żagle, a europejska szybko zaaklimatyzuje się do nowych zmian. Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, normy emisyjne były wyłącznie jedną z wielu składowych, które wpłynęły na spowolnienie.


Przeczytaj koniecznie: Ile stracimy na wojnie handlowej USA – Chiny?


Warto zaznaczyć, że problemy ze stagnacją gospodarczą nie dotyczą wyłącznie Europy i wybijających się na przód Niemiec. Wolniejsze tempo w tym roku zaliczył również przemysł azjatycki, którego problemy zaczęły się wraz z zawieruchą na linii USA-Chiny. Stany Zjednoczone, pomimo usilnych starań Donald’a Trump’a usiłującego zrobić ze swojego kraju zieloną “antyrecesyjną” wyspę, również zwolniły.

Konsument wybawieniem od kryzysu?

Wybawieniem dla obecnej sytuacji gospodarczej jest silny konsument. To dzięki niemu nie mamy stanu głębszej recesji. Mimo to dane nadal pozostają alarmujące, a banki centralne nie spieszą się z interwencjami uważając, że jest jeszcze na to za wcześnie. Pomijając retorykę banków centralnych i ich oceny sytuacji, ciężko znaleźć obecnie czynnik, który na nowo mógłby pobudzić wzrost do działania. Sam konsument nie będzie w stanie wykreować tyle siły nabywczej, by całkowicie absorbować dobra przemysłowe i usługowe. Plusem jest jednak to, że zamówienia odnotowują mniejszą dynamikę spadków.

Co na to Polska gospodarka?

Nie jest niczym ani nowym, ani odkrywczym, że gospodarka Polski jest mocno skorelowana dodatnio z gospodarką Niemiec. Słabość przemysłu sąsiada z zachodniej granicy nie wróży nic dobrego. Tak naprawdę już możemy obserwować pierwsze oznaki utraty tempa wzrostu. Podkreślam jeszcze raz, że nie jest to równoznaczne z mówieniem o całkowitej recesji. Pomimo tego, co prezentują Niemcy w ostatnim czasie, nasz kraj wyrobił w sobie (być może tylko na razie) pewną odporność.

WIG20

Wykres WIG20, interwał D1. Źródło: xStation.

Nie jest niczym zaskakującym również to, że recesja siłą rzeczy jest naturalną fazą cyklu koniunkturalnego więc prędzej lub później wystąpi. Obawy w tym zakresie może stanowić wyłącznie jej wielkość i siła. To, co obecnie dzieje się w światowych gospodarkach nie pogłębi się. Wszelkie szacunki dotyczące tego, kiedy ona faktycznie nastąpi są trochę ślepe. Warto tu dodać, że jeszcze żaden bank centralny nie zakłada spadku PKB poniżej 0. Patrząc na długoterminowe prognozy, zakładają wzrost dynamiki cen w pobliże zakładanych celów inflacyjnych.


Przeczytaj także: Fundamenty na Forex – wprowadzenie. Stopy procentowe i PKB [część 1]


W kontekście Polski możemy mówić o spełnieniu się scenariusza głębokiego spowolnienia niż faktycznie kryzysu stulecia. Obecne publikacje danych makroekonomicznych nie są jeszcze alarmujące, ale widać w nich pierwsze oznaki pogorszenia koniunktury. Praktycznie od grudnia 2018 roku PMI dla przemysłu nie przebiło poziomu progu 50 pkt, a w październiku osunęło się do poziomu 45,60 pkt. W teorii poziom 50 pkt jest kluczowy do oceny potencjału wzrostu gospodarczego. Nowe zamówienia są w tendencji spadkowej, ich najniższy próg w tym roku wyniósł dokładnie 95,2 w okresie letnim. Cały czas balansują przy poziomach powyżej 100. Czy to natomiast wystarczy, by Polskę głębsze spowolnienie ominęło szerokim łukiem?

Co o tym sądzisz?
Lubię
17%
Interesujące
83%
Heh...
0%
Szok!
0%
Nie lubię
0%
Szkoda
0%
O Autorze
Natalia Bojko
Natalia Bojko
Absolwentka Wydziału Ekonomii i Finansów, Uniwersytetu w Białymstoku. Na rynku walutowym i akcyjnym aktywnie handluje od 2016 roku. Wychodzi z założenia, że najprostsze analizy przynoszą najlepsze efekty. Zwolenniczka swing tradingu. Dobierając spółki do portfela kieruje się ideą inwestowania w wartość. Od 2019 roku posiada tytuł analityka finansowego. Obecnie, pracuję w charakterze analityka walutowego w firmie Trefix i specjalisty ds. rynków finansowych w TeleTrade. Współpracuje także z portalem Investing w charakterze redaktora finansowego i analityka. Współtwórczyni projektu Podlaskiej Akademii Giełdowej (III i IV edycji).