Sztuczna inteligencja pomaga szukać okazji, ale portfelem wciąż rządzi doradca. Badanie HSBC

Sztuczna inteligencja pomaga szukać okazji, ale portfelem wciąż rządzi doradca. Badanie HSBC
Fot: AI, wykres; Depositphotos

Zamożni inwestorzy na całym świecie chętnie sięgają po narzędzia oparte na sztucznej inteligencji. Wykorzystują je do przeczesywania rynku, porównywania spółek, analizowania trendów. Ale gdy przychodzi moment, w którym trzeba faktycznie kliknąć „kup” lub „sprzedaj” – odkładają chatbota na bok i dzwonią do swojego doradcy. Tak przynajmniej wynika z dużego globalnego badania, które HSBC opublikował w środę wieczorem.

Bank zlecił firmie Ipsos przeprowadzenie ankiety wśród niespełna 10 tysięcy osób z aktywami inwestycyjnymi od 100 tys. do ponad 2 mln dolarów. Badanie objęło dziesięć rynków – Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Indie, ZEA, Chiny kontynentalne, Hongkong, Singapur, Malezję, Tajwan i Meksyk. Odpowiedzi zbierano od stycznia do początku lutego tego roku, a więc w okresie, kiedy inwestorzy zmagali się z rosnącymi cenami ropy po eskalacji na Bliskim Wschodzie i próbowali odczytać intencje nowego szefa Fed Kevina Warsha.

Moment publikacji też nie jest przypadkowy. Wyniki trafiają na rynek w dniu, gdy giełdy w Azji odreagowują rekordowy kwartał Microna, SK Hynix ogłasza gigantyczny debiut na Nasdaq, a Anthropic oskarża Alibabę o kradzież zdolności swojego modelu AI. Pytanie o to, gdzie kończy się rola maszyny, a zaczyna odpowiedzialność człowieka, trudno byłoby postawić w bardziej adekwatnym momencie.

73 procent używa AI do inwestowania, ale tylko 12 naprawdę jej ufa

Trzy czwarte respondentów deklaruje, że korzysta z AI w kontekście finansów i inwestycji – to więcej niż w obszarze kariery zawodowej (62 proc.) czy rozwoju osobistego (60 proc.). Sztuczna inteligencja stała się więc standardowym narzędziem w arsenale zamożnego inwestora.

Problem zaczyna się dalej. Gdy badanych zapytano, skąd pochodził ich ostatni konkretny pomysł inwestycyjny, 62 proc. wskazało na profesjonalnego doradcę lub instytucję finansową. AI wybrało 32 proc. A gdy pytanie dotyczyło już nie inspiracji, lecz ostatecznej decyzji – ten, kto miał na nią największy wpływ – doradca wygrał trzykrotnie: 37 proc. wobec zaledwie 12 proc. dla sztucznej inteligencji.

Innymi słowy, im bliżej momentu, w którym pieniądze faktycznie zmieniają miejsce, tym bardziej maleje rola algorytmu.

Czego AI nie potrafi, a człowiek tak

Dlaczego inwestorzy wciąż wolą człowieka na ostatniej prostej? Badanie wskazuje na trzy główne powody. Po pierwsze, poczucie bezpieczeństwa – 80 proc. respondentów ceni u doradcy to, że potwierdza słuszność decyzji i bierze na siebie część odpowiedzialności. Po drugie, strategiczna ekspertyza – 72 proc. podkreśla zdolność doradcy do widzenia szerszego kontekstu. Po trzecie, kompetencje, których AI po prostu nie ma: wychwytywanie błędów w danych wygenerowanych przez maszynę (29 proc. wskazań), umiejętność zweryfikowania informacji we właściwym kontekście (32 proc.) i spersonalizowana interpretacja złożonych scenariuszy (28 proc.).

Tymczasem sztuczna inteligencja sprawdza się tam, gdzie tempo i skala mają znaczenie. Inwestorzy najczęściej wykorzystują ją do analizy i researchu (66 proc.), wsparcia strategicznego (50 proc.) oraz jako „drugie zdanie” – coś na kształt inteligentnego lustra, w którym można przejrzeć własny pomysł (31 proc.).

Młodzi kochają AI, ale i tak chcą mieć doradcę w telefonie

Wbrew temu, czego można by się spodziewać, pokoleniowy entuzjazm wobec AI nie oznacza odrzucenia tradycyjnego doradztwa. Owszem, generacja Z (86 proc.) i milenialsi (82 proc.) korzystają z AI zdecydowanie częściej niż ich rodzice i dziadkowie. Różnią się też sposobem użycia – najmłodsi szukają w AI przede wszystkim identyfikacji ryzyka (41 proc.), a milenialsi cenią przyspieszenie procesu badawczego (39 proc.).

Ale gdy zapytać ich o idealny model podejmowania decyzji na przyszłość, odpowiedź brzmi: hybryda. Połowa wszystkich badanych – a wśród pokolenia Z nawet 56 proc. – chce, żeby AI i doradca pracowali razem. Nie zamiast siebie, lecz obok siebie, w odpowiedniej kolejności.

To zresztą logiczne. Kto wychował się z algorytmami, ten najlepiej zna ich ograniczenia.

Ciemniejsza strona: AI podbija apetyt na ryzyko

Jest w badaniu HSBC wątek, który powinien zainteresować nie tylko branżę, ale i regulatorów. Niemal połowa respondentów (49 proc.) twierdzi, że narzędzia AI sprawiają, iż chętniej podejmują skalkulowane ryzyko. To ponad dwa razy więcej niż tych, których AI czyni ostrożniejszymi (20 proc.).

Efekt jest szczególnie wyraźny w krajach, gdzie inwestowanie indywidualne przeżywa boom – w Indiach skłonność do ryzyka pod wpływem AI deklaruje 64 proc. badanych, w ZEA 63 proc., w Malezji 54 proc. W Wielkiej Brytanii i USA proporcje są skromniejsze, ale wciąż istotne.

Zjawisko ma dwa oblicza. Z jednej strony AI demokratyzuje dostęp do analiz, które kiedyś były zarezerwowane dla profesjonalnych traderów – i to faktycznie może pomagać w podejmowaniu lepszych decyzji. Z drugiej strony narzędzie, które systematycznie buduje pewność siebie u niedoświadczonego inwestora, może go nieświadomie pchać w stronę pozycji, których konsekwencji nie rozumie. Zwłaszcza w środowisku podwyższonej zmienności, z jakim mamy do czynienia od miesięcy.

Co więcej, 90 proc. badanych szacuje, że AI miała wpływ na ich wyniki portfelowe w ostatnim roku – przypisując jej średnio jedną trzecią osiągniętych zwrotów. Wśród najzamożniejszych (powyżej 2 mln USD) ten odsetek rośnie do 39 proc. Trudno zweryfikować, na ile te deklaracje odzwierciedlają rzeczywistość, a na ile wynikają z tendencji do przypisywania sukcesów nowej, fascynującej technologii.

Co to oznacza dla rynku doradztwa

Badanie HSBC wpisuje się w szerszy obraz, który wyłania się z wielu źródeł naraz. CFA Institute w swoim marcowym raporcie o młodych inwestorach wskazywał, że cyfrowe zaangażowanie rośnie, ale rośnie też zapotrzebowanie na personalizację. Klienci oczekują od doradców pełnej przejrzystości w kwestii tego, jak i gdzie wykorzystują AI – inaczej zaufanie topnieje.

Dla samych banków wniosek jest pragmatyczny: przyszłość nie polega na zastąpieniu doradcy chatbotem, lecz na wyposażeniu doradcy w lepsze narzędzia. HSBC nie ukrywa, że wyniki badania wspierają jego własną strategię – bank rozwija platformę Wealth Intelligence, opartą na dużym modelu językowym, która kompiluje informacje z ponad 10 tys. źródeł i przygotowuje doradcom syntetyczny briefing przed każdym spotkaniem z klientem.

Czy to oznacza, że ludzki doradca jest niezastąpiony na zawsze? Niekoniecznie. Ale na dziś rola maszyny i rola człowieka w portfelu inwestycyjnym wydają się jasno rozdzielone. AI odpowiada za szybkość, skalę i wstępną selekcję. Człowiek – za kontekst, odpowiedzialność i ostateczne „tak” lub „nie”. I dopóki rynki będą się zachowywać tak jak w ostatnich miesiącach – z tygodniowymi wahaniami sektora technologicznego rzędu kilkunastu procent, zawieszonym w powietrzu widmem podwyżek stóp i geopolitycznym tłem, które zmienia się z dnia na dzień – ta hierarchia raczej się nie odwróci.

Źródło: HSBC