„China Opportunity 2.0”. Premier Li Qiang na Summer Davos broni chińskiego boomu technologicznego

Chiński premier odpiera zarzuty o nieuczciwą konkurencję i masowe subsydia. Na forum w Dalian przekonuje, że światowe obawy przed „chińskim szokiem” powinny ustąpić dostrzeżeniu szans, jakie niesie eksportowy boom Państwa Środka. Zachód nie jest jednak przekonany.
W środę 24 czerwca 2026 roku na otwarciu 17. edycji Światowego Forum Ekonomicznego w Dalian – wydarzenia znanego jako „Summer Davos” – premier Chin Li Qiang wygłosił jedno z najważniejszych przemówień ekonomicznych tego roku. W obliczu narastającej globalnej debaty o dominacji chińskiego eksportu technologicznego, drugi w hierarchii władzy przywódca Chin zaproponował światu nową narrację: zamiast obawiać się „China Shock 2.0”, inwestorzy, rządy i przedsiębiorcy powinni dostrzegać „China Opportunity 2.0”.
Przemówienie Li Qianga nie padło w próżni. Odbyło się w momencie, gdy globalne rynki technologiczne przeżywają potężną wyprzedaż – koreański KOSPI stracił we wtorek 10 procent, a indeks półprzewodników na Wall Street zanurza się kolejną sesję z rzędu. Jednocześnie czerwcowy raport OECD dokumentuje, że globalne subsydia przemysłowe osiągnęły najwyższy poziom od czasu kryzysu finansowego z 2008 roku, a chińskie firmy są ich głównymi beneficjentami. Na tym tle retoryka premiera brzmi jak próba dyplomatycznego wyprzedzenia krytyki, która narasta po obu stronach Atlantyku.
Subsydia? „Rząd nie jest aż tak bogaty”
Najbardziej medialne fragmenty przemówienia dotyczyły kwestii państwowego wsparcia dla sektora high-tech. Zachodni decydenci – zarówno w Waszyngtonie, jak i w Brukseli – od miesięcy argumentują, że hojne dotacje Pekinu tworzą asymetrię konkurencyjną, wypychając z rynku europejskich i amerykańskich producentów samochodów elektrycznych, paneli słonecznych, baterii i chipów. Li odparł te zarzuty wprost, stwierdzając, że główną siłą napędową chińskiej innowacyjności nie są dotacje rządowe, lecz ogromny rynek wewnętrzny liczący 1,4 miliarda konsumentów, który umożliwia masowe i błyskawiczne wdrażanie nowych technologii, oraz gigantyczne inwestycje samego sektora prywatnego. Dodał przy tym z pewną dozą ironii, że „chiński rząd nie jest aż tak bogaty”, by sam sfinansować tego rodzaju transformację.
To oczywiście uproszczenie. Dane OECD z początku czerwca wskazują, że 60 procent przyrostu udziału chińskich firm w globalnym rynku w badanych sektorach można powiązać z bezpośrednim lub pośrednim wsparciem publicznym. Organizacja zrzeszająca 38 państw wskazuje też na rosnącą skalę subsydiów w ujęciu absolutnym – łącznie 108 miliardów dolarów w 15 kluczowych branżach w 2024 roku.
Huawei i Unitree. Symbole sukcesu czy kontrowersji?
Premier Li przywołał dwie firmy jako przykłady chińskiego sukcesu innowacyjnego: koncern Huawei i producenta robotów Unitree. Dobór nazw jest wymowny, bo obie spółki znajdują się pod bezpośrednim ostrzałem Waszyngtonu. Huawei od lat jest objęty amerykańskimi sankcjami, co nie przeszkodziło mu w osiągnięciu prognozowanych 12 miliardów dolarów przychodów z chipów AI w 2026 roku – wzrost o 60 procent rok do roku. Jego procesory Ascend 950PR weszły do masowej produkcji i coraz skuteczniej konkurują z Nvidią na rodzimym rynku.
Z kolei Unitree – producent humanoidalnych robotów, które stały się hitem mediów społecznościowych – 8 czerwca trafił na rozszerzoną listę Pentagonu obejmującą podmioty powiązane z chińskim kompleksem wojskowo-przemysłowym. Na tę samą listę wpisano wówczas także Alibabę, Baidu i producenta samochodów elektrycznych BYD. Wskazanie tych dwóch firm przez premiera na globalnym forum ekonomicznym to wyraźny sygnał, że Pekin nie zamierza się dystansować od spółek krytykowanych przez Amerykanów – wręcz przeciwnie, traktuje je jako sztandarowe przykłady swojej drogi rozwojowej.
Między szczytem w Pekinie a wojną na Bliskim Wschodzie
Przemówienie Li Qianga wpisuje się w szerszy kontekst relacji chińsko-amerykańskich. Zaledwie miesiąc wcześniej, 14-15 maja, Donald Trump złożył wizytę państwową w Pekinie. Według relacji agencyjnych obaj przywódcy rozmawiali między innymi o tym, jak „przekroczyć pułapkę Tukidydesa” – koncepcję opisującą historyczną prawidłowość, w której wzrost nowego mocarstwa prowadzi do konfrontacji z mocarstwem dominującym.
Na marginesie forum w Dalian do tego wątku odniósł się Graham Allison z Harvard Kennedy School – twórca wspomnianej koncepcji – który w rozmowie z agencją AFP ocenił, że obaj prezydenci „wyraźnie próbują przeformułować relację w sposób, który pozwoli uniknąć historycznego schematu”. Jednocześnie jednak nazwał trwającą wojnę amerykańsko-izraelską z Iranem „strasznym i niepotrzebnym błędem” Trumpa. To właśnie konsekwencje tego konfliktu – blokada Cieśniny Ormuz, skok cen energii, podwyższona inflacja w Europie – stanowią tło dla obrad w Dalian i wpływają na globalny klimat inwestycyjny.
Co oznacza ofensywa Pekinu dla inwestorów?
Dla uczestników rynków finansowych przemówienie Li Qianga ma znaczenie wykraczające poza sferę dyplomatyczną. Jeśli Pekin zamierza kontynuować agresywną ekspansję eksportową w sektorze AI, elektromobilności i robotyki – a wszystko na to wskazuje – konsekwencje odczują zarówno europejscy producenci przemysłowi, jak i amerykańskie firmy chipowe. Już teraz chińskie eksporty konkurują z 58 procentami produktów eksportowanych z krajów strefy euro, w porównaniu z 46 procentami kilka lat temu.
Jednocześnie nowe regulacje – takie jak procedowana w Kongresie ustawa MATCH Act, mająca zaostrzyć kontrolę eksportu zaawansowanego sprzętu do produkcji chipów – mogą w średnim terminie ograniczyć chiński dostęp do kluczowych technologii. Holenderski minister ds. handlu spotkał się w tym tygodniu z amerykańskimi parlamentarzystami właśnie w tej sprawie, wyrażając obawy co do potencjalnych konsekwencji ustawy dla europejskich producentów, przede wszystkim ASML.
Innowacja w skali, ale czyim kosztem?
Forum w Dalian obraduje pod hasłem „Innovating at Scale” i gromadzi ponad 1700 uczestników z ponad 90 krajów. Mirek Dušek, dyrektor zarządzający WEF, przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że świat „żyje w erze wykładniczego postępu technologicznego”, ale kluczowym pytaniem pozostaje, jak przekuć go w realne korzyści dla szerokiej gospodarki, a nie tylko dla wąskiej grupy innowatorów i inwestorów. Bank Światowy obniżył globalną prognozę wzrostu na 2026 rok do najniższego poziomu od pandemii COVID-19, a MFW szacuje tegoroczny wzrost na 3,1 procent wobec 3,4 procent rok wcześniej.
Na tym tle retoryka „China Opportunity 2.0” brzmi jak zaproszenie do współpracy, ale i jak ostrzeżenie. Pekin sygnalizuje, że nie zamierza zwalniać tempa – niezależnie od sankcji, list Pentagonu i protekcjonistycznych ceł. Dla globalnych inwestorów oznacza to konieczność uwzględnienia w swoich strategiach scenariusza, w którym chiński eksport technologiczny pozostaje siłą strukturalnie zmieniającą globalny krajobraz konkurencyjny – ze wszystkimi konsekwencjami dla wycen, łańcuchów dostaw i polityki monetarnej po obu stronach Pacyfiku.
Źródła: World Economic Forum, AP News
