Czy to jest dobry moment na rynki wschodzące?

Czy to jest dobry moment na rynki wschodzące?

Czy teraz jest moment na powrót do rynków wschodzących? Sześć miesięcy temu można było wyśmiać tę sugestię. Obecnie sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej, ponieważ Chiny otwierają się, a świat rozwinięty ryzykuje powtórkę kryzysu z 2008 roku. W tym momencie Indeks MSCI rynków wschodzących, wyrażony w dolarach, jest w zasadzie dokładnie w tym samym miejscu, w którym był dziesięć lat temu.

Warto jednak wspomnieć, że po drodze była to prawdziwa przejażdżka rollercoasterem. W 2015 roku indeks stracił jedną trzecią swojej wartości, a do lutego 2021 r. prawie podwoił się z pandemicznego dołka, ale do październikowego Kongresu Chińskiego oddał już prawie wszystkie te zyski, by w ciągu kolejnych trzech miesięcy zyskać prawie 25%. Jak więc widać, przez dekadę rynki wschodzące grały drugie skrzypce wobec modnego, napędzanego technologią rynku amerykańskiego.

Podczas gdy rynki giełdowe krajów rozwijających się szły w bok, z mnóstwem nieprzespanych nocy po drodze, Stany Zjednoczone rosły w siłę. W szczytowym momencie na początku ubiegłego roku, S&P 500 potroił się od 2013 roku. Gdy amerykański benchmark spadł w pierwszych dziewięciu miesiącach ubiegłego roku, indeks EM podążył za nim, tylko bardziej i mocniej.

Emerging markets, czyli w co inwestujemy?

Pierwszą rzeczą, którą należy zrozumieć, jest to, co otrzymujemy inwestując w fundusz rynków wschodzących. Rynki wschodzące to określenie używane w odniesieniu do niektórych regionów świata ze względu na ich charakterystyczne cechy rozwoju gospodarczego i aktywności rynków finansowych. W pojęciu tym mieszczą się wszystkie państwa, które znalazły się na drodze od gospodarki rozwijającej się do gospodarki rozwiniętej. W związku z tym, inwestor który trzyma się wag różnych krajów uchwyconych przez indeksy EM, będzie miał w rzeczywistości około 3/4 swoich pieniędzy zainwestowanych w zaledwie cztery kraje: Chiny stanowią około jednej trzeciej indeksu MSCI rynków wschodzących, Tajwan reprezentuje kolejne 15%, Korea Południowa i Indie wnoszą po około 12%. Brazylia jest największym z pozostałych krajów z udziałem zaledwie 5%.

Nie jest to więc wiele krajów, ale już teraz widać, że dość trudno jest uogólnić, w jaki rodzaj ekspozycji się inwestuje. Większość z nich to wielcy importerzy towarów, jeden opiera się na eksporcie. Dlatego najwyraźniej gra się na popyt w krajach rozwiniętych, zwłaszcza w sektorach technologicznych.

Argumenty przemawiające za inwestowaniem na rynkach wschodzących mają trzy horyzonty czasowe:

Argument długoterminowy to taki, który wszyscy znamy. Stanowią one: 70% ludności świata i połowę jego masy lądowej; 40% produkcji gospodarczej; oraz 60% wzrostu gospodarczego.

  • Dyrektor zarządzająca Miedzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) Kristalina Georgijewa powiedziała w poniedziałek, że:

    „szacuje się, iż globalna gospodarka wzrośnie o mniej niż 3 procent  2023 roku, przy czym oczekuje się, że Indie i Chiny będą odpowiadać za połowę globalnego wzrostu w tym roku.”

    Być może udało się już zebrać nisko wiszące owoce, jakimi było przejście dużej liczby ludności z terenów wiejskich na miejską konsumpcję,
    ale trwa przejście od niskich do średnich i wyższych dochodów, co stwarza ogromne możliwości w sektorach ukierunkowanych na rosnącą klasę średnią, takich jak na przykład finanse konsumenckie.

  • Druga średnioterminowa perspektywa czasowa odzwierciedla przejście z ery wyjątkowości Stanów Zjednoczonych po kryzysie finansowym, w której ekspansja amerykańskiego sektora technologicznego umożliwiła rozkwit Wall Street, podczas gdy reszta świata zmagała się ze spowolnionym wzrostem.
  • Aktualnie Stany Zjednoczone wydają się tracić grunt pod nogami w porównaniu ze wschodzącym światem, który ma bardziej zrównoważone zadłużenie, zdrowsze rachunki bieżące, bardziej zaawansowany cykl monetarny walczący z inflacją i lepszą demografię. Jest jeszcze kwestia krótkoterminowa, która ma dwa główne czynniki: ponowne otwarcie się Chin i ziejącą przepaść między wycenami giełdowymi w USA i na rynkach wschodzących.

Ostatni rajd w odpowiedzi na poprawę sytuacji w Chinach ledwie naruszył różnicę pomiędzy rynkami wschodzącymi, których wartość wynosi około 12-krotność oczekiwanych zysków (nawet biorąc pod uwagę znacznie wyższą ocenę Indii).