Początkujący
Teraz czytasz
Tomasz Przybycień o proptradingu i handlu na amerykańskiej giełdzie [Wywiad]
0

Tomasz Przybycień o proptradingu i handlu na amerykańskiej giełdzie [Wywiad]

utworzył Natalia Bojko29 stycznia 2020

Tomasz Przybycień jest traderem z amerykańskich giełd akcji, żyjący z tradingu od końca 2007 roku. Prowadzi grupę proptradingową remotedaytradergroup.com oraz jest autorem bloga day-trader.pl. Dzięki uprzejmości Tomka w wywiadzie dla czytelników Forex Club, przedstawił on kluczowe aspekty, jakie według niego są potrzebne, by zacząć żyć wyłącznie z handlu. Dodatkowo poruszyliśmy kilka kwestii dotyczących biur proptradingowych i szans na rozwój w ich strukturach. Tomkowi jeszcze raz serdecznie dziękuję za poświęcony czas, a Was zachęcam do lektury.

“Szybkie zyski są bolączką początkujących”– Tomasz Przybycień


Przeczytaj koniecznie: Wywiad z Arkiem Balcerowskim o pracy analityka i światowej koniunkturze


1. Twój autorski serwis Day-Trader.pl to jeden z najchętniej i najczęściej odwiedzanych portali o tematyce traderskiej. Mógłbyś opowiedzieć skąd znalazłeś w sobie motywację do jego założenia? Jakie są Twoje początki w tradingu?

Bloga założyłem go z końcem 2007 roku. Wtedy rozpocząłem pracę jako trader w biurze proptradingowym skupionym na amerykańskich giełdach akcji. To był swego rodzaju dziennik, w którym opisywałem swój rozwój w tamtym czasie. Moje założenie było proste, dzięki pisaniu będę widział co zmienia się z biegiem czasu oraz mam szansę na większą systematyczność w rozwoju tradingowym.  Z czasem blog się rozwinął do mini serwisu i stał się zalążkiem rozwoju własnej grupy proptradingowej po moim odejściu z biura, gdzie zaczynałem.

Szeroko pojęte inwestycje rozpocząłem w 2003-2004. Bez większych sukcesów trwało to do 2007 rok. Dopiero profesjonalne podejście i systematyczność w rozwoju spowodowała pierwsze sukcesy od końca 2007.

2. Na Day-Trader.pl opisujesz swoje podejście do tradingu. Dlaczego zdecydowałeś się na akurat na daytrading? Co Ci w nim najbardziej pasuje?

W zasadzie w day tradingu się po prostu sprawdziłem. Postanowiłem trzymać się tego co pozwala mi stabilnie zarabiać na rynku. Nie miałem tej stabilności, pewności zagrań oraz strategii kiedy trejdowałem na forex czy na GPW. Był to dość loteryjny trading nie zamknięty w jakiś sensownych ramach. Rozwój w biurze proptradingowym zmienił diametralnie moje podejście do przygotowania sesyjnego, rozgrywania pozycji itd. Trzymam się więc tego rynku, który przynosi mi regularne zyski, a zarazem czuje się w nim pewnie.

3. Jaki element analizy uważasz za najistotniejszy? Czy jest jakaś szczególna rzecz (wskaźnik, formacja itp), na którą zwracasz uwagę?

W tradingu najbardziej kluczowy jest dla mnie wolumen oraz wielkość transakcji. Z tych informacji w powiązaniu z budowaniem się trendu “czytam” najwięcej. Moja strategia w dużej mierze bazuje na tzw. tape readingu, czyli czytaniu z taśmy i kwotowań. To dla mnie podstawa, której uczyłem się przez lata. W zasadzie gdyby odciąć mnie od wykresów z samą taśmą i kwotowaniami poradziłbym sobie bez problemu.

4. Jakiej rady udzieliłbyś osobie, która chce zacząć związać swoje życie z tradingiem? Czy jest do tego wymagany talent i szczególne zdolności czy raczej dużo chęci i determinacji?

Sam byłem w gorącej wodzie kąpany. Gdy coś zaczynałem, liczyłem na sukces najlepiej w przeciągu kilku dni 😉 Minęło mi, gdy poznałem traderów, którzy zawodowo zajmowali się rynkiem. Ich zarobki uzależnione były wyłącznie od tego ile pieniędzy wyciągną z rynku. To mi pokazało, że jest to możliwe, ale wymaga odpowiedniej pracy, poświęcenia oraz determinacji. Spojrzenia na całość w szerszej perspektywie, a w szczególności dojściu na odpowiednie miejsce, gdzie znajdują się już doświadczeni gracze nie z nocy z na noc. Tylko w określonym czasie gdy pojawi się odpowiedni rozwój we własnym tradingu.

Uważam, że chęć szybkich zysków jest bolączką dla wielu początkujących. Pragną przeskoczyć kilka poziomów jak w grze komputerowej, przez co wielkość otwieranych pozycji, depozyt, zmienność na trejdowanych walorach – jest za duża w stosunku do tego, co ich wiedza, doświadczenie oraz emocje mogą na początek udźwignąć. Proponuje zawsze u siebie w grupie proptradingowej rozwój stabilny, od mniejszych pozycji, mniejszej zmienności. Gdy pojawiają się wyniki zmiana tych parametrów, ale nie skokowa, tylko proporcjonalna do generowanych wyników. Tak by głowa dobrze działała gdy mamy zmianę wielkości trejdowanej pozycji.

5. Czy jest jakaś książka, która Ci szczególnie przypadła do gustu?

One good trade – ekipy z SMB Capital oraz Flash Boys – Micheal Lewisa. Jedna pokazuje praktycznie identyczną drogę, którą sam przebyłem. Stąd jest mi po prostu bliska. Zawiera zarazem ogrom dobrych porad. Druga również dotyczy giełd amerykańskich – tego jak zmiany technologii wpływają na trading. Zarazem z czym trzeba się po prostu pogodzić 🙂

6. Proprietary trading to nadal dość świeży temat, szczególnie dla początkujących traderów. Jak myślisz, jakie są perspektywy rozwoju w najbliższych latach? Jak zacząć z własnym biurem?

Wydaje mi się, że tematyka proptradingu jest w Polsce dość mocno już zakorzeniona. Mam na myśli giełdy akcji. To jest forma współpracy z traderami, która skierowana jest do węższej grupy osób, więc nie ma tutaj nastawienia na jakiś dynamiczny rozwój. To jest moje podejście, liczy się jakość nie ilość. Stąd też określone jasne zasady współpracy oraz przede wszystkim nastawienie do osób które posiadają już własną strategię tradingową (w przypadku oferty remote tradingu).

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku tworzenia biura proptradingowego. Bardzo dużo osób ma takie zamiary nie posiadając wyników. Tą formę sugeruję traderom, którzy chcą swojej strategii uczyć innych i tym samym zwiększać skalę. W innym wypadku może to być bardzo kosztowne przedsięwzięcie.

7. Utrzymywanie się wyłącznie z tradingu to wciąż abstrakcyjny temat, pod względem czysto psychologicznym. Jak radzisz sobie ze stratami? Czy trzeba wyrobić w sobie odpowiednie nawyki, by być skutecznym traderem?

Praca w propie nauczyła mnie wycinać bardzo szybko straty. W tym przypadku nie ma zmiłuj. W innym wypadku byłoby to dość tragiczne w skutkach. Jeżeli potraktujemy własny trading jak biznes, to nie może dochodzić do sytuacji w której pozwalamy sobie na straty większe niż zakładamy. Nie wspominając już o stratach, które zerowałyby zyski np. z kilku miesięcy. Wyobraźmy sobie, że mamy jakiś inny biznes. Czy pozwolilibyśmy sobie w nim na regularne pomyłki, które doprowadziłyby do straty wygenerowanych zysków z poprzednich miesięcy?

Dla mnie straty są nieodzownym elementem tradingu, ale przy określonej skuteczności oraz współmierności do generowanych zysków – nie mają finalnie żadnego znaczenia w ostatecznym rozliczeniu.

W gorszych okresach tradingowych, zmniejszam natomiast wielkość pozycji oraz robię sobie wolne. By nie budować w sobie chęci odrobienia strata za wszelką cenę. Lepiej wrócić do tradingu z czystym umysłem i na spokojnie robić swoje jak zwykle.

8. Na koniec chciałabym zapytać, czy masz taką transakcję, która szczególnie zapadła Ci w pamięć?

Staram się nie żyć zrealizowanymi już transakcjami. Na pewno miło wspomina się świetne sesje pod względem osiągniętego wyniku finansowego. Ale nawet teraz gdybym miał sobie przypomnieć co na takich sesjach trejdowałem, to nie pamiętam. Generalnie moje podejście jest takie, że trejduje dany pattern, a nie spółki. Jest układ oraz interesujący mnie wolumen i otwieram pozycję – upraszczając oczywiście.

Sądzę, że najlepsze transakcje jeszcze przede mną :).


W imieniu Tomka zapraszamy wszystkich do grupy na Facebook’u , w której poruszane są kwestie handlu na amerykańskich giełdach. 

GRUPA DAY-TRADER.PL

Co o tym sądzisz?
Lubię
50%
Interesujące
40%
Heh...
0%
Szok!
10%
Nie lubię
0%
Szkoda
0%
O Autorze
Natalia Bojko
Natalia Bojko
Aktywnie spekuluje na rynku Forex od 2016 roku wychodząc z założenia, że najprostsze analizy przynoszą najlepsze efekty. Pierwsze doświadczenie zdobywała na GPW i rynku surowców. Obecnie jest studentką Wydziału Ekonomii i Zarządzania w Białymstoku, gdzie aktywnie rozwija i współtworzy Podlaską Akademię Giełdową. Prywatnie zwolenniczka aktywnego spędzania czasu.