Aktualności
Teraz czytasz
Pandemia trwa. Z jakimi nastrojami wchodzimy w kolejny kwartał?
0

Pandemia trwa. Z jakimi nastrojami wchodzimy w kolejny kwartał?

utworzył Natalia Bojko1 kwietnia 2020

Powiedzenie “w marcu jak w garncu” nawet w odniesieniu do rynków nabiera bardzo dosłownego znaczenia. Trzeci miesiąc w roku przyniósł nam sporą dawkę zmienności, na którą inwestorzy (korzystający z możliwości grania na krótko) z pewnością przynajmniej częściowo wykorzystali. Oczywiście większe obroty na rynku oraz spekulacyjne nastroje udzielają się nam w związku z dynamiczną sytuacją globalną. Silnie tkwimy w problemie epidemii koronawirusa i pomimo to, że sytuacja ta trwa w dużym uproszczeniu od połowy grudnia (w Europie trochę później) to jej końca trudno jeszcze wypatrywać. Stary Kontynent pokłada jednak nadzieje w szybszym pozbyciu się pandemii. Liczba przypadków wciąż jest rosnąca, natomiast prędkość z jaką przybywa zarażonych jednak maleje. Nie można natomiast powiedzieć tego o Stanach Zjednoczonych. Bardzo duża liczba zachorowań nie może nastrajać optymistycznie. Indeksy zaliczyły ogromne spadki z historycznych szczytów, a następnie odbijały po solidnych kilka procent w górę. Można dostać nie małej konsternacji w związku z zaistniałą sytuacją.

Fajerwerków nie będzie?

Ratowania gospodarek poprzez liczne obniżanie przez banki centralne stóp procentowych oraz masowe ilości pakietów pomocowych, z pewnością nie przejdzie obojętnie przez rynki. Największe z nich wystosowały Stany Zjednoczone oraz Niemcy. Duża ilość gotówki w gospodarce nie tylko wesprze “lokalną” płynność, ale przede wszystkim może wpłynąć negatywnie (osłabić) waluty krajowe. Scenariusz ten coraz głośniej i śmielej wysuwany w kwestiach spekulacji w kontekście dolara.

Nie powinniśmy raczej oczekiwać w zbliżającym się miesiącu podobnych kroków (naszych przysłowiowych “fajerwerków”), jakie zastosowano w marcu. Działania te spotkałyby się z dużą nieskutecznością. Mimo, że rynek nie zareagował w żaden sposób na cięcia stóp procentowych, wpływ na gospodarkę z pewnością będą miały, jednak nie tak silny jak w “normalnych” warunkach. Obecna sytuacja globalna z pewnością jest wyjątkowa. Działania banków centralnych oraz instytucji, które odpowiadają za szeroko pojęte rynki międzynarodowe, powinny się skupiać na zabezpieczeniu krótkoterminowych wahań. Mocno wątpliwym jest to byśmy w kwietniu otrzymali serię kolejnych obniżek. Bardziej prawdopodobne jest uruchomienie nowych bądź dokapitalizowanie obecnych pakietów pomocowych.

Wschód się “ogarnia”

Kwiecień z pewnością przyniesie nam trochę odświeżenia i ożywienia sytuacji w Chinach. Kraj ten dobrze poradził sobie z epidemią i w dość szybkim tempie przywraca się do porządku sprzed koronawirusa. Mocno uogólniając dane makroekonomiczne są powyżej oczekiwań i bliższe są spowolnieniu niż recesji. Jest to jedna z pozytywnych przesłanek w kwestii unormowania sytuacji ekonomicznej na świecie. Giełdy wschodnie są dobrym kreatorem nastrojów na sesje w Europie i USA. W związku z tym ostatnie wzrosty na rynku akcyjnym, choć jeszcze lekko niepewne, mogą przynieść trochę optymizmu na nasze “podwórko”. Wysoka zmienność w ciągu dnia radzi jednak dużą ostrożność. Znajduje ona swoje uzasadnienie w nerwowości ruchów na rynku oraz niepewności, która im towarzyszy. Jak wiadomo okazja czyni spekulanta, w związku z tym nic dziwnego, że mamy do czynienia z aż tak mieszanymi nastrojami oraz silnie zmiennymi sentymentami na rynku. Warto jednak zaznaczyć, że pomimo spektakularnych odbić, marzec dla większości indeksów kończy się jednak sporym minusem. Z pewnością minie trochę czasu zanim ponownie zbliżymy się do historycznych szczytów. Będąc jednak dobrej myśli, czekamy na szybkie zakończenie zmagań z epidemią oraz ponowne wlanie entuzjazmu i popytu na rynek.

Kwiecień i druga fala spadków

Obecnie przecenione aktywa (szczególnie rynków akcyjnych) są dla wielu okazją do porządnych zakupów. Chciwość jest najgorszym doradcą, a względny optymizm zachęca do nabywania tanich udziałów. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że przed nami jest jeszcze dużo miejsca i wiele powodów, by te spadki ponownie napłynęły na rynek. Jednym z powodów, który w pewnym stopniu potwierdza powyższe założenie jest rynek kredytowy w USA. Wzrost produktów inwestycyjnych zawierających obligacje korporacyjne jest niemalże lawinowy, podobnie jak przyrost wartościowy zobowiązań z tego tytułu. Patrzy się na to trochę z przymrużeniem oka. Rezerwa Federalna być może zostanie do tego “nieświadomie” wykorzystana z racji swoich postanowień. W gwoli przypomnienia, FED zobowiązał się skupować taką ilość papierów dłużnych, jaka będzie potrzebna do utrzymania płynności na rynku. Co prawda, kupowany dług to w zdecydowanej większości obligacje rządowe, a wspomniane wyżej korporacyjne stanowią jedynie niewielką część całości.

Zamieszczony wyżej wykres ukazuje wyniki zadłużenia korporacyjnego o ratingu inwestycyjnym denominowanego w dolarach amerykańskich. Emitowany jest publicznie na rynku krajowym w USA. Ten zbiór obejmuje wszystkie papiery wartościowe, których pozostały okres do terminu zapadalności wynosi co najmniej 7 lat i mniej niż 10 lat. Nie ciężko się dopatrzeć tego, że rentowność z tytułu długoterminowych papierów dłużnych przedsiębiorstw nie jest obecnie fantastyczna.

W związku z powyższymi informacjami można oczekiwać, że w najbliższym czasie silniejsza presja podażowa powróci na rynki. W dużej mierze obawy o spadek wartości większości aktywów i nadejście drugiej fali wyprzedaży związane są z drugą falą epidemii wirusa.

Co o tym sądzisz?
Lubię
20%
Interesujące
80%
Heh...
0%
Szok!
0%
Nie lubię
0%
Szkoda
0%
O Autorze
Natalia Bojko
Natalia Bojko
Aktywnie spekuluje na rynku Forex od 2016 roku wychodząc z założenia, że najprostsze analizy przynoszą najlepsze efekty. Pierwsze doświadczenie zdobywała na GPW i rynku surowców. Obecnie jest studentką Wydziału Ekonomii i Zarządzania w Białymstoku, gdzie aktywnie rozwija i współtworzy Podlaską Akademię Giełdową. Prywatnie zwolenniczka aktywnego spędzania czasu.