Jutro oficjalny start przeglądu USMCA, ale rynki już wiedzą, że szybko się nie skończy

Jutro oficjalny start przeglądu USMCA, ale rynki już wiedzą, że szybko się nie skończy

Prawie 2 biliony dolarów rocznego handlu, miliony miejsc pracy i zintegrowane łańcuchy dostaw trzech największych gospodarek Ameryki Północnej – to wszystko zależy od rozmów, które formalnie ruszają w środę. Tyle że nikt nie spodziewa się przełomu.

Jutro, 1 lipca 2026 roku, mija dokładnie sześć lat od wejścia w życie umowy USMCA – porozumienia handlowego między Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i Meksykiem, które zastąpiło pamiętną NAFTĘ. Zgodnie z wbudowaną w traktat klauzulą przeglądową, tego dnia trzy rządy muszą formalnie usiąść do stołu i zdecydować, co dalej. W teorii mogą przedłużyć umowę na kolejne 16 lat jednym podpisem. W praktyce – na to się absolutnie nie zanosi.

Trump mówi „nie”, potem „może”

Prezydent Donald Trump w ciągu ostatnich trzech tygodni zdążył powiedzieć o USMCA niemal wszystko. 10 czerwca stwierdził przed kamerami, że „nie zamierza odnawiać” porozumienia i wolałby, żeby „wygasło natychmiast”. Tydzień później, na marginesie szczytu w Paryżu, łagodził: „Może to podpiszę. Zobaczymy.” A jeszcze kilka dni temu przyznał, że widzi w umowie „dobrą strukturę”, choć domaga się lepszych warunków.

Dla rynków to klasyczny scenariusz trumpowskiej nieprzewidywalności – taki sam, jaki inwestorzy znają z pierwszej kadencji, gdy obecny prezydent doprowadził do zastąpienia NAFTY obecnym paktem. Tyle że tym razem stawka jest wyższa. Od stycznia 2025 roku administracja Trumpa nałożyła cła na stal, aluminium i samochody z Kanady oraz Meksyku, powołując się na bezpieczeństwo narodowe. USMCA co prawda nadal chroni większość handlu – ponad 85 procent importu z obu krajów wpływa do USA bezcłowo – ale ta ochrona staje się coraz bardziej dziurawa.

Co stanie się po 1 lipca?

Wirtualne spotkanie trójstronne zaplanowane na środę nie przyniesie żadnej decyzji. Potwierdzają to wprost zarówno strona kanadyjska, jak i meksykańska. Biuro ministra handlu Kanady Dominica LeBlanca poinformowało, że środowe posiedzenie to „okazja do budowania na dotychczasowych konstruktywnych rozmowach dwustronnych” – nie więcej. Kolejna runda negocjacji USA-Meksyk jest zaplanowana na koniec lipca.

Jeśli do jutra nie dojdzie do jednomyślnego potwierdzenia przedłużenia – a nie dojdzie – umowa nie znika. Pozostaje w mocy do 2036 roku, ale przechodzi w tryb corocznych przeglądów, które każdego roku mogą zakończyć się albo prolongatą, albo dalszą niepewnością.

Właśnie ten scenariusz analitycy uważają za najbardziej prawdopodobny. Vina Nadjibulla z Asia Pacific Foundation of Canada mówi wprost: „Najbardziej realistyczny wariant to przejście w tryb corocznych odnowień.” Będzie to jednak poważnym hamulcem makroekonomicznym, gdyż firmy produkujące w zintegrowanych łańcuchach wartości potrzebują wieloletniego horyzontu planowania, a coroczna groźba zmian reguł im tego nie daje.

Kto traci, kto zyskuje

Gdyby USMCA rzeczywiście przestało obowiązywać – co pozostaje scenariuszem skrajnym, ale nie niemożliwym – konsekwencje rozłożyłyby się nierównomiernie. Peterson Institute for International Economics wyliczył, że stany amerykańskie najbardziej zależne od eksportu do Kanady i Meksyku to te, które głosowały na Trumpa: Dakota Północna (90 proc. eksportu trafia do partnerów USMCA), Michigan (65 proc.), Iowa (50 proc.). W sektorze motoryzacyjnym trzy czwarte amerykańskiego eksportu części trafia właśnie do sąsiadów. To polityczna polisa ubezpieczeniowa, która – zdaniem wielu obserwatorów – powstrzymuje Trumpa przed ostatecznym zerwaniem.

Najbardziej wrażliwe branże to motoryzacja (reguły pochodzenia i wymagania płacowe są głównym polem bitwy), elektronika (rosnąca kontrola komponentów chińskiego pochodzenia przechodzących przez Meksyk), energetyka i rolnictwo. Kanada z kolei obawia się nacisków na otwarcie swojego systemu zarządzania podażą mleka – corocznej kości niezgody z Waszyngtonem.

Rynki w trybie wyczekiwania

W poniedziałek Wall Street zanotowała silne odbicie – Dow Jones po raz pierwszy zamknął się powyżej 52 000 punktów, S&P 500 zyskał 1,2 proc., a Nasdaq skoczył o ponad 2 proc. Optymizm wynikał jednak głównie z debiutu Alphabetu w indeksie Dow oraz orzeczenia Sądu Najwyższego chroniącego niezależność Fedu, nie z handlowych oczekiwań. Dolar kanadyjski pozostaje od początku roku pod presją ceł, kurs USD/CAD oscyluje w pobliżu tegorocznych szczytów. Peso meksykańskie trzyma się lepiej, ale nerwowo reaguje na każdy tweet z Białego Domu.

Dla polskich inwestorów z ekspozycją na rynki północnoamerykańskie – czy to przez ETF-y na S&P 500, czy bezpośrednio przez ADR-y spółek z sektora automotive – jutrzejszy start przeglądu USMCA to sygnał ostrzegawczy. Nie dlatego, że coś złego stanie się jutro. Ale dlatego, że okres niepewności, który się otwiera, może potrwać miesiące, jeśli nie lata.

Co dalej?

Eksperci z ośrodka CSIS identyfikują sześć możliwych ścieżek: od bezwarunkowego przedłużenia (mało prawdopodobne), przez „bolesne przedłużenie” z wymuszonymi koncesjami kanadyjsko-meksykańskimi, aż po wycofanie się jednej ze stron lub nawet powrót do fragmentarycznych umów bilateralnych. Geopolitycznie rozpad USMCA byłby prezentem dla Chin – osłabiłby sojusz, który miał być północnoamerykańską odpowiedzią na chińską ekspansję przemysłową.

Premier Kanady Mark Carney powiedział niedawno, że „nie podpisze złej umowy”. Jednocześnie przyznał, że sam Trump „potrafi przejść od braku porozumienia do zawarcia transakcji w jeden dzień”. To chyba najlepsza charakterystyka tego, z czym rynki będą żyły w najbliższych tygodniach – z niepewnością jako jedyną pewnością.

Źródła: CSIS, BSI Group, BBC News