Trump podnosi globalne cło do 15% – chaos prawny i nowa faza wojny handlowej

Zaledwie kilkanaście godzin po przełomowym wyroku Sądu Najwyższego USA, który unieważnił większość ceł wprowadzonych przez administrację Donalda Trumpa, prezydent zmaksymalizował stawkę celną dostępną na mocy alternatywnej podstawy prawnej. Rynki wchodzą w tydzień pełen znaków zapytania – od wątpliwości co do legalności nowych ceł, przez roszczenia importerów o 175 mld USD zwrotów, po niepewność wokół przyszłości dwustronnych umów handlowych.
W piątek 20 lutego 2026 roku Sąd Najwyższy USA orzekł stosunkiem głosów 6:3, że prezydent nie posiadał uprawnień do nakładania ceł na podstawie International Emergency Economic Powers Act (IEEPA) – ustawy z 1977 roku, która daje głowie państwa prawo do „regulowania” handlu w odpowiedzi na stany nadzwyczajne. Opinię większości sporządził Prezes Sądu John Roberts, do którego przyłączyli się dwaj sędziowie nominowani przez samego Trumpa – Neil Gorsuch i Amy Coney Barrett – oraz trzej sędziowie liberalni.
Roberts stwierdził jednoznacznie: „Gdyby Kongres zamierzał przekazać nadzwyczajne uprawnienie do nakładania ceł, uczyniłby to w sposób wyraźny, jak konsekwentnie czynił w innych ustawach celnych.” Wyrok dotknął szerokie spektrum stawek wprowadzonych od tzw. Liberation Day w kwietniu 2025 roku, obejmujących dziesiątki partnerów handlowych USA.
Reakcja rynków w piątek była umiarkowanie pozytywna – indeks S&P 500 zyskał 0,7%, a inwestorzy wstępnie zinterpretowali wyrok jako sygnał odprężenia w globalnych relacjach handlowych. Nastroje zmącił jednak wieczór, gdy Trump nie czekając nawet kilku godzin ogłosił nowe cła.
10% w piątek, 15% w sobotę
Odpowiedź prezydenta była błyskawiczna i dwuetapowa. Jeszcze w piątek, kilka godzin po wyroku, Trump podpisał proklamację wprowadzającą 10-procentowe cło globalne na mocy Section 122 Trade Act z 1974 roku – przepisu, który nigdy wcześniej nie był stosowany przez żadnego prezydenta. Ustawa pozwala na nałożenie ceł do 15% na okres maksymalnie 150 dni w celu rozwiązania „poważnych problemów bilansu płatniczego”. Po upływie tego terminu wymagana jest zgoda Kongresu na przedłużenie.
Nie minęła doba, gdy w sobotę 21 lutego Trump ogłosił na Truth Social podniesienie stawki do maksymalnych dopuszczalnych 15%.
„Jako Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki podnoszę z natychmiastowym skutkiem 10% światowe cło na kraje, z których wiele przez dekady 'okradało’ USA, do w pełni dozwolonego i prawnie przetestowanego poziomu 15%” – napisał, zapowiadając jednocześnie prace nad „nowymi, prawnie dopuszczalnymi cłami” w nadchodzących miesiącach.
Według oficjalnego komunikatu Białego Domu nowe cła wchodzą w życie 24 lutego o godzinie 00:01 czasu wschodniego i obejmują szereg wyłączeń: minerały krytyczne, produkty energetyczne, niektóre artykuły rolne, farmaceutyki, części lotnicze oraz towary wchodzące bezcłowo w ramach umowy USMCA (obejmującej Kanadę i Meksyk).
Wątpliwości prawne narastają
Analitycy zwracają uwagę na fundamentalny problem prawny nowej konstrukcji celnej. Section 122 wywodzi się z epoki standardu złota i sztywnych kursów walutowych. Jego zastosowanie wymaga wykazania „poważnego problemu bilansu płatniczego” – co z definicji ekonomicznej jest problematyczne, ponieważ bilans płatniczy jest rachunkowo zawsze w równowadze. Żaden prezydent nie powoływał się dotychczas na ten przepis, a jego użycie niemal na pewno wywoła kolejne pozwy sądowe.
Nowe cła mogą stanowić jedynie „zasłonę dymną” – instrument pozwalający zyskać czas na uruchomienie Section 301 Trade Act, który umożliwia nakładanie ceł w odpowiedzi na nieuczciwe praktyki handlowe, lecz wymaga przeprowadzenia formalnych dochodzeń. Przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer powiedział Politico jeszcze w grudniu 2025 roku, że administracja „myślała o tym planie przez pięć lat lub dłużej” i dysponuje „wieloma opcjami”.
Istnieje również scenariusz, w którym prezydent pozwoli 150-dniowemu terminowi wygasnąć, ogłosi nowy stan zagrożenia i ponownie uruchomi taryfę – tworząc de facto „wieczysty instrument celny”. Taka konstrukcja z pewnością stałaby się przedmiotem natychmiastowego zaskarżenia.
Rynki w poniedziałek: „Sell America” powraca
W poniedziałkowy poranek 23 lutego rynki azjatyckie zareagowały mieszanie. Kontrakty na S&P 500 spadły o 0,7%, na Nasdaq o 0,9%. Dolar osłabił się wyraźnie – EUR/USD wzrósł do 1,1826, a USD/JPY cofnął się o 0,6% do 154,06. „Krajobraz celny jest teraz bardziej niepewny niż wcześniej, a niepewność nie jest dobrą wiadomością dla żadnej gospodarki ani rynku” – powiedział Rodrigo Catril, strateg walutowy NAB, cytowany przez Reutersa.
Złoto zyskało 1,0% do 5 156 USD/oz, a srebro podrożało o 5% – oba kruszce korzystają ze statusu bezpiecznej przystani. Ropa Brent cofnęła się o 1,1% do 70,94 USD/bbl, gdyż perspektywa trzeciej rundy rozmów nuklearnych USA–Iran (zaplanowanych na czwartek w Genewie) tymczasowo łagodzi premię geopolityczną.
Osobnym czynnikiem ryzyka dla tego tygodnia są środowe wyniki Nvidii, której akcje stanowią prawie 8% indeksu S&P 500. Opcje implikują ruch kursu o co najmniej 6% w obu kierunkach.
Umowy handlowe w zawieszeniu, Europa grozi retorsjami
Szczególnie złożona jest sytuacja krajów, które wynegocjowały dwustronne porozumienia handlowe z Waszyngtonem w oparciu o stawki IEEPA – teraz prawnie nieistniejące. Administracja Trumpa twierdzi, że umowy te pozostają w mocy, a kraje takie jak Malezja, Kambodża czy Indonezja powinny dalej stosować wynegocjowane, wyższe stawki (np. 19% dla Indonezji). Jest to kontrowersyjne stanowisko, biorąc pod uwagę, że globalna stawka Section 122 wynosi 15%.
Komisja Europejska zareagowała stanowczo. „Umowa to umowa” – oświadczył rzecznik, domagając się utrzymania warunków porozumienia UE–USA. Prezydent Francji Emmanuel Macron skomentował wyrok jako dowód wartości mechanizmów kontroli władzy w demokracjach, a francuski minister handlu podkreślił, że „UE posiada narzędzia do odpowiedzi„. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział, że podczas wizyty w USA przypomni, iż „cła szkodzą wszystkim”.
Według szacunków Penn Wharton Budget Model, unieważnienie ceł IEEPA otwiera drogę do zwrotu nawet 175 mld USD pobranego cła. Setki firm – od Costco po Alcoa i Bumble Bee – złożyły już pozwy w Court of International Trade. Administracja zapowiedziała jednak, że będzie walczyć z roszczeniami, co może oznaczać lata sporów sądowych, a zwroty, które zostaną ewentualnie przyznane, mogą zająć 12–18 miesięcy.
150 dni, które zdecydują o kształcie wojny handlowej
Rozpoczyna się wyścig z czasem. Administracja Trump ma 150 dni – czyli do około 24 lipca 2026 r. – na zbudowanie alternatywnej architektury celnej opartej na Section 301 i Section 232. Tymczasem sondaż Ipsos pokazuje, że jedynie 34% Amerykanów popiera politykę gospodarczą prezydenta, a 64% ją odrzuca. Z wyborami uzupełniającymi do Kongresu w listopadzie, cła stają się tematem numer jeden kampanii wyborczej.
Jedno jest pewne: piątkowy wyrok nie zakończył amerykańskiej wojny handlowej – jedynie otworzył jej nowy, bardziej chaotyczny i prawnie niepewny rozdział.
Źródła: US News, NPR, White House, Reuters, Truth Social
