Presidents’ Day, Nowy Rok Księżycowy i ograniczona płynność. Jak święta kształtują globalną zmienność

Bezprecedensowe nałożenie się kalendarzy świątecznych w Azji i Ameryce Północnej pozostawia w poniedziałek 16 lutego rynki w rękach wąskiej grupy europejskich graczy, potęgując ryzyko gwałtownych ruchów cenowych w i tak już napiętym otoczeniu makroekonomicznym.
Jeden z tych dni, które analitycy rynkowi określają mianem „idealnej ciszy” – pozornie spokojnym, a w rzeczywistości potencjalnie niebezpiecznym. Giełdy w Nowym Jorku – NYSE i Nasdaq – pozostają zamknięte z powodu Presidents’ Day, federalnego święta upamiętniającego urodziny George’a Washingtona. Jednocześnie w Azji trwa Nowy Rok Księżycowy (w tym roku Rok Konia rozpoczyna się we wtorek 17 lutego), którego obchody zamrażają handel na najważniejszych parkietach regionu: giełdy Shanghai i Shenzhen nie prowadzą notowań od 16 do 23 lutego włącznie, z powrotem do handlu 24 lutego. Giełda w Seulu (Korea Exchange) jest nieczynna od poniedziałku do środy (16–18 lutego), a TWSE w Tajpej również pozostaje zamknięta. Hong Kong przeprowadził w poniedziałek jedynie skróconą sesję poranną, po czym zamknął się na kilka dni. W efekcie jedynym globalnym ośrodkiem pełnowymiarowego handlu akcjami w poniedziałek jest Europa – i to w atmosferze, którą trudno nazwać komfortową.
Tydzień, który pozostawił blizny
Kontekst, w jakim rynki wchodzą w tę „cichą” sesję, jest kluczowy dla zrozumienia, dlaczego niski wolumen budzi obawy, a nie ulgę. Miniony tydzień przyniósł najsłabszy wynik Wall Street w 2026 roku. S&P 500 stracił 1,39%, Dow Jones cofnął się o 1,23%, a Nasdaq Composite spadł o 2,1%, notując piąty z rzędu tygodniowy spadek – najdłuższą taką serię od wielu miesięcy. Były to zarazem największe tygodniowe straty wszystkich trzech głównych indeksów od listopada.
Wyprzedaż napędzana była przede wszystkim narastającym strachem przed destrukcyjnym wpływem sztucznej inteligencji na dotychczasowe modele biznesowe. To, co na początku lutego rozpoczęło się od załamania w sektorze oprogramowania – po premierze nowych narzędzi automatyzacji, która wymazała z rynku blisko bilion dolarów kapitalizacji spółek softwarowych i usługowych – rozlało się w kolejnych dniach na branżę finansową, nieruchomości, logistykę, a pod koniec tygodnia także na sektor medialny. Jak pisał CNBC 13 lutego, „strach przed AI-disruption uderzył w kolejną branżę: media„, wymuszając wyprzedaż akcji Netfliksa, Foxa i Disneya. CNN w analizie opublikowanej w poniedziałek rano wprost ostrzegła, że „AI scare trade” prawdopodobnie jeszcze się nie skończył.
Jednocześnie dane makroekonomiczne dawały sygnały mieszane, choć z pozytywnym akcentem inflacyjnym. Inflacja CPI w USA za styczeń spadła do 2,4% w ujęciu rocznym – to najniższy odczyt od maja, poniżej konsensusu na poziomie 2,5% i wyraźnie mniej niż grudniowe 2,7%, jak wynika z oficjalnych danych opublikowanych przez Bureau of Labor Statistics. Dane te ożywiły spekulacje o wcześniejszym wznowieniu obniżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Rynki terminowe w poniedziałek wyceniały 68-procentowe prawdopodobieństwo cięcia na posiedzeniu w czerwcu i łącznie 62 punkty bazowe luzowania do końca roku – podał Reuters, powołując się na dane z rynku futures. Spadek rentowności obligacji pociągnął za sobą osłabienie dolara – indeks DXY stracił w minionym tygodniu 0,8%, cofając się do poziomu 96,89 (według Trading Economics).
Mechanika cienkiego handlu
Dlaczego nałożenie Presidents’ Day i Nowego Roku Księżycowego ma znaczenie wykraczające poza kalendarzową ciekawostkę? Odpowiedź leży w mechanice płynności rynkowej. Gdy zamknięte są jednocześnie NYSE, Nasdaq, giełdy w Szanghaju, Shenzhen, Seulu, Tajpej i częściowo Hong Kongu, z globalnego obrotu znika przytłaczająca większość wolumenu. Oznacza to, że nawet relatywnie niewielkie transakcje mogą generować nieproporcjonalnie duże ruchy cenowe.
Historia rynków finansowych dostarcza wymownych przykładów – od „flash crashu” na europejskich parkietach 2 maja 2022 roku, kiedy to błędne zlecenie Citigroup wywołało kilkuminutowy krach na giełdzie sztokholmskiej przy świątecznie obniżonej płynności (jak udokumentował Reuters), po regularne epizody gwałtownej zmienności na rynku walutowym w okresie noworocznym w Azji. W okresach świątecznych spadki płynności sięgają zwykle 40–60% normalnego poziomu, co statystycznie podwaja amplitudę wahań cen w ciągu dnia.
W poniedziałek mechanizm ten był widoczny w czasie rzeczywistym. Kontrakty futures na S&P 500 i Nasdaq – jedne z nielicznych instrumentów amerykańskich kontynuujących handel – zyskiwały po ok. 0,4%. Ruch pozornie umiarkowany, ale dokonujący się przy ułamku typowego wolumenu. W Europie paneuropejski STOXX 600 otworzył się wzrostem o 0,2–0,4%, osiągając w trakcie dnia ok. 618,90 pkt, wspierany odbiciem sektora bankowego i ubezpieczeniowego (odpowiednio +1,6% i +1%), które w minionym tygodniu zostały poturbowane właśnie przez „AI scare trade” rozlewający się na sektor finansowy.
Tokijski Nikkei 225 – jedyny większy azjatycki indeks prowadzący w poniedziałek pełną sesję – zakończył dzień spadkiem o 0,2% do poziomu 56 806 punktów. Spadek nastąpił po publikacji rozczarowujących danych o PKB Japonii za IV kwartał 2025 roku: wzrost wyniósł zaledwie 0,1% kwartał do kwartału (0,2% r/r), drastycznie poniżej prognozowanych 0,4% (1,6% r/r), co było pokłosiem słabszych wydatków rządowych i hamujących eksportów. Globalny indeks MSCI World poruszał się w minimalnym zakresie, zyskując symbolicznie 0,1%.
Rynki surowcowe: złoto i ropa w wakacyjnym zawieszeniu
Ograniczona płynność dotknęła również rynki surowcowe. Złoto spot spadało o ok. 0,7%, oscylując wokół poziomu 5 007 USD za uncję trojańską, po tym jak we wczesnych godzinach handlu chwilowo zanurkowało poniżej psychologicznej bariery 5 000 USD. To kontynuacja nerwowej konsolidacji trwającej od końca stycznia, kiedy złoto po raz pierwszy w historii trwale przekroczyło ten poziom. Analitycy Goldman Sachs podnieśli niedawno prognozę ceny złota na koniec 2026 roku o 500 USD do 5 400 USD za uncję, wskazując na utrzymujący się popyt banków centralnych i perspektywę dalszego luzowania polityki Fed. Jednak przy tak niskiej płynności jak w poniedziałek, nawet realizacja zysków przez relatywnie niewielką grupę inwestorów lewarowanych wystarczyła, by wywołać zauważalne wahania kursu – co potwierdzał w swoim komentarzu Wall Street Journal.
Ropa Brent oscylowała w pobliżu 67,57 USD za baryłkę (spadek ok. 20 centów), a WTI cofnęło się do 62,72 USD, według danych Reuters. Rynek ropy absorbował doniesienia z piątku, według których OPEC+ skłania się ku wznowieniu zwiększania wydobycia od kwietnia – po pauzie trwającej cały I kwartał 2026 roku. Perspektywa dodatkowej podaży w połączeniu z trwającymi negocjacjami amerykańsko-irańskimi tworzy mieszankę czynników, której ocena w warunkach minimalnej płynności jest szczególnie trudna.
Co czeka rynki po powrocie z przerwy
Gdy handel wróci do normy – na Wall Street we wtorek, w Seulu w czwartek, a na giełdach chińskich dopiero 24 lutego – inwestorzy staną przed intensywnym kalendarzem wydarzeń. Kluczowym punktem tego tygodnia będą wyniki Walmart. Akcje największego detalisty świata wzrosły od początku roku o ok. 20%, a jego kapitalizacja rynkowa na początku lutego przekroczyła po raz pierwszy w historii bilion dolarów. Raport dostarczy istotnych informacji o kondycji amerykańskiego konsumenta w środowisku wciąż podwyższonych, choć malejących, cen.
W piątek 20 lutego opublikowane zostaną również dane o PKB USA za IV kwartał 2025 roku (advance estimate, przesunięty z pierwotnego terminu 29 stycznia z powodu government shutdown) – Deutsche Bank prognozuje spowolnienie wzrostu do 2,5% (annualizowanego) z 4,4% w III kwartale, konsensus oscyluje wokół 2,8%, a Scotiabank szacuje nawet 3,5%. Dodatkowo w ciągu tygodnia poznamy odczyty inflacyjne z Wielkiej Brytanii, Kanady i Japonii, wstępne wskaźniki PMI dla głównych gospodarek oraz raport PCE (Personal Consumption Expenditures), preferowaną miarę inflacji Rezerwy Federalnej.
Nie bez znaczenia pozostaje też kontekst strukturalny. Goldman Sachs zwrócił uwagę, że odkupy akcji własnych spółek z S&P 500 spadły o 7% rok do roku – trzeci kwartał stagnacji z rzędu – w miarę jak rosnące wydatki kapitałowe na infrastrukturę AI pochłaniają coraz więcej gotówki. Plany capex czterech głównych hyperscalerów (Alphabet, Microsoft, Amazon, Meta) na 2026 rok sięgają 635–665 mld USD – o ponad 60% więcej niż historyczne poziomy z 2025 roku.
Cisza, która nie jest spokojem
Globalne rynki finansowe operują na ułamku swojej normalnej mocy transakcyjnej. W warunkach względnej stabilności – jak dzisiejsze delikatne wzrosty w Europie i na rynku futures – takie „puste” sesje przechodzą niezauważone. Wystarczy jednak pojedynczy impuls – nagły zwrot w polityce celnej, niespodziewana eskalacja geopolityczna, flash crash wynikający z algorytmicznego zlecenia przy pustym arkuszu zleceń – by cienki handel przemienił się w gwałtowny ruch cenowy, którego odwrócenie w warunkach zerowej płynności może zająć godziny zamiast minut.
Dla inwestorów lekcja płynąca z tego typu sesji jest uniwersalna i ponadczasowa: kalendarz świąt w różnych strefach kulturowych i politycznych nie jest jedynie informacją organizacyjną. Jest zmienną ryzyka, którą profesjonalne zarządzanie portfelem powinno uwzględniać tak samo jak dane makroekonomiczne, wyniki spółek czy decyzje banków centralnych. W świecie, w którym algorytmy odpowiadają za większość obrotu, a rynki w Azji, Europie i Ameryce są ze sobą splecione jak nigdy wcześniej, synchroniczne zamknięcie dwóch z trzech głównych stref czasowych handlu to nie dzień wolny – to dzień podwyższonego ryzyka.
