Aktualności
Teraz czytasz
Będzie cyfrowa rupia, bo jest tańsza niż tradycyjny pieniądz
0

Będzie cyfrowa rupia, bo jest tańsza niż tradycyjny pieniądz

utworzył Michał Sielski8 lutego 2022

Coraz więcej krajów skłania się do uruchomienia cyfrowej wersji swojej waluty. Różne są jednak motywacje. Podążanie za rozwijającym się światem, usprawnienie wymiany międzynarodowej czy utrzymanie supremacji na danym polu biznesowym. Indie zwracają uwagę na co innego: koszt funkcjonowania tradycyjnych pieniędzy. I dlatego trwają prace nad wprowadzeniem cyfrowej rupii.

Ile kosztuje obsługa gotówki? Z punktu widzenia emitenta, znacznie więcej niż płatności bezgotówkowych. Tzw. koszty operacyjne, polegające m.in. na dystrybucji, przechowywaniu i drukowaniu nowych banknotów są zaskakująco duże. Bank Rezerw Indii (RBI) szacuje, że koszt każdego banknotu o wartości 100 rupii wynosi około 15-17 rupii rupii (15-17%), biorąc pod uwagę to, że jego cykl życia jest średnio czteroletni. Po tym czasie banknoty są przeważnie tak zniszczone, że RBI musi wymieniać je na nowe, po otrzymaniu ich od banków komercyjnych.

Dlatego Bank Rezerw Indii chce zastąpić je cyfrową wersją i liczy, że pozwoli to pozbyć się części problemów i kosztów. Zwłaszcza, że płatności gotówkowe wciąż są popularne, zwłaszcza w biedniejszych częściach Indii. A bank centralny chce to zmienić.

CBDC (cyfrowa waluta banku centralnego) będzie prawnym środkiem płatniczym, będącym de facto odnowioną wersją fizycznej waluty, która ostatecznie obniży koszty zarządzania walutą – mówi Ram Rastogi, członek Fin-Tech Association for Consumer Empowerment (FACE), który wcześniej współpracował z National Payments Corporation of India.

Cyfrowa rupia już za rok

Powstanie cyfrowej rupii już oficjalnie ogłosił minister finansów hinduskiego rządu Nirmala Sitharaman. CBDC ma być już po testach w nowym roku podatkowym, czyli po 31 marca 2023 roku.

Jeśli RBI przyjmie scentralizowane podejście jednostkowe, w którym klient musi otworzyć konto, aby korzystać z cyfrowej rupii, oszczędności kosztów netto powinny być znaczne, biorąc nawet pod uwagę to, że każdy system oparty na blockchain zwiększa opłaty za energię elektryczną – podkreśla Ram Rastogi.

W ciągu minionych 12 miesięcy, hinduski bank centralny wydrukował około 500 tys. dodatkowych banknotów, bo wzrosła też ilość gotówki w obiegu. Wynika więc z tego, że koszty zarządzania walutą można zredukować o setki milionów rupii już teraz, a będą one jeszcze większe, gdy do gospodarki wprowadzane zostaną dodatkowe pieniądze.

CBDC to nie kryptowaluta

Jednocześnie Indie bronią się przed stwierdzeniem, że zgoda na cyfrową walutę jest jednoczesnym wsparciem dla rynku kryptowalut.

Cyfrowa rupia nie legitymizuje handlu bitcoinami w Indiach – zaznacza Madan Sabnavis, główny ekonomista Bank of Baroda.

Jest to projekt przetestowania krajowej waluty fiducjarnej. Jeśli zacznie się to dziać na większą skalę, koszty zarządzania walutą dla osób zaangażowanych w system dystrybucji gotówki mogą spaść – dodaje.

Warto podkreślić, że CBDC nie jest kryptowalutą w potocznym znaczeniu tego słowa, a pełnoprawnym środkiem płatniczym, emitowanym przez bank centralny w formie cyfrowej. Jej wartość nie podlega dodatkowym wahaniom rynkowym – jest odzwierciedleniem wartości waluty fiducjarnej, czyli w tym przypadku rupii. Kryptowaluty są natomiast zdecentralizowane, więc nie mają indywidualnego emitenta, a o ich wycenie decydują wyłącznie prawa popytu i podaży.

CBDC zmniejsza więc ryzyko rozliczeniowe, ale z drugiej strony może powodować odejście od depozytów bankowych. To może z kolei przełożyć się na mniejsze możliwości kredytowania, bo możliwość pożyczania pieniędzy przez banki zależy od ilości zgromadzonych w nich depozytów. A mniejsze możliwości kredytowania, to spowolnienie rozwoju gospodarczego, spadek PKB i wzrost inflacji. Ogólnie więcej jest jednak plusów, niż minusów, stąd decyzja o wprowadzeniu cyfrowej rupii.

Co o tym sądzisz?
Lubię
0%
Interesujące
100%
Heh...
0%
Szok!
0%
Nie lubię
0%
Szkoda
0%
O Autorze
blank
Michał Sielski
Zawodowy dziennikarz od ponad 20 lat. Pracował m.in. w Gazecie Wyborczej, ostatnio związany z największym portalem regionalnym - Trojmiasto.pl. Na rynku finansowym obecny od 18 lat, zaczynał na GPW, gdy na rynek dopiero trafiały akcje PKN Orlen, TP SA. Ostatnio inwestycyjnie skupiony wyłącznie na rynku Forex. Prywatnie skoczek spadochronowy i miłośnik polskich gór.