Szoki i nadzieje na rynku ropy naftowej. Eskalacja konfliktu między USA a Iranem

Cena ropy Brent wzrosła w poniedziałek rano powyżej 90 dolarów za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od ponad miesiąca. W najgorętszym momencie notowań surowiec drożał o 3,8 proc., do 91,42 dolara za baryłkę. Wraz z rozpoczęciem sesji europejskiej cena spadła jednak do 88,14 dolara. Tak duże wahania pokazują, że inwestorzy z jednej strony obawiają się dalszej eskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz ograniczenia transportu surowców przez Cieśninę Ormuz, a z drugiej liczą na złagodzenie napięć.
Sytuacja zaostrzyła się po tym, jak władze Iranu uznały, że zawarte miesiąc wcześniej tymczasowe zawieszenie broni z USA praktycznie przestało obowiązywać. Teheran poinformował również o przechwyceniu czterech statków przepływających przez Cieśninę Ormuz. Jednocześnie ruch jednostek na tym strategicznym szlaku wyraźnie się zmniejszył. Przed rozpoczęciem konfliktu przez cieśninę transportowano około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Z tego powodu każde zakłócenie żeglugi może mieć istotny wpływ na światowe ceny energii.
Stany Zjednoczone prowadzą dziewiąty dzień z rzędu naloty na Iran, atakując cele wojskowe oraz sieci komunikacyjne. Iran odpowiedział kolejnymi uderzeniami na amerykańskie bazy, między innymi w Kuwejcie, Jordanii, Bahrajnie i Iraku. W ciągu dwóch dni zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a jeden został uznany za zaginionego. Według irańskich władz amerykańskie naloty doprowadziły do śmierci ponad 50 osób i zranienia przeszło 500. Dane te pochodzą jednak od jednej ze stron konfliktu i nie zostały niezależnie potwierdzone.
Narzędzie nacisku na Waszyngton
Ataki objęły nie tylko obiekty wojskowe, lecz także infrastrukturę cywilną i energetyczną, w tym porty, mosty, elektrownie oraz zakład naftowy w Kuwejcie. Rosnące zagrożenie dla dostaw ropy przez Cieśninę Ormuz stało się jednym z głównych czynników wpływających na światowe rynki. Iran traktuje kontrolę ruchu statków jako ważne narzędzie nacisku na Waszyngton. Długotrwałe ograniczenia żeglugi mogłyby zmniejszyć dostępność surowca i doprowadzić do dalszego wzrostu cen, szczególnie gdyby konflikt objął kolejne elementy infrastruktury energetycznej.
Do eskalacji doszło zaledwie miesiąc po zawarciu przez USA i Iran tymczasowego porozumienia pokojowego. Obecnie układ ten praktycznie się rozpadł, a rozmowy dotyczące irańskiego programu nuklearnego i trwałego zakończenia walk znalazły się w martwym punkcie. Teheran deklaruje gotowość do działań dyplomatycznych, ale odmawia prowadzenia negocjacji pod presją amerykańskich nalotów. Waszyngton twierdzi natomiast, że w irańskich władzach trwa spór między zwolennikami zawarcia porozumienia a osobami opowiadającymi się za kontynuowaniem walk. Dalszy kierunek notowań ropy będzie zależał przede wszystkim od rozwoju sytuacji w Cieśninie Ormuz oraz możliwości powrotu USA i Iranu do rozmów. Dopóki transport surowców pozostaje zagrożony, a działania zbrojne są kontynuowane, na rynku ropy mogą utrzymywać się duże wahania cen oraz podwyższona premia za ryzyko geopolityczne.
Źródło: Krzysztof Kamiński, OANDA TMS Brokers
