IEA: surowce krytyczne wracają na listę największych ryzyk dla przemysłu

Globalny rynek surowców krytycznych wchodzi w bardziej nerwową fazę. Międzynarodowa Agencja Energetyczna alarmuje, że mimo politycznych deklaracji o dywersyfikacji dostaw koncentracja podaży nadal rośnie, inwestycje wyhamowały, a nowe restrykcje eksportowe zaczynają realnie uderzać w przemysł. Dla Europy i USA to sygnał, że walka o bezpieczeństwo energetyczne coraz wyraźniej przechodzi na poziom rafinacji, przetwórstwa i kontroli nad technologią.
Najnowszy Global Critical Minerals Outlook 2026 pokazuje, że globalne łańcuchy dostaw kluczowych surowców nadal przesuwają się w stronę jeszcze większej koncentracji. Według IEA w ostatnich dwóch latach ponad trzy czwarte wzrostu światowej podaży produktów rafinowanych zapewnili dominujący gracze: Chiny w większości podstawowych minerałów i Indonezja w niklu. To oznacza, że mimo intensywnej debaty o bezpieczeństwie surowcowym realna dywersyfikacja postępuje zbyt wolno, zwłaszcza tam, gdzie powstaje najwyższa wartość dodana.
Dane z USGS i UNCTAD potwierdzają skalę zależności. Demokratyczna Republika Konga odpowiada za około 73 proc. światowego wydobycia kobaltu, Indonezja za 67 proc. niklu, a Chiny za 69 proc. wydobycia metali ziem rzadkich i około 82 proc. naturalnego grafitu. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli nowe projekty wydobywcze pojawiają się w kolejnych krajach, struktura rynku pozostaje bardzo podatna na zakłócenia polityczne, handlowe i logistyczne.
Eksportowe restrykcje przestały być teorią
IEA podkreśla, że ryzyko koncentracji nie ma już charakteru wyłącznie modelowego. Ograniczenia eksportowe wprowadzane przez największych dostawców zaczęły przekładać się na realne skutki dla przemysłu. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku chińskich restrykcji dotyczących metali ziem rzadkich, które według IEA doprowadziły do ograniczenia wykorzystania mocy produkcyjnych, a miejscami także do czasowych przestojów u producentów motoryzacyjnych.
Skala zagrożenia jest duża. Jeżeli Pekin rozszerzyłby kontrolę eksportu w pełnym zakresie, zagrożone mogłoby być nawet 6,5 bln dolarów rocznej produkcji downstream poza Chinami. Dla Zachodu to nie jest abstrakcyjna suma, lecz miara uzależnienia całych sektorów – od elektromobilności i energetyki po lotnictwo, elektronikę i obronność – od niewielkiej liczby ogniw łańcucha dostaw.
Inwestycje spadają mimo wzrostu napięcia
Z punktu widzenia biznesu szczególnie niepokojący jest sygnał płynący z rynku kapitałowego. IEA podaje, że inwestycje w sektorze surowców krytycznych spadły w 2025 r. o 9 proc., kończąc wcześniejszą serię wzrostów. Powód to przede wszystkim większa zmienność cen oraz napięcia geopolityczne, które podnoszą koszt kapitału i utrudniają podejmowanie decyzji inwestycyjnych, szczególnie poza obecnymi centrami dominacji.
Jednocześnie ceny znów przestały sprzyjać spokojowi. IEA wskazuje, że po wcześniejszych spadkach notowania minerałów krytycznych odbiły w 2025 r. i na początku 2026 r. wraz z zaostrzeniem warunków podażowych. W tle pozostają też konkretne wąskie gardła. W osobnym komentarzu Agencja zwraca uwagę, że w przypadku miedzi – kluczowej dla elektryfikacji i rozbudowy sieci – świat może zmierzać w stronę 30-proc. deficytu podaży do 2035 r., a udział Chin w globalnym wytopie miedzi sięgnął już około 50 proc.
Państwa wracają do aktywnej polityki przemysłowej
Nieprzypadkowo odpowiedź rządów robi się coraz bardziej ofensywna. IEA odnotowuje, że publiczne zobowiązania finansowe wspierające bezpieczeństwo dostaw wzrosły między 2023 a 2025 r. ponad czterokrotnie, do 65 mld dolarów. Jednocześnie rozwijane są nowe instrumenty: wspólne platformy zakupowe, umowy odbioru, mechanizmy interwencyjne, projekty rafinacyjne i strategiczne zapasy.
Tę zmianę widać także politycznie. Państwa G7 uruchomiły Critical Minerals Resilience and Production Alliance, a UE i USA podpisały w 2026 r. porozumienie o odporności łańcuchów dostaw minerałów krytycznych. Wspólny mianownik tych działań jest jasny: sama dostępność złóż przestaje wystarczać. Kluczowe staje się to, kto kontroluje przerób, technologie oraz przemysłowe wykorzystanie surowców.
Dla Europy stawka jest większa niż tylko transformacja
Z perspektywy europejskiego biznesu dzisiejszy raport IEA jest ostrzeżeniem o charakterze strategicznym. Surowce krytyczne nie są już wyłącznie zapleczem zielonej transformacji, lecz elementem bezpieczeństwa gospodarczego i konkurencyjności przemysłu. Jeśli Europa nie zbuduje własnych zdolności w rafinacji, przetwórstwie i technologiach materiałowych, pozostanie w sytuacji, w której o przewadze całych sektorów będą decydować nie końcowe produkty, lecz kontrola nad kilkoma najbardziej wrażliwymi etapami łańcucha dostaw.
Źródła: IEA, Komisja Europejska, UNCTAD
