Polacy płacą o jedną trzecią więcej niż przed wojną

Polacy płacą o jedną trzecią więcej niż przed wojną

W piątek minęła trzecia rocznica wybuchu wojny w Ukrainie. W ciągu tych trzech lat skumulowana inflacja w Polsce wyniosła 28,5 proc., co oznacza, że towary i usługi w Polsce są dziś przeciętnie o prawie jedną trzecią droższe niż w styczniu 2022 roku. W tym samym czasie skumulowana inflacja w strefie euro wyniosła 14,1 proc., a w USA 12,8 proc. Jednak za wzrost cen odpowiadała nie tylko wojna. Już w 2021 roku ceny w Polsce rosły za sprawą popandemicznej koniunktury oraz luźnej polityki monetarnej. Jak wynika z badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego, polscy inwestorzy bardziej boją się inflacji niż międzynarodowych konfliktów i wojny.

Wojna = inflacja

Wybuch wojny w Ukrainie spowodował na całym świecie poważny wzrost inflacji. Konflikt odbił się na światowych łańcuchach dostaw i cenach surowców, zwłaszcza nośników energii, zbóż i metali. Rosja odgrywała bowiem kluczową rolę w dostawach gazu oraz ropy, a Ukraina była jednym z dużych eksporterów zbóż. Do tego zakłócenia w transporcie i obawy o bezpieczeństwo energetyczne spowodowały wzrost kosztów produkcji i transportu niemal na całym świecie, a to z kolei przełożyło się na podniesienie cen detalicznych żywności, paliw i usług. W Polsce efektem wojny był napływ uchodźców, których wejście na rynek wynajmu nieruchomości mocno podbiło ich ceny, podnosząc koszty utrzymania rodzin. Z drugiej jednak strony uchodźcy pomogli ustabilizować sytuację na rynku pracy, ograniczając częściowo presję na wzrost wynagrodzeń i wzrost kosztów funkcjonowania firm.

Konflikt zbrojny to nie jedyna przyczyna inflacji

Jednak inflacja w Polsce to nie tylko efekt wybuchu wojny. Ceny nad Wisłą gwałtownie zaczęły rosnąć już w 2021 roku, inflacja roczna przekroczyła granicę 3 proc. w marcu 2021 roku, a w styczniu 2022 – ostatnim pełnym miesiącu przed wybuchem wojny – wyniosła 9,4 proc. Był to efekt mieszanki przyczyn krajowych i globalnych. W następstwie pandemicznych zakłóceń występowały problemy w łańcuchach dostaw, co windowało ceny surowców i półproduktów. Jednocześnie popyt konsumpcyjny dynamicznie odbudowywał się po okresie lockdownów. Natomiast prowadzona przez RPP luźna polityka monetarna – przy utrzymujących się niskich stopach procentowych i zwiększonej podaży pieniądza – dodatkowo wzmagała presję cenową. W tej sytuacji dodatkowe pojawienie się czynników związanych z konfliktem w Ukrainie podbiło inflację na jeszcze wyższy poziom. W październiku 2022 roku inflacja wyniosła 17,9 proc., a w lutym 2023 osiągnęła maksimum wynoszące 18,4 proc. Potem inflacja zaczęła spadać, w marcu 2024 do poziomu 2 proc. Później jednak w wyniku odmrożenia cen energii oraz wycofania przez rząd rozwiązań wspierających spadek inflacji, ceny znowu wzrosły.

Jest jeszcze za wcześnie, by dokonać całościowej oceny polityki monetarnej prowadzonej przez polską Radę Polityki Pieniężnej po wybuchu wojny w Ukrainie. Nie ma jednak wątpliwości, że inflacja w Polsce w jej czasie była ponad 2 razy wyższa niż w strefie euro oraz w USA. Podczas gdy w Polsce ceny wzrosły od lutego 2022 do stycznia 2025 roku o 28,5 proc., w strefie euro było to 14,1 proc., a w USA 12,8 proc. Jest to w pewnym stopniu efekt tego, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej notowały wyższe poziomy inflacji niż kraje Europy Zachodniej. Na temat tych różnic toczyło się wiele dyskusji ekonomicznych – wydaje się jednak, że kluczowa w tym zakresie była społeczna pamięć okresów wysokiej inflacji, jakie te kraje doświadczyły w latach 80. i 90. poprzedniego stulecia.

Inflacja prawdopodobnie nie zwolni

W styczniu 2025 roku inflacja wyniosła 5,3 proc. i nie można wykluczyć, że w kolejnych miesiącach może się zbliżyć do poziomu 6 proc. Cały czas pozostaje zatem problemem dla konsumentów i przedsiębiorców. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 28 proc. polskich inwestorów uważa, że inflacja jest największym zagrożeniem dla ich portfela inwestycyjnego. Obawy dotyczące inflacji przebijają obawy dotyczące wojny i sytuacji geopolitycznej (wyraża je 20 proc. badanych), sytuacji globalnej gospodarki (15 proc.) oraz sytuacji ekonomicznej naszego kraju (12 proc.). Nie ma jednak wątpliwości, że inflacja nadal pozostanie tematem dyskutowanym w całym 2025 roku, tym bardziej że w ostatnim czasie zyskuje dodatkowe paliwo w postaci skutków wprowadzenia przez prezydenta Trumpa ceł i ograniczeń w handlu.


O autorze

Paweł Majtkowski - analityk eToroPaweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.