Orlen z czasem przyjmie rosyjskie surowce energetyczne?

Już pod koniec ubiegłego roku mogliśmy zauważyć pierwsze sygnały wzmożonego zainteresowania rosyjskimi aktywami, czego dowodem był wzrost notowań rubla. Mechanizm był prosty – aby inwestować w tamtejsze spółki, inwestorzy najpierw musieli kupić rosyjską walutę. Następnie, po pierwszej fali wzrostu rubla, wystrzeliły kursy spółek z sektora energetycznego, zwłaszcza Novateku. Okazało się, że już w grudniu, jeszcze przed oficjalnym powrotem Donalda Trumpa do władzy, firma zaczęła aktywnie lobbować w USA na rzecz zniesienia sankcji na swoje projekty gazowe.
Dla rynków kluczowe nie jest więc samo zawieszenie broni czy wycofanie wojsk, lecz potencjalne korzyści gospodarcze wynikające z likwidacji sankcji. To właśnie ta perspektywa napędza wzrost rosyjskich aktywów. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Trump zdecyduje się na ich złagodzenie, a co więcej, nie będzie potrzebował do tego zgody Kongresu. Alternatywnie mogą zostać wprowadzone tymczasowe licencje, które pozwolą omijać ograniczenia bez ich formalnego zniesienia.
Polska, a dokładniej Orlen, stała się pośrednim beneficjentem tego procesu. Kapitał, rotując w stronę sektora energetycznego, objął również nasz region. Nie zmienia to jednak faktu, że docelowym kierunkiem przepływu środków wydaje się być Rosja.
Dlaczego Orlen? Jeśli Unia Europejska w lipcu pójdzie w rzekome ślady USA i też zniesie sankcje na gaz czy ropę (od wybuchu wojny UE nadal kupuje rosyjski gaz, więc zniesienie sankcji, to tylko formalność), to Orlen zostanie zasilony tanim surowcem, poprawi się marża, spadną koszty, wzrosną zyski. Cena akcji Orlenu i Novateku idą w parze od jesieni do teraz, bo dla jednej i drugiej spółki brak sankcji oznacza to samo – większe zyski.
Z kolei dla Polski ryzyko stanowią zapowiadane przez Trumpa cła na produkty z Unii Europejskiej, które mogą wejść w życie już w kwietniu. Najbardziej zagrożony jest sektor motoryzacyjny, kluczowy dla polskiego eksportu. Jeśli USA nałożą cła na części samochodowe i inne produkty, może to uderzyć w polskie PKB, handel zagraniczny oraz wyceny na GPW.
Sytuacja ta pokazuje wyraźną asymetrię – podczas gdy Rosja może zyskać na zniesieniu sankcji, Unia Europejska, w tym Polska, może zmagać się z barierami handlowymi w postaci nowych ceł.
Najbliższe miesiące przyniosą więcej konkretów w kwestii polityki handlowej USA. Wtedy też zobaczymy, jak rynki zareagują na ostateczne decyzje dotyczące sankcji i ceł.
